Grzegorz M. ps. "Predator" złożył wniosek o wyłączenie sędziego Wacława Bryżysa tuż po odebraniu personaliów od oskarżonych. Wyjaśnił, że wniosek argumentuje dwiema odrębnymi kwestiami: występowaniem w śledztwie córki sędziego jako aplikantki adwokata broniącego jednego z członków gangu, drugi argument dotyczył znajomości sędziego z przedsiębiorcą Wojciechem K.

"W 1995 roku został w Olsztynie zastrzelony Dariusz R. Za tym zabójstwem stoi Wojciech K., który jako jeden z założycieli Stowarzyszenia na Rzecz Bezpieczeństwa jest znajomym pana sędziego. Ja złożyłem w sprawie tego zabójstwa z 1995 roku zeznania" - oświadczył Grzegorz M.

Adwokat, którego miała zastępować w śledztwie córka sędziego oświadczył, że "jeśli nawet" doszło do takiego zastępstwa były to "marginalne czynności". Także obecny na sali rozpraw prokurator oświadczył, że w jego ocenie nie jest to przeszkodą do prowadzenia sprawy przez sędziego Bryżysa.

Dowiedz się więcej z książki
Postępowanie karne
  • rzetelna i aktualna wiedza
  • darmowa wysyłka od 50 zł

 

Po złożeniu wniosku Grzegorza M. sędzia zarządził przerwę, po której poinformował, że złożył do akt sprawy oświadczenie dotyczące jego córki. "Rozpozna je inny sędzia i jutro w tej sprawie będzie ogłoszona decyzja" - poinformował sędzia. Zapytany o znajomość z Wojciechem K. powiedział, że nie zna tego człowieka.

"Jako prezes sądu spotykam różnych ludzi, nawet nie wiem, jak pan K. wygląda" - podkreślił.

Wojciech K. jest olsztyńskim przedsiębiorcą, przed laty jego nastoletni syn padł ofiarą porwania. Po tym zdarzeniu K. wraz z innymi przedsiębiorcami założył Warmińsko-Mazurskie Stowarzyszenie na Rzecz Bezpieczeństwa, które m.in. skutecznie zabiegało o to, by sprawa porwania Krzysztofa Olewnika była wyjaśniania w olsztyńskiej prokuraturze (potem okazało się, że w śledztwie tym były nieprawidłowości - PAP). "Pan Wojciech K. nadal jest naszym członkiem" - powiedział PAP we czwartek dyrektor Stowarzyszenia Jerzy Samociuk. Z Wojciechem K. PAP nie udało się skontaktować.

Zabójstwo Dariusza R. w 1995 roku, o którym powiedział w sądzie "Predator" do dziś nie zostało rozwiązane. R. został zastrzelony tuż przy wejściu do sklepu spożywczego w dzielnicy Jaroty w Olsztynie. Wiadomo, że był członkiem grupy przestępczej, która zajmowała się m.in. wymuszeniami i kradzieżą samochodów.

W skład tej grupy wchodził też mężczyzna o pseudonimie "Bocian", którego pokawałkowane szczątki przed 16 laty wyłowiono z jeziora Pluszne. Przed kilkoma miesiącami nurkowie odnaleźli kolejne pokawałkowane i popakowane w foliowe torby szczątki. W Zakładzie Medycyny Sądowej w Gdańsku trwają badania, które mają potwierdzić, czy szczątki wyłowione ostatnio i przed 16 laty należą do tej samej osoby. Wyniki tych badań mają być znane w marcu.

Sprawa zabójstwa "Bociana" także do dziś nie jest wyjaśniona.

Proces "Predatora" i 14 innych osób, który miał się rozpocząć w czwartek dotyczy wyłudzenia ponad 40 mln zł podatku VAT przy obrocie paliwami. Partnerem gospodarczym gangu była m.in. łotewska spółka.

W tej sprawie na etapie śledztwa na poczet przyszłych kar zabezpieczono m.in. dwa luksusowe mercedesy oraz pióro do pisania o wartości 28,3 tys. zł. Formalnie i auta, i pióro należały do spółki z Łotwy, a śledczy uznali je za rzeczy Grzegorza M. Jak poinformował adwokat M. mecenas Piotr Afeltowicz spółka zarówno auta, jak i pióro odzyskała. "Te rzeczy są już na Łotwie u ich właścicieli" - dodał adwokat. (PAP)