Rzeczniczka warszawskiego Sądu Okręgowego Agnieszka Domańska powiedziała w czwartek, że dla zapewnienia większego bezpieczeństwa wydano w czwartek zarządzenie prezesa Małgorzaty Kluziak, zmieniające od tego dnia regulamin regulujący tę kwestię. "Dodano zapis, że wolno będzie wnosić tylko przedmioty niezbędne w postępowaniu przed sądem" - oświadczyła.

Zgodnie z regulaminem "przedmioty zbędne" trzeba oddawać do depozytu. Trzeba tam też oddawać bagaż "mogący utrudniać poruszanie się innych osób" po terenie sądu. Regulamin stwierdza też m.in, że zabrania się prowadzenia w obiektach sądowych "akcji agitacji i demonstracyjnych" bez zgody prezesa.

Sędzia nie zaprzeczyła, pytana czy także dziennikarze będą objęci tymi rygorami. Nie wiadomo, czy policjanci pilnujący wejścia do sądu nie uznają za przedmiot niespełniający wymogów nowego regulaminu np. dyktafonu czy laptopa z zasilaczem.

Duże wątpliwości co do nowych obostrzeń ma dr prawa Adam Bodnar z zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. "Czy pospieszne przyjmowanie nowych przepisów, mogących mieć swe konsekwencje, jest najlepszą reakcją na incydent z tortem?" - spytał. "Jeśli iść tym tropem, to możemy być skazani na zabieranie butów, bo przecież pewien kiedyś dziennikarz rzucił butem w prezydenta USA" - dodał sarkastycznie.

"Wyobrażam sobie mnóstwo praktycznych problemów" - powiedział Bodnar. Według niego może to spowodować choćby kolejki na sądowych "bramkach", gdzie policjanci sami będą decydować, co nie spełnia kryterium rzeczy "niezbędnych w postępowaniu sądowym". Bodnar przypomniał, że do sądu wielu świadków przyjeżdża z daleka i ma przy sobie walizki czy duże torby, których szatnie mogą nie przyjmować. Inne problemy mogą rodzić np. kosmetyki czy perfumy u kobiet, przedmioty wartościowe, kable zasilające do laptopów itp.

W środę w sądzie przesłuchiwano dwoje psychiatrów, którzy uznali, że zdrowie 88-letniego Kiszczaka nie pozwala na sądzenie go po raz piąty w sprawie przyczynienia się do śmierci dziewięciu górników kopalni "Wujek" w 1981 r. Posiedzenie było jawne dla mediów. Gdy sędzia ogłosiła, że tylko samo przesłuchanie biegłych odbędzie się - tak jak zawsze w tego typu sprawie - przy drzwiach zamkniętych, obecna w sali jako publiczność grupa z Adamem Słomką zaprotestowała, głośno wyrażając niepochlebne dla sądu opinie. Wtedy sędzia ogłosiła przerwę w posiedzeniu. Gdy wychodziła z sali, jeden z mężczyzn rzucił w nią tortem z bitą śmietaną.

Słomka mówił w środę dziennikarzom, że tortem rzucił internowany w stanie wojennym działacz opozycji Zygmunt Miernik. Słomka zapowiedział też podobne tego typu akcje. W ub. roku Słomkę ukarano w tym samym sądzie aresztem za zakłócenie ogłaszania wyroku ws. stanu wojennego.

Zarzut znieważenia funkcjonariusza publicznego podczas czynności służbowych zapowiada stołeczna policja wobec mężczyzny, który rzucił tortem. Grozi za to grzywna, ograniczenie wolności lub do roku więzienia.