Decyzja o utrzymaniu aresztu dla Marcina P. nie została podjęta jednomyślnie. W trzyosobowym składzie sędziowskim jedna sędzia zgłosiła zdanie odrębne.

O aresztowaniu Marcina P. zdecydował pod koniec sierpnia Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe. Odwołanie od tego postanowienia złożył obrońca podejrzanego Łukasz Daszuta.

„Zażalenie obrońcy podejrzanego nie jest zasadne i nie zasługuje na uwzględnienie” – powiedziała w uzasadnieniu decyzji o podtrzymaniu aresztu dla Marcina P. sędzia Iwona Błaszczyk-Sobczyk.

Wyjaśniła, że nie przesądzając w sposób ostateczny na obecnym etapie kwestii winy Marcina P., zebrane dowody potwierdzają zasadność postawionych mu zarzutów.

Dodała, że zarzucane prezesowi Amber Gold czyny grozi nie mniej niż osiem lat więzienia, a ponadto charakteryzują się one „wysoką szkodliwością społeczną”.

„Uwzględniając poprzednią karalność podejrzanego za przestępstwa przeciwko mieniu groźba wymierzenia surowej kary staje się realna (…) Chęć uniknięcia długoterminowej kary pozbawienia wolności rodzi domniemanie, że podejrzany ukryje się lub ucieknie, a tym samym utrudni dalszy bieg postępowania” – powiedziała sędzia.

Sąd wskazał także, że w przypadku Marcina P. istnieje groźba matactwa i ryzyko utrudniania dochodzenia.

Zdaniem sądu, sprawa Amber Gold ma charakter rozwojowy. „Materiał dowodowy będzie uzupełniany, stąd pozostawienie podejrzanego na wolności z pewnością otworzyłoby przed nim możliwości bezprawnego wpływania na proces poszukiwania dowodów” – uznał sąd.

Na sali rozpraw podczas ogłoszenia postanowienia nie było podejrzanego przedsiębiorcy. W środę w południe, kiedy sąd rozpoczął posiedzenie ws. rozpatrzenia zażalenia na areszt, reprezentował go obrońca Łukasz Daszuta. Adwokat nie pojawił się w sądzie na ogłoszeniu decyzji.

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku, która od początku lipca prowadzi śledztwo w sprawie działalności Amber Gold, postawiła dwa tygodnie temu prezesowi tej spółki zarzut oszustwa na kwotę co najmniej 181 mln zł, za co grozi do 15 lat więzienia. To właśnie z powodu zagrożenia wysoką karą, jak i obawy mataczenia, śledczy zdecydowali o wystąpieniu do sądu z wnioskiem o areszt na trzy miesiące dla Marcina P. Sąd rejonowy podzielił te argumenty.

Jak poinformowała w środę PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk, do tego dnia do prokuratury dotarło 6377 zawiadomień od osób, które twierdzą, że zostały poszkodowane przez firmę Amber Gold; w sumie ich roszczenia opiewają na ponad 315 mln zł. Wawryniuk wyjaśniła, że dane te trzeba traktować jako orientacyjne, bo część osób mogła złożyć dublujące się zawiadomienia: np. na policji i w prokuraturze, a na tym etapie śledczy nie są w stanie zweryfikować tych informacji.

Rzecznika poinformowała też, że jak dotąd prokuratorzy zajmujący się sprawą dysponują już protokołami przesłuchań około tysiąca osób, z czego większość – około 800 - stanowią poszkodowani. Wawryniuk wyjaśniła, że przesłuchania prowadzą zarówno gdańscy prokuratorzy, jak i – w ramach pomocy prawnej - pracownicy organów ścigania z terenu całej Polski.

Pierwsze zarzuty Marcinowi P. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku postawiła 17 sierpnia.

Zarzucono mu wtedy prowadzenie bez zezwolenia działalności bankowej, prowadzenie działalności gospodarczej polegającej na kupnie i sprzedaży wartości dewizowych bez wpisu do rejestru działalności kantorowej, posłużenie się fałszywymi potwierdzeniami przelewów na kwotę 50 mln zł podczas rejestracji spółki przed sądem. Marcin P. jest też podejrzany o niezłożenie sprawozdania finansowego spółki za lata 2009, 2010 i częściowo 2011 r., do czego się przyznał. Wobec Marcina P. zastosowano wówczas dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju.

Amber Gold to firma inwestująca w złoto i inne kruszce, działająca od 2009 r. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji - przekraczającym nawet 10 proc. w skali roku, które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. 13 sierpnia Amber Gold ogłosiła decyzję o likwidacji, nie wypłacając ulokowanych środków i odsetek tysiącom klientów firmy. (PAP)

rop/ aks/ pz/ gma/