Śledczy zarzucają Arkadiuszowi Ł. udział w grupie przestępczej i wyłudzenie lub próbę wyłudzenia w Niemczech, Szwajcarii i Luksemburgu w latach 2012-14 w sumie kilku mln zł w różnych walutach, oraz kosztowności: biżuterii, złota i złotych monet. Mężczyzna miał wprowadzać obywateli innych państw w błąd co do tożsamości, poprzez pozorowanie bliskiego stosunku pokrewieństwa lub innej znajomości. W swoich działaniach miał też podawać się m.in. za funkcjonariusza policji. Na ławie oskarżonych „Hoss” zasiada ze swoim bratem Adamem P., który odpowiada z wolnej stopy.

W czwartek sąd odrzucił składane wcześniej wnioski obrońców, w tym o zwrócenie sprawy do prokuratury w celu uzupełnienie akt.

Sąd odrzucił m.in. wniosek o powołanie biegłego tłumacza języka romskiego, który – jak wskazywała obrona – miałby potwierdzić wiarygodność protokołów z nagranych rozmów, które są głównym dowodem w sprawie. Zdaniem obrony, protokoły są nierzetelne i zawierają opis rozmowy, a nie przytaczają wypowiedzianych słów dosłownie.

Sędzia Karolina Siwierska wskazała jednak, że ten wniosek zmierza jedynie do przedłużenia śledztwa, ponieważ – jak mówiła – obrona zdaje sobie sprawę, że na liście biegłych nie ma tłumacza przysięgłego języka romskiego. Dodała także, że tłumaczenia te były dopuszczalne i były zgodne z niemiecką procedura karną.

Sędzia zobowiązała jednak warszawską prokuraturę okręgową do dołączenia do akt sprawy, akt, w których znajdują się zgody polskiego sądu na podsłuch rozmów prowadzonych przez oskarżonych. Dokumenty mają zostać przekazane do Kancelarii Tajnej poznańskiego sądu.

Prokurator Marcin Szpond z Prokuratury Okręgowej w Warszawie powiedział po rozprawie, że „zgody w tych aktach (…) są zawarte”. „Wcześniej było prowadzone chronologicznie postępowanie w Hamburgu, potem te materiały zostały razem z wnioskiem o przejęcie ścigania przekazane tutaj, w części istotnej. W związku z tym, to była przyczyna do wszczęcia postępowania w Polsce. (…) Pierwotnie rzeczywiście materiały były uzyskiwane w drodze pomocy międzynarodowej, a nie takiej zwykłej, klasycznej kontroli” – zaznaczył i podkreślił, że „musiała być zgoda sądu polskiego z tej przyczyny, że kontrola była prowadzona tutaj”.

Do kwestii rozmów odniósł się po rozprawie sam oskarżony Adam P. Jak mówił, „w ogóle nie jesteśmy winni w tych sprawach, a te wszystkie nagrania to absurd”. Podkreślał, że nagrane rozmowy dotyczyły czegoś zupełnie innego niż to, co znajduje się w protokołach. Powiedział też, że tłumaczenia sporządzał „nasz wróg, ten, który nas pomawiał. Akurat ten, który też był dużym oszustem i to jego wzięli na tłumacza” – zaznaczył.

Dodał, że nie kwestionując treści nagrań na wcześniejszym etapie śledztwa i przyznając się wtedy do winy złożył fałszywe oświadczenie. „Myśmy się musieli przyznać, bo chcieliśmy wyjść z więzienia. Oni wzięli jakiegoś tłumacza z Niemiec, który się gniewa na nas i powiedział co chciał. Tłumacza przysięgłego w ogóle nie było. Musieliśmy to powiedzieć, żeby wyjść. Ja nawet bym powiedział, że kogoś zabiłem, żeby tylko wyjść z więzienia” – mówił w czwartek Adam P.

Odnosząc się do odrzuconych przez sąd wniosków obrońca „Hossa” mec. Aleksander Kowzan stwierdził, że „tak naprawdę sąd nie skorzystał z szansy naprawienia błędów, które były popełnione w postępowaniu przygotowawczym i w mojej ocenie dał na Boże Narodzenie mojemu klientowi poważny prezent w postaci zarzutu apelacyjnego”.

„Tłumaczenia wykonane są przez osobę, która nie posiada uprawnień biegłego. Sąd posiłkował się faktem, że w postępowaniu przygotowawczym w Niemczech dokonano prawidłowych tłumaczeń. Owszem, dokonano, bo w Niemczech na tym etapie nie musi być biegłego, natomiast na etapie sądowym konieczne jest ponowne tłumaczenie – a sąd ten fakt pominął” – mówił.

„Paradoksalnie w odniesieniu do języka romskiego tam jest kilkanaście dialektów, i my de facto nie wiemy, o czym oni tak naprawdę rozmawiali – tak samo nie wie sąd, ani nie wie prokuratura” – dodał.

Sąd chciał przesłuchać w czwartek pasierba Arkadiusza Ł. - Romana K., jednak jako osoba bliska oskarżonemu skorzystał z prawa do odmowy składania zeznań. Pozostali świadkowie nie stawili się na rozprawie.

Kolejna rozprawa odbędzie się 23 lutego. (PAP)