Najwyższa Izba Kontroli opublikowała właśnie raport krytycznie oceniający jakość map potrzeb zdrowotnych, tworzonych w celu monitorowaniu systemu ochrony zdrowia. W ocenie Izby zawierają one wiele nierzetelnych, a często także nieaktualnych danych z lat 2012 – 2013, dlatego w ograniczonym zakresie służą kreowaniu polityki zdrowotnej w Polsce.

Wiceminister odniósł się do tej oceny podczas jednego ze środowych paneli poświęconych polityce zdrowotnej w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego, trwającego od poniedziałku do środy w Katowicach.

"W maju będziemy publikowali dane za 2016 r. W większości mapy składają się z danych NFZ. To dokładnie to, co NFZ płaci za poszczególne świadczenia, czyli potrzeby zdrowotne skonfrontowane z możliwościami płacenia" – powiedział.

„Mapy po maju będą dobudowane w dwóch elementach: chorobowość i zapadalność oraz ważne zagadnienie, z którym od lat się borykamy, czyli klasyfikacja zgonów, na co umieramy w Polsce - o to też chcemy ten system zmodyfikować" – dodał.

Poseł PiS i były prezes NFZ Andrzej Sośnierz podkreślił podczas panelu, że od lat apeluje o uruchomienie systemów monitoringu w służbie zdrowia. "Państwo chce sterować wielkim mechanizmem organizacyjnym i finansowym, chce wszystkim rządzić, dostarczyć usługi, a nie ma narzędzi sterowania. Ośrodek analiz w NFZ nadal nie funkcjonuje, a tam jest największa baza danych" – stwierdził.

"Cały nasz wysiłek powinien być nakierowany na to, by wydawanie pieniędzy na opiekę zdrowotną oprzeć na wiedzy, jaki to przynosi skutek i jaki jest stan aktualny. Tej wiedzy w tej chwili brakuje" – powiedział Sośnierz.