W mieście rozpoczęła się praktyczna realizacja projektu pod nazwą EPO, czyli elektronicznego potwierdzenia odbioru.

Dzięki temu rozwiązaniu skrócić się ma czas między rozprawami (bo nie trzeba będzie robić długich przerw w oczekiwaniu na zawiadomienie stron) i spadną koszty doręczeń sądowych. Pilotażowo projekt ma objąć cały Białystok i postępowania cywilne (przepisy prawne nie pozwalają na razie na EPO w sprawach karnych) wydziałów trzech sądów: rejonowego, okręgowego i apelacyjnego.

Niedługo do pilotażu mają dołączyć też sądy w Olsztynie, które są w tym samym okręgu apelacyjnym. W przyszłości EPO ma objąć wszystkie polskie sądy - niewykluczone, że także prokuratury.

Partnerem Ministerstwa Sprawiedliwości w realizacji projektu jest Polska Grupa Pocztowa SA (PGP), która wygrała przetarg na dwuletnią obsługę korespondencji z sądów i prokuratur.

W środę na konferencji prasowej w Sądzie Apelacyjnym w Białymstoku zaprezentowano działanie EPO oraz pierwsze efekty wdrożenia systemu, który ruszył w lutym.

W tablety wyposażonych jest nie tylko kilku pierwszych doręczycieli PGP, ale także kilka pierwszych punktów awizo tej spółki. Jeśli doręczyciel zostawia awizo pod nieobecność adresata, w danym punkcie może on przesyłkę z sądu odebrać i tam również na tablecie pokwitować odbiór.

Odbiór potwierdzony podpisem na tablecie trafia od razu do systemu informatycznego sądów i ma ten sam skutek, co dostarczenie do sądu tzw. zwrotki papierowej.

Tablety zakupiło jeszcze w 2013 r. Ministerstwo Sprawiedliwości. Oprócz łączności internetowej poprzez sieć GSM i oprogramowania, muszą też spełniać wymagania biegłych grafologów. Chodzi o to, by była możliwość zapisania w pliku parametrów podpisu złożonego przez odbiorcę. W razie podejrzeń jego sfałszowania daje to możliwość pobrania próbek i porównania przez biegłych.

Według wyliczeń dla potrzeb wdrożenia EPO, przy elektronicznym potwierdzeniu odbioru, czas obiegu informacji o przesyłce sądowej to średnio niecałe 7 dni, podczas gdy przy tradycyjnym potwierdzeniu odbioru, czyli w formie papierowej - prawie 18,5 dnia.

Tymczasem, jak poinformowano dziennikarzy, pierwsze doświadczenia wskazują, że czas skutecznego dostarczenia przesyłki w Białymstoku może być nawet krótszy niż 24 godziny. Tzn. już po takim czasie sąd otrzymał powiadomienie, że zawiadomienie zostało przez adresata odebrane, co potwierdził on podpisem na tablecie doręczyciela.

Elektroniczne potwierdzenie odbioru jest nie tylko szybsze, ale i tańsze dla wymiaru sprawiedliwości. Cena za doręczenie do sądu papierowej zwrotki (potwierdzenia odbioru) to bowiem 1,39 zł, zaś w przypadku EPO - 1,08 zł.

Tylko w przypadku adresatów na terenie Białegostoku w grę wchodzi w sumie - według danych uśrednionych, przekazanych przez sądy - ponad 200 tys. przesyłek rocznie w postępowaniach cywilnych.

"Jeżeli system obejmie cały kraj, to kwoty oszczędności będą rzędu co najmniej kilku milionów złotych, jeżeli nie więcej" - powiedział rzecznik Sądu Apelacyjnego w Białymstoku Janusz Sulima.

Sędziowie zwracają uwagę, że szybkie, trafiające do systemu sądu potwierdzenie odbioru jest ważną informacją przy wyznaczaniu terminów rozpraw. Przyczyną odroczenia może być bowiem brak w dniu rozprawy informacji o doręczeniu, gdy w rzeczywistości adresat przesyłkę odebrał, ale papierowa zwrotka jeszcze do sądu nie wróciła.

"My musimy mieć informację, że dany adresat wie o tym, iż odbędzie się dana rozprawa. A ten system to właśnie nam załatwia" - dodał rzecznik Sądu Okręgowego w Białymstoku Przemysław Wasilewski.

Jak poinformowano na konferencji, dotychczasowy koszt pilotażu (w tym zakup 230 tabletów) to ok. 500 tys. zł. Według założeń ministerstwa, cały kraj EPO ma objąć w połowie 2015 r. Spółka PGP informowała niedawno, że dąży do pełnego uruchomienia systemu już we wrześniu 2014 r. (PAP)