Polskie MSZ cofnęło akredytację pracującemu w Warszawie dziennikarzowi Rossija Siegodnia Leonidowi Swiridowowi, a wojewoda mazowiecki, na wniosek ABW, wszczął procedurę w sprawie odebrania mu zgody na pobyt w Polsce. Rosyjskie MSZ uznało to za wyzywające posunięcie, "niczym niemotywowany krok ze strony polskich władz".
Więcej: Wojewoda mazowiecki wszczął procedurę ws. rosyjskiego dziennikarza>>>

Trzaskowski pytany w TVN 24, czy będzie reakcja Polski na oświadczenie Moskwy powiedział, że jest to "klasyczna wojna propagandowa". "Pojawiły się zarzuty ABW, dlatego ten pan powinien wyjechać z Polski. To nie jest przecież tak, że wyrzucamy wszystkich rosyjskich dziennikarzy" - podkreślił wiceminister spraw zagranicznych. Jak dodał, ABW ma wobec niego uzasadnione podejrzenia, o których nie można mówić publicznie.

"Polska nie wyrzuciłaby nikogo z kraju, jeśli nie byłoby twardych dowodów przeciwko niemu" - zapewnił Trzaskowski. Jak dodał, nie zdziwiłby się, gdy w odpowiedzi Moskwa tak samo postąpiła z jakimś polskim dziennikarzem, choć - jak mówił - będzie to całkowicie bezzasadne.

Co z wydaleniem tych dyplomatów z ambasady rosyjskiej, o których słyszeliśmy już kilka dni temu, taki wniosek z ABW do MSZ też dotarł? - pytał w czwartek wiceministra Rafała Trzaskowskiego dziennikarz TVN24.

"I znowu procedura trwa i prawdopodobnie tak się to zakończy, ale decyzje będą podejmowane w momencie, kiedy zostaną przeanalizowane wszystkie dokumenty" - odpowiedział Trzaskowski. Dopytywany, czy prawdopodobne jest wydalenie tych osób, odpowiedział: "Prawdopodobne, chociaż jeszcze nie została podjęta decyzja".

Premier Ewa Kopacz pytana w czwartek czy rosyjscy dyplomaci zostali już wydaleni z Polski, powiedziała, że działania kontrwywiadu wojskowego "są objęte odpowiednią klauzulą tajności". "Ja na pewno w miejscu publicznym na konferencji nie będę opowiadać o tych szczegółach" - zaznaczyła.

Dodała, że pochwaliła przedstawicieli kontrwywiadu wojskowego za ich "bardzo dokładne, ale też skuteczne działanie". "Te słowa mogę dzisiaj również powtórzyć: dziękuję przedstawicielom kontrwywiadu wojskowego za ich skuteczność" - powiedziała Kopacz na konferencji prasowej w Nowym Kisielinie (woj. lubuskie).

Trzaskowski odniósł się także do wypowiedzi szefa rosyjskiej dyplomacji Siergieja Ławrowa, który oświadczył, że Rosja może opublikować rozmowę Putin-Tusk, podczas której rzekomo padła propozycja podziału Ukrainy i udziału w nim Polski. "Zapraszam Ławrowa, niech publikuje. Tylko ciekawy jestem, jakim cudem? To znaczy, że chyba podsłuchiwali swojego własnego prezydenta. W jaki sposób chcą ją opublikować? Chyba, że mówią o rozmowie telefonicznej. Dziwne to wszystko, ale niedziwne, że Rosjanie będą koło tego próbowali robić szum, bo to gra na nich" - powiedział. Dodał, że nie zdziwiłby się, gdyby nagrywali każde spotkanie swojego prezydenta.

"Traktuję to jako grę. Rosjanie w tej chwili prowadzą grę propagandową na wielu frontach. Specjalnie bym się tym nie ekscytował" - powiedział wiceminister.

Niedawno amerykański portal Politico napisał, cytując marszałka Sejmu, b. ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, że w 2008 roku podczas wizyty Donalda Tuska w Moskwie, Władimir Putin miał proponować szefowi polskiego rządu udział w podziale Ukrainy. W ubiegłym tygodniu, we wtorek, Sikorski powiedział, że w sprawie przebiegu rozmów w Moskwie "zawiodła" go pamięć. "Po sprawdzeniu okazało się, że w Moskwie nie było spotkania dwustronnego premier Tusk - prezydent (Władimir) Putin" - mówił Sikorski. (PAP)