Termin składania oświadczeń minął 30 kwietnia. Starosta nyski Czesław Biłobran powiedział, że takie oświadczenia zobowiązanych do ich złożenia osób do starostwa wpłynęły. Dodał, że w najbliższych dniach poda do wiadomości, kto i kiedy takie oświadczenia złożył. Przekaże je też do urzędów skarbowych, które będą je sprawdzać.

„No i sam będę je badał, zasięgał opinii i zwracał z zapytaniami do różnych instytucji, np. o to, czy moi pracownicy gdzieś indziej nie pracują” – zapowiedział Biłobran zaznaczając, że jego badanie będzie „wnikliwe i skrupulatne”. „Ustawodawca nie określił, w jakim terminie muszę oświadczenia zbadać i opublikować, więc będę je badał tak długo, aż uznam, że są dostatecznie dobrze zbadane" – podkreślił. Zaznaczył, że może to potrwać długo.

"A jak już skończę je badać, to mogę opublikować wyniki tych badań. Oświadczę w nich, czy są one zgodne z prawem, czy nie" – dodał.

Biłobran powiedział PAP, że samej treści oświadczeń publikować nie będzie, bo to - jego zdaniem - „idiotyzm” i „durnota”, która „nie służy walce z korupcją”, a może „wywoływać jakieś niezdrowe reakcje wśród ludzi”. Dodał, że według niego organami, które powinny oświadczenia badać są m.in. urzędy skarbowe czy policja. „Do tego nie jest potrzebna strona internetowa i publikowanie, jaki ja albo mój kolega radny mamy samochód i za ile” – uznał.

Przekonywał, że gdyby np. któraś z osób składających oświadczenia wygrała w totolotka, to musiałaby to wpisać w oświadczeniu, co mogłoby spowodować, że znalazłaby się „w kręgu zainteresowań ludzi o niecnych zamiarach”. Dodał, że jeśli komuś taka jego interpretacja przepisów się nie spodoba, to do jej zmiany „niech go zmusi sąd”.

Dr Jacek Zaleśny z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego uznał w rozmowie z PAP, że starosta nyski może się spodziewać konsekwencji prawnych z tytułu zaniechania działania, do którego jest zobowiązany. Ekspert powiedział, że nawet jeśli w ustawie nie jest określony termin publikacji oświadczenia, to "należy to interpretować jako konieczność dokonania wskazanych w przepisach czynności bez tzw. zbędnej zwłoki, czyli najszybciej jak to jest możliwe".

Tym bardziej, że - jak podkreślił politolog - starosta nie ma żadnych władczych kompetencji. "Nie jest nawet organem władzy publicznej. W tym zakresie jedynie wykonuje to, do czego zobowiązał go ustawodawca" - mówił dr Zaleśny. I wyjaśnił: "Zakres jego działania nie jest zakresem władczym, decyzyjnym, a jedynie czysto technicznym. Powinien wykonać to, do czego zobowiązał go Sejm, tj. opublikować oświadczenia majątkowe". Wg eksperta może je analizować tak długo, jak potrzebuje, ale "nie później niż do 30 października danego roku, kiedy to najpóźniej przedstawia radzie powiatu nieprawidłowości, jakie stwierdził w złożonych oświadczeniach".

Zdaniem Zaleśnego "nie ma znaczenia, jaka jest w tym zakresie wola starosty". "Ważne jest to, że m.in. radni muszą oświadczenia złożyć, a starosta ma je najszybciej – właśnie bez zbędnej zwłoki – opublikować. Natomiast fakt, że dokonuje przeglądu tych oświadczeń i bierze udział w ich przekazaniu do urzędu skarbowego nie ma żadnego znaczenia, jeśli chodzi o termin podania oświadczeń majątkowych do informacji publicznej" - dopowiedział ekspert.

Wytłumaczył też, że w przypadku braku publikacji oświadczeń w powiecie nyskim wojewoda opolski władny jest wystąpić do starosty najpierw z wezwaniem do działania. Jeśli to działanie nie zostanie podjęte w ciągu 14 dni – wojewoda wydaje zarządzenie zastępcze i sam publikuje oświadczenia majątkowe.

Zgodnie z ustawą o samorządzie powiatowym m.in. radni, członkowie zarządu powiatu, sekretarz czy skarbnik powiatu, kierownicy jednostek organizacyjnych powiatu są obowiązani do złożenia oświadczeń majątkowych. Zapisy ustawy mówią, że informacje zawarte w oświadczeniu majątkowym są jawne - z wyłączeniem informacji o adresie składającego oświadczenie oraz o miejscu położenia nieruchomości i mają być udostępniane w BIP. (PAP)

kat/ pz/