W głosowaniu komisji za wysłuchaniem publicznym było 6 posłów, przeciw opowiedziało się 13. Tym samym wniosek Roberta Kropiwnickiego (PO) przepadł. Komisja nie uwzględniła także (większością 16 przeciw 6 głosom) wniosku Kropiwnickiego o powołanie podkomisji, który argumentował, że projekt jest obszerny, a Biuro Legislacyjne sugeruje do niego 153 poprawki, co oznacza, że komisję czeka wielogodzinna praca.

Szef komisji Stanisław Piotrowicz (PiS) odparł, że ponieważ opozycja na posiedzeniach podkomisji powtarzała jedynie argumenty z komisji, to "wyciągnięto z tego wnioski" i nie będzie się już powtarzać dwukrotnie tych samych argumentów. Wzywał też do zwięzłości wypowiedzi, aby nie tracić czasu. Marek Ast (PiS) wniósł, aby nie powoływać podkomisji. "Ten wniosek zmierza do przedłużenia postępowania. Opozycji zależy na tym, aby podtrzymywać konflikt wokół TK" - ocenił.

Kropiwnicki proponował, by wysłuchanie publiczne zorganizować w Sejmie 18 stycznia przyszłego roku, tak, aby mogły się do niego odnieść także organizacje prawnicze, społeczne, świat nauki i konstytucjonaliści. Zauważył, że obecny projekt zasadniczo się różni od tego, co PiS proponowało w poprzednich projektach. Przypomniał też, że jest to projekt poselski, więc przed jego wniesieniem nie było konsultacji ani uzgodnień, jakie towarzyszą projektom rządowym. "Może chociaż raz byście się na to zgodzili i uczynili taki gest w stronę opinii publicznej, bo - jak sądzę - to chyba ostatni projekt ustawy ws. Trybunału" - powiedział.

Krystyna Pawłowicz (PiS) była przeciwna tej propozycji. "A niech pan powie, o czym oni mieliby tutaj się wypowiadać, te organizacje społeczne? Jakiś magister przyjdzie tutaj i będzie opowiadał, że on sobie co wyobraża? (...) To jest bez sensu. Chce pan po prostu przedłużyć czas procedowania. Powinniśmy to zrobić od razu. Konflikt jest tak nabrzmiały... Rozumiem w sprawie rent i emerytur itd. Ale na temat TK wysłuchanie publiczne jest tylko działaniem na przeciągnięcie czasu" - zwróciła się do Kropiwnickiego.

Dowiedz się więcej z książki
Na straży państwa prawa. Trzydzieści lat orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego
  • rzetelna i aktualna wiedza
  • darmowa wysyłka od 50 zł

 

Kropiwnickiego poparła Kamila Gasiuk-Pihowicz (N) dodając, że zgadza się z Pawłowicz co do tego, iż konflikt wokół TK jest nabrzmiały. Ale - jak dodała - jego rozwiązanie wymaga szukania środków niestandardowych - a takim mogłoby być zorganizowanie wysłuchania publicznego. "Właśnie po to, aby eksperci w danej dziedzinie (...) wypowiedzieli się na ten temat. Jak widać tryb prac, który państwo przyjęli, polegający na przedkładaniu projektów poselskich, absolutnie się nie sprawdził" - mówiła do posłów PiS. Jak dodała, kolejne wnoszone projekty ustaw o TK świadczą, że większość sejmowa "nie akceptuje" tych, które już są uchwalone - i dlatego wnosi kolejne. Gasiuk-Pihowicz nawiązała też do deklaracji premier Beaty Szydło, że władza "wsłuchuje się w głos społeczeństwa" i dodała: "dobrze byłoby nie tylko poprzestać na słowach".

"Jestem zdumiony, że o nabrzmiałym konflikcie mówią ci, którzy go wywołali" - zareagował na jej słowa Piotrowicz i oddał głos Krystynie Pawłowicz, która oświadczyła, że komisja "na pewno ma już wiele opinii" fachowców i "nie ma powodu, żeby jacyś studenci, jakieś organizacje" wypowiadały się o sprawie na wysłuchaniu publicznym.

Projekt stanowi, że Zgromadzenie Ogólne TK przedstawia prezydentowi kandydatów na prezesa TK "w terminie miesiąca od dnia, w którym powstał wakat". Dziś ustawa o TK z 22 lipca br. mówi, iż obrady ZO w tej sprawie zwołuje się "między 30 a 15 dniem" przed upływem kadencji prezesa. Kadencja obecnego prezesa Andrzeja Rzeplińskiego kończy się 19 grudnia.

Projekt nie precyzuje liczby kandydatów na prezesa przedstawianych głowie państwa przez ZO (dziś w ustawie o TK jest ich trzech). ZO ma przedstawiać prezydentowi jako kandydatów wszystkich sędziów, którzy w głosowaniu ZO otrzymali co najmniej 5 głosów.

Według projektu, od dnia wakatu na funkcji prezesa TK, do powołania jego następcy, pracami TK kieruje sędzia "posiadający najdłuższy, liczony łącznie, staż pracy: jako sędzia w TK; jako aplikant, asesor, sędzia w sądzie powszechnym; w administracji państwowej szczebla centralnego". Z wyliczeń PAP wynika, że najdłuższy taki staż ma Julia Przyłębska, wybrana do TK w grudniu ub.r. przez Sejm. Projekt wprowadza zasadę, że kadencja prezesa i wiceprezesa TK trwa sześć lat (dziś sędzia powołany na prezesa jest nim do końca swej kadencji).

To jeden z trzech nowych projektów posłów PiS co do TK. Ustawę o statusie sędziów TK uchwalił w piątek Sejm. PiS zapowiedział też przepisy wprowadzające obie te ustawy - gdzie będzie określony termin ich wejścia w życie.(PAP)

wkt/ malk/