Problem dostrzega też Ministerstwo Sprawiedliwości. W projekcie zmian w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym, który trafił do Sejmu, zaproponowano, by za utrudnianie kontaktów z dzieckiem groziła kara grzywny lub ograniczenia wolności. W trakcie prac nad tą nowelizacją pojawiały się nawet głosy, że można byłoby wprowadzić tu karę do dwóch lat więzienia - tak jak w przypadku uporczywego uchylania się od alimentów.  Z kolei kuratorzy rodzinni od dawna apelują o zmiany w przepisach dotyczących kontaktów rodzica z dzieckiem przy ich udziale, wskazując, że  obecne ograniczają ich rolę do biernego obserwatora. Ministerstwo już zapowiedziało, że zamierza zmiany w tym zakresie wprowadzić. 

- Ważne, by tłumaczyć rodzicom, że dziecko nie jest zabawką, ani narzędziem do rozgrywek między dorosłymi - mówią eksperci.  Sami ojcowie nie kryją bezsilności i podkreślają, że podstawą są zmiany w podejściu sędziów do tego typu spraw. 

Czytaj: Utrudnianie kontaktów z dzieckiem będzie karalne >>



 

Skala problemu duża - nieważny interes dziecka

Prawnicy, obrońcy praw dziecka, w końcu kuratorzy sądowi - zgodnie mówią, że skala problemu jest duża i z roku na rok wzrasta. Jak dodają, nie jest to problem tzw. patologicznych rodzin, ale tych lepiej lub bardzo dobrze sytuowanych. A dzieci stają się narzędziem do odegrania się na byłym partnerze lub walki o wyższe alimenty. - Ojcowie mają na swoim sumieniu uchylanie się od alimentów, matki - niestety - utrudnianie ojcom kontaktów z dzieckiem - mówią. Co gorsze - bywa, że taka sytuacja trwa latami, mimo decyzji sądu.   

Sprawdź: Procedura zatrzymania i zwrotu prawa jazdy dłużnikowi alimentacyjnemu >

Adwokat Joanna Parafianowicz w rozmowie z Prawo.pl podkreśla, że w jej odczuciu celowe ograniczanie przez jednego rodziców kontaktów dziecka z drugim rodzicem, jeśli nie ma do tego realnych przesłanek dbania o bezpieczeństwa dziecka, jest przejawem egoizmu i zachowaniem nieodpowiedzialnym. 

Zobacz w LEX: Utrudnianie kontaktów z dzieckiem – rozwiązania prawne i praktyka w Polsce i w Europie oraz postulaty de lege ferenda, Rafał Wąworek >

Przyznaje, że są sytuacje w których ojciec lub matka są rzeczywiście osobami, które mogą negatywnie wpływać na dziecko swoją postawą życiową, zachowaniem, czy wręcz je demoralizują. Wtedy można się zastanawiać nad ograniczeniem im kontaktów z dzieckiem. Większość przypadków to jednak te, w których limitowanie kontaktów jest po prostu narzędziem wpływania na drugiego rodzica - m.in. po to, by wymusić na nim podwyższenie alimentów. 

Czytaj: Król życia na mieście, bankrut w sądzie - polski dłużnik alimentacyjny>>
 

- Miałam do czynienia z absurdalnymi zachowaniami matek - np. gdy ta wiedziała, że ojciec przychodzi na zasądzone przez sąd kontakty, wyłączała prąd... aby nie słychać było dzwonka. Staram się wpływać na moich klientów i tłumaczyć im krótkofalowe i długofalowe skutki takiego postępowania. Jednak czasem ludzie są tak zacietrzewieni w gniewie na swojego partnera, że nic nie pomaga.  A emocje – pamiętajmy - nie powinny rzutować na prawo rodzica i prawo dziecka do kontaktu z rodzicem – mówi Parafianowicz. 

Sprawdź: Obowiązek alimentacyjny między rozwiedzionymi małżonkami >

Sposobem na utrudnianie są też różne zarzuty kierowane pod adresem byłego partnera, w tym też te dotyczące molestowania.  - Osobom, którym przyjdzie to do głowy, trzeba uzmysłowić, że jeśli matka ma takie podejrzenia i niezwłocznie po ich powzięciu nie podejmuje działań, które mają ochronić dziecko, np. nie wyprowadza się z domu, nie zgłasza tego na policję, a taki zarzut wyciąga dopiero w toku sprawy rozwodowej, to jest niewiarygodna. Więcej, moim zdaniem, takim osobom powinny być przedstawiane zarzuty związane z zawiadamianiem policji czy prokuratury o niepopełnionych przestępstwach – dodaje adwokat. 

Czytaj: Rodzic utrudnia kontakty? Kurator nie może reagować>>
 

Kontakt przy udziale kuratora

Zgodnie z kodeksem rodzinnym, jeśli wymaga tego dobro dziecka, sąd opiekuńczy może zezwolić na jego spotkanie z drugim rodzicem w obecności np. kuratora sądowego. 

Kuratorzy skarżą się jednak, że obecne regulacje nie dają im praktycznie żadnych uprawnień. Resortowi zaproponowali m.in. by tego typu orzeczenie sądu precyzyjnie obejmowało termin takich kontaktów, czas ich trwania, krąg osób uprawnionych do udziału, jak również tych, których nie powinno być. Postulują też, by takie spotkania, z udziałem kuratora, orzekane były w określonym miejscu, na okres nie przekraczający sześciu miesięcy, przy zastrzeżeniu, że nie będą trwać dłużej niż cztery godziny i odbywać się w dni wolne od pracy i święta. 

Sprawdź: Czy szkoła może wymagać od matki ucznia podania danych osobowych ojca ucznia, jeśli matka sobie tego nie życzy? >

Kurator - zgodnie z propozycją Krajowej Rady Kuratorów - ma dbać przede wszystkim o dobro dziecka. Dlatego ma mieć możliwość przerwania kontaktu w przypadku wystąpienia okoliczności mogących temu zagrażać, zażądać pomocy policji - jeśli np. taki kontakt będzie utrudniany przez drugą stronę i występować do sądu o zmiany zasad odbywania kontaktów, orzeczenia zakazu osobistej styczności i ograniczenie kontaktu do określonej formy porozumiewania się na odległość lub nawet orzeczenia zakazu kontaktowania się z dzieckiem.

- Liczba tych spraw cały czas wzrasta. Na koniec 2016 r. było ich 1256,  natomiast w 2017– 1690. Orzeczenia w takich sprawach najczęściej dotyczą osób lub rodziców silnie ze sobą skonfliktowanych i stąd wynika ich trudność. Tymczasem obowiązujące w tym zakresie uregulowania, zawarte rozporządzenia ministra sprawiedliwości z  12 czerwca 2003 roku w sprawie szczegółowego sposobu wykonywania uprawnień i obowiązków kuratorów sądowych, mówią tylko tyle, że kurator ma się stawić w terminie i miejscu wyznaczonym orzeczeniem sądu, być obecny przez cały trwania kontaktu i dbać aby nie trwał on dłużej niż zostało to określone w orzeczeniu. Ma też obowiązek złożyć notatkę z obecności przy kontakcie - mówi serwisowi Prawo.pl przewodniczący Rady Grzegorz Kozera. 

Sprawdź: Czy matka ucznia ma prawo żądać zakazania kontaktów dziecka z ojcem na terenie szkoły? >

Takie kontakty - jak tłumaczą kuratorzy - ustalane są czasem na dwie godziny, czasem na osiem, a zdarza się, że i na 12. - Nasuwają się prozaiczne pytania - czy kuratorowi należy się wówczas przerwa, czy może on w trakcie kontaktu coś zjeść, wyjść do toalety. Przecież przywołany już wcześniej przepis wskazuje, że powinien być obecny przez cały czas trwania kontaktu. Kolejne zagadnienie to kontakty w obecności kuratora odbywające się w dni wolne od pracy, bo właśnie duży odsetek orzeczeń o kontaktach z dzieckiem reguluje je tak, że przypadają one w takie właśnie dni lub święta. Z ustawy o kuratorach sądowych wynika jedynie, że w sprawach w niej nieuregulowanych stosuje się odpowiednio przepisy kodeksu pracy - dodaje Kozera. 

 


I także w tym przypadku dochodzi do prób utrudniania. Na miejsce np. przyjeżdżają dziadkowie, w spotkaniu próbuje uczestniczyć matka, a czasem dochodzi do kłótni, przy dziecku, pomiędzy rodzicami. 

Kary? Nie pomogą

Prawnicy nie mają wątpliwości, że kary, także więzienia, w tym zakresie raczej nie pomogą i nie będą działać zniechęcająco. Jak mówią zacietrzewienie jest często tak duże, że ogranicza zdrowy rozsądek. 

- Być może kluczem byłyby kampanie społeczne, bo zmiana podejścia to wyraz pewnej dojrzałości, świadomości, że swoją postawą wpływam również na kształtowanie postaw życiowych dziecka. Rodzice zapominają, że jeden i drugi rodzic potrzebny jest dziecku, by się prawidłowo rozwijało pod każdym względem – mówi Parafianowicz. Jej zdaniem w takie kampanie powinny być angażowane dorosłe osoby, które w dzieciństwie doświadczały utrudniania kontaktów z rodzicem, by pokazać skutki i konsekwencje takich działań 

POLECAMY: Przeciwdziałanie przemocy w rodzinie. Komentarz >

Sceptyczny jest też Arkadiusz Jezior, jeden z ojców, który walczy o częstsze kontakty z synem.  - Sąd ma dobre narzędzia do ukarania matki jeśli ta nie wydaje dziecka. Mnie w ciągu dwóch lat nie zostało wydane ok. 30 razy i trzykrotnie wnioskowałem o ukaranie partnerki karą finansową ... ani razu nie została ukarana - mówi.  Dodaje, że zaostrzanie kar nic nie zmieni, bo "za każdą instytucją stoi człowiek". - Konieczna byłaby zmiana mentalności i podejścia sędziów do takich spraw. Przecież Konstytucja gwarantuje mi takie samo prawo do wychowywania dziecka jak matce. Tymczasem - liczyłem - miesięcznie spędzam z nim ok. 8 proc. jego życia - zaznacza. 

Z kolei dr Magdalena Błażek z Instytut Psychologii Uniwersytetu Gdańskiego uważa, że już na etapie rozwodu konieczne jest wyciszanie emocji, czasem nawet wielomiesięczna terapia, by umożliwić porozumienie w zakresie opieki nad dziećmi. - Sugerowaliśmy nawet swego czasu stworzenie w sądach punktów informacyjnych dla rodziców, żeby mogli podejść i zapytać o różne rzeczy. O uczucia, odczucia dzieci. O to jak im pomóc, co jest ważne, o co powinni zadbać - mówi. 

W jej ocenie rodzic, który jest bardziej świadomy, łatwiej i chętniej współpracuje w zakresie uregulowania opieki na dziećmi. - Rodzicom trzeba wyjaśniać, że najważniejsze w czasie rozwodu jest dziecko. Oni mają zrobić wszystko, by ucierpiało w jak najmniejszym zakresie - dodaje.