Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk powiedziała, że postępowanie zostało wszczęte z urzędu, na podstawie doniesień m.in. medialnych dotyczących katastrofy i jest prowadzone "w związku z uzasadnionym podejrzeniem popełnienia przestępstwa".

Poinformowała, że we wtorek prokuratura zwróciła się do Morskiej Agencji Gdynia, za pośrednictwem której zatrudniono 10 z 11 polskich członków załogi Baltic Ace, o przekazanie całej dokumentacji dotyczącej zatrudnionych marynarzy. "Będziemy podejmowali działania mające na celu przesłuchanie marynarzy, którzy przeżyli katastrofę i wrócili do kraju" - dodała.

Wawryniuk powiedziała również, że "po sprowadzeniu do kraju ciał dwóch Polaków, którzy zginęli w katastrofie, być może przeprowadzona będzie sekcja zwłok".

5 grudnia wieczorem pływający pod banderą Bahamów samochodowiec Baltic Ace zderzył się z cypryjskim kontenerowcem Corvus J. Wśród 24 osobowej załogi Baltic Ace było 11 Polaków. Sześciu z nich uratowano, dwóch zginęło, a trzech formalnie ma status zaginionych. Taki status ma jeszcze trzech innych członków załogi. W katastrofie zginęło pięć osób. Oprócz obywateli RP na statku zatrudnieni byli też Bułgarzy, Ukraińcy i Filipińczycy. Uratowani Polacy w miniony weekend wrócili do kraju.

Rzecznik resortu transportu Mikołaj Karpiński poinformował w ub. tygodniu, że Polska będzie zabiegać o udział w badaniu przyczyn zderzenia dwóch statków na Morzu Północnym. "W związku z tym, że wypadek miał miejsce na wodach międzynarodowych, to zgodnie z prawem europejskim i międzynarodowym organem uprawnionym do badania wypadków morskich jest organ państwa bandery statku, tzn. w tym przypadku albo Cypru, albo Bahamów. To one muszą między sobą uzgodnić, który organ będzie kierował badaniem. Polska jako państwo istotnie zainteresowane będzie zabiegała o to, aby dołączyć do badania wypadku prowadzonego przez Cypr lub Bahamy" - poinformował PAP Karpiński. (PAP)

bls/ pz/ gma/