W czwartek Arłukowicz brał udział w Kongresie Zdrowego Starzenia, gdzie pytany był przez dziennikarzy między innymi o to, czy lekarze nie pracują zbyt długo.

Pytania o czas pracy lekarzy zaczęły się pojawiać w kontekście śmierci nienarodzonych bliźniąt we włocławskim szpitalu. Ojciec dzieci obwinia personel placówki o zaniedbania, które miały doprowadzić do śmierci dzieci. Już wstępne wyniki zarządzonych po tym wydarzeniu kontroli wskazują, że oddział nie działał prawidłowo. W mediach pojawiały się m.in. informacje, że pacjentce nie wykonano niezbędnych badań, bo ordynator mógł odsypiać dyżur w prywatnym szpitalu.

Arłukowicz przypomniał, że czas pracy lekarzy jest opisany w ustawie o działalności leczniczej i mówi bardzo wyraźnie, ile godzin na etacie lekarz może pracować w ciągu tygodnia.

- Jeśli chcemy rozpocząć dyskusję na temat liczby miejsc zatrudnienia lekarzy, to musimy mieć świadomość, że będzie ona również dotyczyła tego, czy ograniczamy swobodę działalności gospodarczej lekarzy - podkreślił. Dodał, że trzeba to bardzo dokładnie rozważyć również dlatego, że w kraju mamy za mało specjalistów.

Minister przypomniał, że dyrektor szpitala, podpisując z lekarzem umowę o pracę, ma możliwość wpisania zakazu konkurencji. - Ta dyskusja powinna też dotyczyć tego (...) czy lekarz może pracować w dwóch miejscach, które konkurują ze sobą o wysokość kontraktu. Takie przypadki też w kraju widzimy - dodał.


Minister pytany, czy lekarz może pracować i w prywatnej klinice, i w placówce finansowanej z publicznych pieniędzy, odpowiedział: "Ja uważam, że granica między systemem publicznego płatnika a systemem prywatnej ochrony zdrowia została w ostatnim czasie zbyt mocno rozmyta. (...) A granica pomiędzy publicznym a prywatnym musi być bardzo wyraźnie zarysowana".(pap)