W wrześniu Lipowicz wezwała Seremeta do podjęcia polskiego śledztwa, bo jej zdaniem prokuratura powinna ustalić, na ile PRISM dotyczy polskich obywateli i czy infrastruktura telekomunikacyjna polskiego rządu jest bezpieczna. Zwróciła też uwagę, że postępowania dotyczące inwigilacji prowadzonej przez amerykańskie i brytyjskie służby specjalne wszczęto m.in. w Niemczech i Francji.

W początkach października Seremet nie wykluczał śledztwa. Zarazem mówił, że "nie do końca musi być tak, że informacja pojawiająca się w sferze publicznej ma przekształcać się w decyzję procesową prokuratora". Dodawał, że to, iż inny kraj prowadzi jakieś postępowanie, "nie jest czynnikiem determinującym postępowanie polskiej prokuratury".

W ujawnionym na stronie RPO piśmie do Lipowicz z 19 listopada Seremet napisał, że cała kwestia jest "przedmiotem zainteresowania państw członkowskich Unii Europejskiej". Dodał, że specjalna grupa robocza UE ma wyjaśnić kwestie "związane z wykorzystaniem internetu przez służby wywiadowcze do inwigilacji obywateli państw członkowskich UE". "Wyrażam przekonanie, że powyższe działania przyczynią się do wyjaśnienia wszystkich aspektów tej sprawy, zaś dotychczasowe ustalenia nie dają przesłanek do inicjowania postępowania karnego" - podsumował Seremet.

W czerwcu br. były współpracownik amerykańskich służb wywiadowczych Edward Snowden ujawnił informacje, że Agencja Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) prowadzi za pomocą systemu PRISM inwigilację elektroniczną obywateli i władz - także państw sojuszniczych Stanów Zjednoczonych. Wywołało to oburzenie niektórych polityków i organizacji w wielu państwach Europy.