Przewodniczący Sądu Wiaczesław Lebiediew zwrócił się o rewizję pierwszego procesu Chodorkowskiego i jego partnera biznesowego Płatona Lebiediewa "w świetle decyzji Europejskiego Trybunału Praw Człowieka" - powiedział agencji AFP rzecznik Sądu Paweł Odincow.

W 2005 r. Chodorkowski i Lebiediew zostali skazani na osiem lat kolonii karnej, m.in. za niepłacenie podatków, przywłaszczenie powierzonego mienia i fałszowanie dokumentów. W drugim procesie w 2010 r. uznano ich za winnych rzekomego przywłaszczenia ropy naftowej i wyprania uzyskanych w ten sposób pieniędzy.

Pierwotnie byli skazani na 13 lat łagru, jednak w grudniu 2012 r. Prezydium Moskiewskiego Sądu Miejskiego skróciło im kary o dwa lata. W sierpniu 2013 r. Sąd Najwyższy złagodził im wyroki jeszcze o dwa miesiące. Wyrok Chodorkowskiego upływał w sierpniu 2014 r.; Lebiediew, który nie wystąpił o ułaskawienie, ma opuścić kolonię karną w maju 2014 r.

Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł pod koniec lipca br., że pierwszy proces był niesprawiedliwy, lecz nie był motywowany politycznie. Jednak według Trybunału zarzuty, jakie postawiono obu biznesmenom, "były oparte na solidnych podstawach".

ETPCz wskazał na szereg uchybień w samym procesie, w tym przy gromadzeniu i studiowaniu dowodów i zeznań, a także na naruszenie prywatności podsądnych. Trybunał zasądził wypłatę przez Rosję Chodorkowskiemu 10 tys. euro za straty moralne.

Według rzecznika Odincowa, przewodniczący rosyjskiego Sądu Najwyższego nakazał także rewizję drugiego procesu, na wniosek obrońców, którzy domagali się anulowania wyroku.

"Formalnie rewizja odbędzie się za dwa miesiące, ale sądzę, że może się to stać wcześniej" - dodał rzecznik.

Chodorkowski, niegdyś najbogatszy Rosjanin, wyraził zadowolenie z decyzji Sądu. "Mam nadzieje, że procedury biurokratyczne nie będą trwały długo i że Płaton Lebiediew będzie mógł szybko wyjść na wolność" - powiedział Chodorkowski dziennikowi "Kommiersant".

"Oczywiście jest to decyzja polityczna, a nie sądownicza" - oceniła matka byłego więźnia Marina Chodorkowska. Wyraziła nadzieję, że syn zostanie oczyszczony z zarzutów.

Choć Chodorkowski został ułaskawiony, to ciąży na nim nakaz zapłaty ok. 550 mln dolarów. Według rosyjskiego prawa oznacza to, że nie mógłby ponownie wyjechać z Rosji, gdyby zdecydował się na powrót. We wtorek były szef koncernu naftowego Jukos poprosił o wizę szwajcarską.

"Bez wątpienia jeśli Sąd Najwyższy wyda pozytywną decyzję, (Chodorkowski - PAP) wróci do kraju" - powiedziała agencji Interfax Marina Chodorkowska.

Jednak analitycy są bardziej ostrożni. "Będą podejmowane pośrednie decyzje, ale Chodorkowski nie wróci od razu" - powiedział cytowany przez agencję AFP ekspert Nikołaj Petrow. "Targują się. Musi zapłacić", by móc wrócić - ocenił.

50-letni obecnie Chodorkowski poinformował media, że chce zająć się działalnością społeczną i nie zamierza angażować się w działalność polityczną. Znany krytyk polityki Kremla nie przewiduje też powrotu do biznesu.

Chodorkowski został ułaskawiony dekretem prezydenta Putina, który tłumaczył decyzję względami humanitarnymi. W miniony piątek Chodorkowski przybył do Niemiec na pokładzie prywatnego samolotu należącego do firmy z branży elektrycznej OBO Bettermann. O jego użyczenie poprosił Hans-Dietrich Genscher. W zorganizowaniu przelotu udział miała też ambasada Niemiec w Moskwie oraz niemieckie MSZ.

(PAP)