„Mieszkańcy dzielnicy Olszówka są przekonani, że funkcjonowanie spalarni jest niebezpieczne dla zdrowia i życia. Od czterech lat jesteśmy sukcesywnie zatruwani spalinami"  – napisali w piśmie do marszałka województwa, pod którym podpisało się już około tysiąca bielszczan.

Spalarnia funkcjonuje od 15 lat. Protestujący twierdzą, że cztery lata temu od instalacji odłączony został filtr, który ograniczał emisję dioksyn i furanów. Zastosowano inny rodzaj oczyszczania, który ich zdaniem jedynie schładza i odpyla spaliny oraz neutralizuje chlorowodór i dwutlenk siarki. Wskazują też, że po wydzierżawieniu jesienią 2013 roku instalacji rzeszowskiej firmie Eko-Top zwiększyła się ilość likwidowanych odpadów.

Czytaj: NIK kontroluje system unieszkodliwiania odpadów medycznych w szpitalach >>>

Zachara powiedział, że protestujący dysponują danymi z monitoringu, który prowadzi Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Zlecili specjalistom ich analizę i na tej podstawie stwierdzili, że instalacja nie spełnia wymogów rozporządzenia ministra zdrowia określającego dopuszczalne sposoby i warunki likwidacji odpadów medycznych oraz weterynaryjnych. Twierdzą, że w dymie przekroczone są dopuszczalne emisje tlenku węgla, dioksyn i furanów.

Dyrektor wydziału ochrony środowiska śląskiego Urzędu Marszałkowskiego Maciej Thorz powiedział, że w spalarni wszczęta została już kontrola. Potrwa do 16 grudnia 2014. Zaznaczył, że dopiero po zapoznaniu się z protokołem pokontrolnym będzie mógł odnieść się do zarzutów grupy mieszkańców.

Protestujący mieszkańcy uważają też, że obecnie w spalarni można likwidować nie tylko odpady medyczne i weterynaryjne, ale także inne, jak przykładowo filtry olejowe. Thorz stanowczo temu zaprzeczył. Jak powiedział instalacja oprócz odpadów medycznych i weterynaryjnych może spalać jedynie rzeczy pochodzenia medycznego, jak przeterminowane leki.



 

Szefowie rzeszowskiej firmy Eko-Top byli w czwartek 11 grudnia 2014 po południu niedostępni. Jeden z pracowników firmy nieoficjalnie zapewnił jednak, że w instalacji nie są spalane odpady inne niż te, o których wspomina Thorz. Przyznał, że ich ilość została zwiększona, ale na wszystko Eko-Top posiada zezwolenia i nie przekracza norm emisji.

W czwartek mieszkańcy Olszówki zaalarmowali pracowników WIOŚ twierdząc, że z komina spalarni wydobywa się gęsty, śmierdzący dym. Inspektorzy pojawili się na miejscu kilka chwil później. Szefowa bielskiej delegatury WIOŚ Agata Bucko-Serafin powiedziała, że pobrano próbki spalin.
- Składu spalin jeszcze nie przeanalizowaliśmy, ale wiemy, że nie doszło do awarii i nie wydzielił się żaden przykry zapach – powiedziała.

WIOŚ dotychczas nie odnotował przekroczenia norm emisji w spalarni.
- Z komina unosi się czasem duża ilość pary, która rzeczywiście wygląda jak dym. Staramy się uspokajać jednak ludzi – powiedziała Bucko-Serafin.

Zapewnienia dzierżawcy i inspektorów ochrony środowiska nie robią większego wrażenia na protestujących. Zachara powiedział, że kończy się „czas łagodnego protestowania”. Nie wykluczył, że zdesperowani mieszkańcy zablokują spalarnię. (pap)