W ubiegły piątek ministrowie państw unijnych wraz z komisarzami UE ds. transportu Violetą Bulc i ds. wewnętrznych Dimitrisem Awramopulosem rozmawiali z ministrem bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych Johnem Kellym. Powodem była informacja o możliwym rozszerzenie na niektóre europejskie państwa amerykańskiego zakazu wnoszenia laptopów i innego sprzętu na pokład samolotów lecących do USA.

Jak przekazał w poniedziałek na konferencji prasowej w Brukseli rzecznik KE Margaritis Schinas, podczas tej rozmowy nie ogłoszono żadnych decyzji dotyczycących zakazu wnoszenia na pokład urządzeń elektronicznych.

"Nasi komisarze podkreślili, że UE podziela obawy Stanów Zjednoczonych co do bezpieczeństwa pasażerów linii lotniczych i przypomnieli o potrzebie wspólnych i skoordynowanych działań" - zaznaczył Schinas.

Komisja zorganizowała telekonferencję, bo chciała otrzymać od USA informacje dotyczące ewentualnych zagrożeń, na podstawie których amerykańskie władze rozważają zaostrzenie środków bezpieczeństwa odnośnie do lotów z Europy. Podczas piątkowych rozmów ustalono, że kolejnym krokiem będzie spotkanie odpowiednich władz z obu stron.

"Komisja będzie gospodarzem rozmów na wysokim szczeblu na poziomie politycznym i technicznym z przedstawicielami władz USA w środę, aby wspólnie ocenić, czy są jakieś nowe zagrożenia" - powiedział Schinas. Komisja chce działać wspólne ze stroną amerykańską, aby się nimi ewentualnie zająć.

Agencja Reutera podała w czwartek, że jest prawdopodobne, iż administracja prezydenta USA Donalda Trumpa rozszerzy zakaz dotyczący laptopów, obowiązujący obecnie w przypadku lotów do USA z 10 portów lotniczych na Bliskim Wschodzie, w Afryce Północnej i Turcji. USA uzasadniają ten zakaz obawami, że w urządzeniach elektronicznych zabieranych przez pasażerów na pokład mogą być ukryte bomby. Zgodnie z nowymi zasadami laptopy, tablety, konsole do gier, czytniki książek, przenośne odtwarzacze DVD, aparaty fotograficzne itd. muszą zostać umieszczone w bagażu rejestrowanym. USA wprowadziły ten zakaz w marcu; ich śladem poszła wkrótce Wielka Brytania.

Amerykańskie restrykcje mogłyby dotknąć największe europejskie linie lotnicze, takie jak Lufthansa, British Airways, Air France-KLM.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka (PAP)