Referendum w sprawie zaostrzenia protestu - jak zapowiadała w czwartek 2 czerwca 2016 przewodnicząca związku pielęgniarek i położnych w CZD Magdalena Nasiłowska - miało się odbyć w piątek około godziny 11.

Zostało ono jednak przełożone, ponieważ o godzinie 12 zaplanowane było zebranie zarządu regionu mazowieckiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, na które udały się przedstawicielki strajkujących - informowała w piątek rano Nasiłowska. - Potem podejmiemy dalsze kroki - zapowiedziała.

Po zebraniu OZZPiP przedstawiciele zarządu poinformowali, że zostały podjęte „pewne decyzje”; nie chcieli jednak ujawnić szczegółów.
- Sytuacja dojrzała do tego, żeby już uruchomić władze regionu mazowieckiego – powiedziała Izabella Szczepaniak z OZZPiP.

- Wszystkie pielęgniarki apelują o zwiększenie (liczby) zatrudnionych pielęgniarek i nikt nas nie słucha. W tej chwili nie chodzi już tak bardzo o wynagrodzenia, jak o zwiększenie liczby pielęgniarek. Nic od wielu, wielu lat, około 20 lat, w tym zakresie nie było robione – powiedziała wiceprzewodnicząca OZZPiP Longina Kaczmarska.

Następnie, wspólnie z Nasiłowską, przedstawiciele zarządu związku udali się do Centrum Zdrowia Dziecka na spotkanie ze strajkującymi.

W czwartek Nasiłowska mówiła dziennikarzom, że podczas rozmów dyrekcja szpitala nie przedstawiła strajkującym nowej propozycji, a jedynie "wirtualne rozwiązania".
- Bardzo nam przykro, że nie ma porozumienia, ale widzimy, że nie ma dobrej woli porozumienia ze strony dyrekcji - powiedziała.

Zdaniem Nasiłowskiej dyrekcja szpitala "gra na przeczekanie".
- Nie ma terminu, nie ma kolejnych rozmów, nie ma propozycji i nie słyszymy, żeby była chęć rozmawiania - oceniła.

Zapewniła także, że w szpitalu cały czas normalnie odbywają się planowe operacje, a w placówce znajduje się ponad 200 dzieci. Na oddziałach pracują oddziałowa i jedna pielęgniarka.
- My tak pracowałyśmy normalnie przed strajkiem, tylko oddziałowa miała inne kompetencje i co innego robiła - wyjaśniała.

Pielęgniarki i położne z Instytutu "Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka" rozpoczęły strajk 24 maja. Spór zbiorowy z dyrekcją trwa od grudnia 2014 roku.

Od początku protestu pielęgniarki odmawiają odpowiedzi na pytania mediów, jakie konkretnie są ich oczekiwania finansowe oraz jakie dopuszczają propozycje kompromisowe. Nie chcą mówić o pieniądzach, ponieważ - jak tłumaczą - postulat finansowy jest jednym z wielu.

W CZD jest zatrudnionych 791 pielęgniarek i 9 pielęgniarek kontraktowych. Pielęgniarki przekonują, że każdego dnia w szpitalu brakuje ich około 70. Średnia płaca pielęgniarki w Instytucie - jak podaje dyrekcja - to wraz z dodatkami 4,9 tys. zł brutto, zależy ona między innymi od stażu pracy i specjalizacji. Pielęgniarka bez doświadczenia otrzymuje płacę zasadniczą w wysokości około 2,5 tys. brutto, a po okresie próbnym również dodatki.

Sytuacja finansowa szpitala od lat jest trudna. Zadłużenie placówki wzrosło z 68 mln zł w 2007 roku do ponad 336 mln zł na koniec pierwszego kwartału br. Dyrekcja szacuje, że pierwsze kilka dni strajku pielęgniarek kosztowało około 4 mln zł.

Centrum Zdrowia Dziecka realizuje świadczenia zdrowotne dla dzieci i młodzieży z zakresu lecznictwa szpitalnego, ambulatoryjnego oraz rehabilitacji. Szpital dysponuje ponad pół tysiącem łóżek dla dzieci i młodzieży z najpoważniejszymi problemami zdrowotnymi oraz specjalistycznymi poradniami. Rocznie przyjmuje około 30 tysięcypacjentów. Są tu wykonywane zabiegi, których nie przeprowadza się w żadnej innej placówce, np. przeszczepy narządów u dzieci.

Z powodu strajku większość pacjentów musiała opuścić szpital. Ci, których stan zdrowia na to pozwalał, zostali wypisani do domu, wymagających leczenia szpitalnego odesłano do innych placówek, nie tylko w Warszawie, ale także w innych miastach na terenie kraju.(pap)