„To kara za stanowisko. Gdyby to był ktokolwiek inny, to na pewno kara byłaby zdecydowanie niższa” - powiedział sędzia Piotr Pisarek, który w środę przez ponad pięć godzin odczytywał wyrok.


Przewodniczący składu orzekającego przypomniał, że Hop był jednym z najwyższych urzędników w państwie, w dodatku powołanym do ścigania przestępców. Wyraził przekonanie, że zgubiła go pycha i arogancja; przekonanie, że nikt nie postawi mu zarzutów.
Według ustaleń prokuratury i sądu w latach 1993-2002 Hop zapraszał szefów firm na spotkania, podczas których przedstawiał im trudną sytuację prokuratury, wskazując na jej potrzeby i braki, np. sprzętu biurowego. W rzeczywistości sprzętu nie kupowano, a pieniądze trafiały do kieszeni oskarżonego. W ten sposób miało zostać oszukanych 65 firm i osób.
Współpracujący z Hopem Krzysztof G., który przyznał się do winy i opisał mechanizm popełnianych przestępstw, został skazany na dwa lat więzienia w zawieszeniu na pięć lat. Obu oskarżonym sąd wymierzył ponadto grzywny i zobowiązał ich do częściowego naprawienia szkody. Wyrok nie jest prawomocny.(PAP)