Spór w środowisku prawniczym o upoważnienie do żądania przez ministra sprawiedliwości od prezesów sądów apelacyjnych akt spraw sądowych toczy się od kilku lat.

Ostatnio problem ten uzyskał duży oddźwięk medialny jesienią 2012 r. przy okazji uzyskania przez poprzedniego szefa resortu sprawiedliwości Jarosława Gowina akt sprawy dotyczącej szefa Amber Gold Marcina P. Jak wskazywała wówczas Krajowa Rada Sądownictwa, ustawa o ustroju sądów nie upoważnia ministra sprawiedliwości do żądania przesyłania mu akt sądowych. Minister odpowiadał, że ma takie prawo - powoływał się na regulamin urzędowania sądów powszechnych.

W październiku 2012 r. warszawska prokuratura, nie dopatrując się znamion przestępstwa, odmówiła wszczęcia śledztwa z wniosku SLD o możliwym przekroczeniu uprawnień przez ministra sprawiedliwości w związku z tym przekazaniem akt.

Na przełomie roku 2012 i 2013 ukazało się rozporządzenie ministra sprawiedliwości o nadzorze nad działalnością administracyjną sądów, w którym dookreślono uprawnienie szefa resortu sprawiedliwości do żądania akt. Zgodnie zapisem tego rozporządzenia "w ramach kontroli wykonywania obowiązków nadzorczych przez prezesów sądów apelacyjnych minister sprawiedliwości może żądać od prezesa sądu apelacyjnego przedstawienia, w zakreślonym terminie, informacji lub dokumentów dotyczących wykonywania tych obowiązków, a w uzasadnionych przypadkach – także akt spraw sądowych".

Zdaniem prokuratora generalnego, który skierował latem zeszłego roku wniosek do TK w tej sprawie, ten przepis rozporządzenia budzi wątpliwości z uwagi na zapisaną w konstytucji zasadę trójpodziału władzy, odrębność władzy sądowniczej i niezawisłość sędziowską. "Dla zapewnienia sprawności i skuteczności zewnętrznego nadzoru administracyjnego nie jest konieczne uzyskiwanie akt spraw sądowych" - napisano we wniosku Prokuratury Generalnej do TK.

Zdaniem PG żądanie akt sądowych przez ministra "szczególnie w przypadku medialnych publikacji krytykujących decyzje podejmowane w sprawie, może wywołać +efekt mrożący+ i prowadzić do stworzenia klimatu zagrożenia dla sędziego".

W stanowisku wysłanym do TK jesienią 2013 r., w odpowiedzi na wątpliwości PG, resort sprawiedliwości podkreślił, że "kontrola toku postępowania w konkretnej sprawie przez ministra sprawiedliwości nie oddziałuje na niezawisłość sędziowską; pozwala ona jedynie ministrowi na uzyskanie stałych informacji o przebiegu sprawy". Ministerstwo uważa, że przepis rozporządzenia nie jest sprzeczny z konstytucją, a minister występuje o akta sądowe w sporadycznych przypadkach.

Obecnie trwają prace nad nowelizacją Prawa o ustroju sądów powszechnych. Dotyczy ona m.in. kwestii nadzoru ministra nad sądami. Zgodnie z jedną z proponowanych zmian, prawo ministra sprawiedliwości do żądania akt sądowych z rozporządzenia miałoby zostać przeniesione już bezpośrednio do ustawy.

Uprawnienie ministra do żądania akt sądowych krytycznie oceniają m.in. stowarzyszenia sędziowskie. Ich zdaniem uprawnienie to - niezależnie, czy będzie zawarte w rozporządzeniu, czy w ustawie - może naruszać wymóg zagwarantowania bezstronności sądu. (PAP)