"Prawo śniegu", funkcjonujące w wielu krajach Europy, mówi o tym, że prywatne grunty położone w atrakcyjnych górskich terenach mogą być udostępniane turystom czy narciarzom, a właściciele tych terenów otrzymują za takie użyczenie wynagrodzenie. Dotyczy to m.in. zasad korzystania z prywatnych gruntów na potrzeby związane z organizacją wyciągów i tras narciarskich.
Takim regulacjom prawnym stanowczo sprzeciwia się m.in. Federacja Obrony Podhala (FOP). Zdaniem przedstawicieli Federacji "prawo śniegu" to pretekst do wywłaszczenia właścicieli z nieruchomości. "Chcemy zwrócić uwagę społeczeństwa, że tak zwane prawo śniegu, zwane też prawem szlaku, nie jest dobre dla zwykłych ludzi, a jest dobre dla bardzo wąskiego gremium biznesu, który nie traktuje ludzi po partnersku, tylko chce ugrać swoje interesy poprzez ustawodawstwo w Polsce" - powiedziała PAP Klementyna Gąsienica-Byrcyn z FOP. Gąsienica-Byrcyn podkreśliła, że problem ze stokami narciarskimi mają w Polsce tylko dwie państwowe spółki: Polskie Koleje Linowe (PKL) i Gliwicka Agencja Turystyczna w Beskidach, ponieważ - jak powiedziała - "te firmy nie traktują właścicieli gruntów w sposób partnerski".
Według prezesa PKL Andrzeja Laszczyka w "prawie śniegu" nie ma mowy o zabieraniu gruntów właścicielom, chodzi o dostępność terenu w danym okresie za odpowiednią, realną opłatą. "Ustawa będzie sprzyjała rozwojowi turystyki w danym obszarze. Podobne przepisy funkcjonują np. w Alpach i Dolomitach" - dodał.
Zdaniem starosty tatrzańskiego Andrzeja Gąsienicy-Makowskiego przedstawiciele FOP nie mają przeciw czemu protestować, bo podczas Forum nie zapadną żadne decyzje. "Chcemy się dowiedzieć, jak problem stoków narciarskich jest rozwiązany np. we Włoszech czy Francji. Przyszłość musi być budowana na partnerstwie i zgodzie" - powiedział.
I Międzynarodowe Forum Górskie zorganizowałaTatrzańska Agencja Rozwoju, Promocji i Kultury. (PAP)