O sprawie poinformował PAP wojewódzki radny Michał Wójcik (Solidarna Polska). Radny wysłał do marszałka woj. śląskiego, które jest właścicielem Parku, pismo z prośbą o wyjaśnienie sprawy. Akcentuje w nim m.in., że jeśli decyzja władz Chorzowa uprawomocni się, zarządzająca Parkiem spółka może mieć problemy finansowe, co w skrajnym wypadku może doprowadzić do jej upadłości.

W decyzji administracyjnej z 21 stycznia br. prezydent Chorzowa nałożył karę w związku z wycinką ponad 230 drzew na Park – jako właściciela terenu. W postępowaniu, które trwało od marca ub. roku, miasto nie rozpatrywało, kto fizycznie wyciął drzewa, wskazując że to do właściciela terenu należy zadbanie, aby nie zostały wycięte.

Miasto wszczęło formalną procedurę administracyjną po zgłoszeniu złożonym przez Stowarzyszenie "Nasz Park”. Samorząd m.in. wysłuchał świadków w sprawie i powołał rzeczoznawcę, który przeprowadził badania na miejscu i stwierdził wycinkę drzew w różnym wieku – jednak mających ponad 10 lat, czyli podlegających ochronie.

Rzeczoznawca sporządził m.in. listę wyciętych drzew (wraz z określeniem gatunków). Zdecydowana większość to czeremchy zwyczajne, pozostałe to klony jawory, jesiony wyniosłe, brzozy brodawkowate, robiny akacjowe, a także pojedyncze dąb, głóg i wierzba iwa. Drzewa te rosły w leśnej części Parku Śląskiego, w okolicy klubu muzycznego Leśniczówka.

Karę miasto naliczyło na podstawie wytycznych zawartych w rozporządzeniu ministra środowiska. Określa ona konkretne kwoty za wycinkę drzew, a także tzw. współczynniki przeliczeniowe, przez które mnoży się wyjściowe wartości, np. bardzo wysoki współczynnik stosowany jest w razie wycinki na terenach zielonych, jak w tym wypadku w Parku. Określony współczynnik stosuje się też w razie wycinki nielegalnej.

Decyzja prezydenta Chorzowa nie jest prawomocna. „Strony mają prawo do odwołania się od decyzji w terminie 14 dni za pośrednictwem prezydenta miasta do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które to odwołanie będzie rozpatrywać” - powiedział PAP w piątek rzecznik chorzowskiego magistratu Krzysztof Karaś.

Prezes zarządzającej Parkiem Śląskim spółki Wojewódzki Park Kultury i Wypoczynku (WPKiW) Arkadiusz Godlewski powiedział PAP, że takie odwołanie zostanie złożone.

„Urząd Miasta w Chorzowie wydał decyzję, w której (...) uznał, że dokonaliśmy nielegalnej wycinki. My się nie zgadzamy z tą decyzją, (…) uważamy że nie znajduje ona uzasadnienia w dowodach i faktach, które przytaczaliśmy podczas postępowania. Niestety żaden z przytaczanych przez nas faktów i dowodów, również z ekspertyzy biegłego, nie został wzięty pod uwagę przez organ pierwszej instancji” - powiedział PAP Godlewski.

Jak dodał, Park uważa, że decyzja władz Chorzowa nie utrzyma się „ze względu na skalę zawartych w niej błędów i nieprawd”. Wyjaśnił, że miasto nie wzięło pod uwagę argumentów dotyczących tego, jak mówił, „kto, co i kiedy wyciął, czy podlegało to ochronie prawnej, czy było drzewem starszym niż 10 lat – czy też było niewymagającym zgody krzewem lub młodszym samosiewem”.

Godlewski zaakcentował, że pracownicy Parku na bieżąco prowadzą jego pielęgnację, polegającą m.in. właśnie na karczowaniu krzewów, samosiewów czy przycinaniu gałęzi. W razie potrzeby wycinki dorosłych drzew np. kolidujących z inwestycjami (np. w przypadku budowy nowych podpór kolejki linowej „Elka”) Park każdorazowo występuje o pozwolenia.

Prezes spółki WPKiW wskazał też, że gdy tylko władze Parku dowiedziały się o nielegalnej wycince innych, dorosłych drzew, dwukrotnie zgłaszały to policji – jako kradzież drewna. Pierwsze postępowanie zostało umorzone, drugie w piątek nadal było w toku. „Czekamy na rozstrzygnięcie policji w tym zakresie, będziemy również podnosić tę kwestię w naszym odwołaniu” - zaznaczył Godlewski. Jak dodał, zakres kradzieży obejmuje mniej niż sto drzew.