Dyrektor gabinetu wojewody opolskiego Szymon Ogłaza powiedział w piątek po południu, że do służb wojewody nie dotarły informacje o problemach pacjentów z uzyskaniem świadczeń lekarskich w zastępstwie za niedziałające przychodnie POZ.
- Nie mieliśmy także informacji ze strony ratownictwa medycznego np. o wzmożonej liczbie wezwań - zapewnił Ogłaza.

Potwierdziła to rzeczniczka opolskiego oddziału NFZ Beata Cyganiuk.

Ogłaza przypomniał, że na stronach internetowych wojewody i opolskiego NFZ, uruchomionej przez opolski oddział Funduszu infolinii czy w Regionalnym Systemie Ostrzegawczym można sprawdzać, które poradnie lub lekarze POZ podpisali umowę oraz gdzie uzyskać pomoc bez złożonej deklaracji.
- A taką pomoc można uzyskać nie tylko na izbach przyjęć, w placówkach nocnej i wieczornej opieki, ale też w niektórych placówkach POZ – dodał Ogłaza i wyjaśnił, że na przykład jedyny POZ w powiecie namysłowskim, który podpisał umowę z NFZ, świadczy usługi nie tylko dla swych dotychczasowych pacjentów, ale także – w trybie awaryjnym – dla tych, którzy nie są w nim zapisani.

- Pacjent, który chce się udać do lekarza w województwie opolskim, powinien więc najpierw zadzwonić do NFZ lub sprawdzić na stronie internetowej Funduszu gdzie najbliżej może uzyskać pomoc – powiedział Ogłaza.

Dodał, że już w środę 31 grudnia 2014 odbyły się rozmowy z większością dużych szpitali i uczulano placówki na ewentualny wzmożony ruch w pierwszych dniach stycznia.
- Także w środę rozmawialiśmy z dyspozytorami Państwowego Ratownictwa Medycznego oraz niektórymi dysponentami, wykonującymi usługi, by w pierwszych dniach stycznia nieco "pobłażliwiej" traktowali wezwania. Generalnie PRM służy ratowaniu życia i nie jeździ do zwykłych przypadków. Prosiliśmy jednak, by zwłaszcza w powiecie namysłowskim czy kluczborskim, gdzie sytuacja jest najtrudniejsza, pomagać w razie potrzeby pacjentom, których w normalnej sytuacji obsłużyłby lekarz POZ, na przykład obłożnie chorym – powiedział Ogłaza.

 

Podkreślił, że w samym Opolu prawie wszystkie placówki POZ podpisały umowy, więc sytuacja powinna być stabilna. Najtrudniej jest w powiatach kluczborskim i namysłowskim. W tym pierwszym tylko jeden gabinet POZ podpisał umowę – w Byczynie; w powiecie namysłowskim umowę podpisała jedna duża praktyka lekarska z wieloma punktami.
- Ta akurat praktyka w Namysłowie zadeklarowała awaryjną pracę, czyli przyjmowanie pacjentów bez deklaracji, z innych praktyk – zaznaczył.

Starosta kluczborski Piotr Pośpiech podał w piątek 2 stycznia 2015, że w liczącym okoo 70 tysięcy mieszkańców powiecie, prócz przychodni w Byczynie, pacjentów zabezpiecza tylko szpital powiatowy w Kluczborku. Placówkę tę przygotowywano od kilku dni na kryzys. Np. przygotowano tam dwa niezależne od izby przyjęć pomieszczenia i oddelegowano dwóch internistów tylko do przyjmowania pacjentów, którzy nie znajdą pomocy w ramach POZ.

Na temat umów w zakresie POZ na rok 2015 czytaj także:  www.zdrowie.abc.com.pl

- Mamy w odwodzie jeszcze trzech lekarzy internistów na oddziale. W razie potrzeby będą schodzili na izbę i pomagali – mówił Pośpiech.

Pomagać mieli też pediatrzy, chirurdzy oraz pielęgniarki, których zadaniem było wstępne klasyfikowanie i przekazywanie pacjentów do odpowiednich lekarzy.

Starosta poinformował, że do godziny 15 w piątek w szpitalu przyjęto w sumie około stu pacjentów, którzy powinni byli skorzystać z usług lekarzy rodzinnych. Zaznaczył, że ich obsługa poszła sprawnie. Jedynie w trzech przypadkach odmówiono pacjentom wypisania recept przy poważniejszych schorzeniach przez wzgląd na brak dostępu do dokumentacji choroby. Pacjentom tym poradzono, by zgłosili się do placówek nocnej lub świątecznej opieki lub wezwali karetkę.
- To sytuacja nadzwyczajna, więc śmiało mogli skorzystać z takich rozwiązań - podsumował Pośpiech.

Rano mówił on, że jeśli kryzys potrwa dłużej niż do 7 stycznia 2015, wprowadzone zostaną inne rozwiązania, „na przykład w innym miejscu zorganizujemy nową przychodnię POZ z np. poczekalnią”.

Dyrektor największego opolskiego szpitala, Wojewódzkiego Centrum Medycznego (WCM) Marek Piskozub, którego SOR zapewnia opiekę medyczną w zastępstwie za lekarzy rodzinnych zapewnił, że w piątek 2 stycznia 2015 po godz. 16.30, nie było zwiększonego ruchu na SOR ani problemów z obsługą pacjentów. Do godz. 15 w WCM przyjęto w sumie kilkunastu pacjentów, którzy powinni być obsłużeni przez lekarzy POZ.

Starosta strzelecki Józef Swaczyna mówił z kolei, że spośród wszystkich istniejących w powiecie przychodni do południa w piątek otwarte były dwie w Strzelcach Opolskich i oddział ratunkowy w szpitalu powiatowym.
- Reszta gmin była totalnie pozbawiona opieki – zaznaczył. Dodał, że w strzeleckim szpitalu kilkakrotnie zwiększyła się w piątek liczba pacjentów w porównaniu z tym, ilu przyjmowanych było zazwyczaj.
- Dlatego mieliśmy zabezpieczenie w postaci dodatkowych pracowników, ale nie wiem jak długo tak wytrzymamy. Zobaczymy, jak będzie w poniedziałek. Na pewno sytuacja na terenie powiatu jest nieciekawa – mówił starosta.

W piątek do godz. 16 umowy z NFZ podpisało 69 ze 183 placówek w regionie. Opolski NFZ w piątek rano uruchomił też drugą nitkę infolinii, tak by wszyscy mogli się na nią dodzwonić. Pacjenci mogą więc dzwonić całodobowo nie tylko na numer 77 54 95 31077 54 95 310 ale też 77 54 95 31177 54 95 311. Wszelkie informacje umieszczane są również na stronie internetowej opolskiego NFZ (www.nfz-opole.pl).

Czytaj: MZ: zachęcamy do otwierania nowych placówek POZ, dość szantażu Porozumienia Zielonogórskiego >>>

Na zwołanej w piątek 2 stycznia 2015 konferencji prasowej dyrektor opolskiego oddziału NFZ Tomasz Uher podał, że najwięcej umów – 78 procent – podpisano dotąd w Opolu oraz w powiecie głubczyckim – 66 procent Procentowo najmniej umów podpisano do piątku w powiatach:  kluczborskim (7 procent), strzeleckim (14 procent) oraz namysłowskim (16,6 procent).

Uher zapewnił, że bez względu na liczbę podpisanych umów pacjenci we wszystkich powiatach zostali alternatywnie zabezpieczeni pod względem podstawowej opieki zdrowotnej. Zgodnie z wdrożonym planem awaryjnym i podpisanymi umowami na zastępstwo za POZ pacjentów przyjmują izby przyjęć, szpitalne oddziały ratunkowe, kilka placówek nocnej i świątecznej opieki medycznej, z którymi podpisano stosowne porozumienia, a które na ich podstawie wydłużyły godziny pracy oraz niektórzy lekarze POZ z placówek, które podpisały już umowę z NFZ. Lekarze ci, także na podstawie zawieranych dodatkowo z NFZ porozumień, mają przyjmować w najbliższych dniach także pacjentów spoza swoich list.

Władze opolskiego NFZ podały, że spośród ok. 111 placówek Porozumienia Zielonogórskiego na Opolszczyźnie około 11 także podpisało już umowy z NFZ.

Wiceprezes opolskiego Porozumienia Zielonogórskiego Artur Żerkowski w rozmowie z mediami mówił z kolei, że ministerstwo i NFZ zastraszają lekarzy rodzinnych. Dlatego część z nich, należących do Porozumienia w regionie, podpisało umowy z NFZ.
- Te metody to np. mówienie o tym, że deklaracje wyboru lekarza stracą ważność. Słyszałem też, że będą nas kontrolować. To są metody nie z tej epoki - mówił.

Czytaj: Porozumienie Zielonogórskie: lekarze są represjonowani >>>

Zaznaczył, że propozycje ministra zdrowia dotyczące kontraktowania na rok 2015, o których lekarze rozmawiają od dłuższego czasu, są nie do zaakceptowania.
- Zwracaliśmy uwagę na wiele rzeczy, które są do poprawienia, ale minister siłą chce nas zmusić do pracy, a nie przedstawieniem warunków pracy do zaakceptowania - tłumaczył. Dodał, że liczy iż w rozmowy z lekarzami włączy się premier Ewa Kopacz, która sama jest lekarzem.
- Liczymy, że ktoś w tym kraju zrobi coś, by wzmocnić rolę lekarza rodzinnego i by młodzi ludzie chcieli pracować w medycynie rodzinnej. Bo za chwilę nie będzie podstawowej opieki zdrowotnej ani medycyny rodzinnej w Polsce – ocenił. (pap)Free via Skype