Elektroniczny dozór skazanych możliwy jest w całym kraju od początku 2012 r. System był wprowadzany etapami od września 2009 r. Dozór elektroniczny można obecnie stosować wobec skazanych na karę do roku więzienia. Można go też wykorzystywać wobec osób z orzeczonym zakazem wstępu na imprezę masową.

"Celowe i racjonalne jest objęcie kontrolą elektroniczną nowych grup sprawców, a zatem nie tylko skazanych na karę pozbawienia wolności, lecz również osób, w stosunku do których orzeczono środki zapobiegawcze, np. dozór policji, albo sprawców, w stosunku do których orzeczono zakaz zbliżania się do określonych osób" - wskazano w uzasadnieniu projektu, przygotowanego przez posłów PO.

Propozycje trafiły do sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka, która w środę rozpocznie ich pierwsze czytanie.

System dozoru elektronicznego, dzięki nadajnikowi, umożliwia monitorowanie miejsca pobytu skazanego. Zakładana na nogę bransoleta przypomina wyglądem duży zegarek. Umieszczony w niej nadajnik wysyła fale radiowe i komunikuje się z urządzeniem w domu osadzonego, które przekazuje sygnał do centrali. Według projektu istotnym poszerzeniem dozoru ma stać się możliwość stosowania "bransoletek" już nie tylko jako formy wykonania kary, ale także jako środka zapobiegawczego.

Dozór mógłby być więc używany wobec pewnej grupy podejrzanych, których nie trzeba aresztować, a wobec których orzeczenie dozoru policyjnego - jako obowiązku stawiania się na komisariacie policji w wyznaczonym czasie - to za mało. Podobne rozwiązania znane są od lat na świecie - takim monitoringiem przed trzema laty objęty był np. znany reżyser Roman Polański, gdy w swym szwajcarskim domu kilka miesięcy czekał na decyzję sądu w sprawie ekstradycji do USA.

"Dozór elektroniczny jako środek zapobiegawczy to nic innego jak areszt domowy" - wyjaśnił PAP były minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski (PO), jeden ze współautorów projektu nowelizacji. Podkreślił, że możliwość stosowania przez sądy aresztu domowego będzie dużo skuteczniejszą formą monitoringu niż dozór policyjny. "Monitorujący będą mieli pewność, że osoba monitorowana na pewno jest tam, gdzie nakazano jej być, w przeciwnym razie podejrzany będzie musiał trafić do aresztu" - dodał.

Innym ważnym powodem wymuszającym przygotowanie projektu była konieczność włączenia na stałe przepisów o dozorze do systemu prawa. Uregulowania te bowiem, z uwagi na ich eksperymentalny charakter, zostały wprowadzone do polskiego prawa jako ustawa epizodyczna, która obowiązuje do końca sierpnia 2014 r. Projekt przewiduje więc uchylenie przepisu mówiącego o wygaśnięciu ustawy latem przyszłego roku.

Kwiatkowski sprecyzował, że przepisy o dozorze elektronicznym - zgodnie z wcześniejszymi planami - znajdą się ostatecznie w kodeksach: karnym i postępowania karnego. Na razie jednak przygotowano nowelizację dotychczasowej odrębnej ustawy o tym systemie. "Powód jest prozaiczny: vacatio legis K.p.k. wynosi pół roku od podpisu prezydenta, nie chcielibyśmy więc się znaleźć pod presją czasu" - zaznaczył.

"Chodzi o to, aby spokojnie uchwalić nowelizację ustawy i zdążyć z rozpisaniem przetargu oraz wyłonieniem dostawcy systemu od września 2014 r. W dalszej perspektywie dozór na pewno znajdzie się w kodeksie" - dodał Kwiatkowski.

Były szef resortu sprawiedliwości zauważył, Polska właśnie wyprzedziła Francję i awansowała na drugie miejsce - za Wielką Brytanią - w rankingu państw europejskich, pod względem liczby zastosowanych kar w systemie dozoru elektronicznego. "To potwierdza skuteczność tej metody i jej zalety" - ocenił.

Według ostatnich danych do tej pory dozorem zostało łącznie objętych 17 tys. skazanych, z czego blisko 12 tys. osób już odbyło karę, zaś obecnie dozór jest stosowany wobec ponad pięciu tys. osób. System docelowo może objąć jednorazowo 7,5 tys. osób.

Ostatnia ważna nowelizacja ustawy o wykonywaniu kary więzienia w systemie dozoru elektronicznego weszła w życie w lipcu zeszłego roku. Umożliwiła ona stosowanie warunkowego przedterminowego zwolnienia wobec ukaranych pozbawieniem wolności na zasadzie dozoru.