Demograf z Uniwersytetu Łódzkiego w swoim opracowaniu dot. "zapotrzebowania" na możliwość formalizowania związków osób tej samej płci w Polsce, zastosował analogię do innych państw tej części Europy, które wprowadziły możliwość rejestrowania takich związków: Czech, Słowenii i Węgier.

Według opracowanych przez niego danych, przy zachowaniu tej analogii potencjalna liczba rejestrowanych związków tej samej płci w Polsce wahałaby się w 2014 r. od niespełna 200 (na podstawie wskaźników węgierskich) do ponad 800 (wskaźniki czeskie).

"Choć te wielkości znacząco się różnią, wskazują, iż w przypadku wprowadzenia do polskiego prawa instytucji związków partnerskich – zakładając analogiczną do występujących w innych krajach naszego regionu ich częstość – będziemy mieć do czynienia z setkami, nie zaś tysiącami nowo zawieranych związków" - uważa dr Szukalski.

Czytaj: Idziak-Sępkowscy - bez ustawy o związkach partnerskich zalegalizowali związek>>>

Przypomniał, że spośród krajów Europy Środkowej możliwość rejestrowania związków partnerskich wprowadziły dotąd cztery kraje: Czechy i Słowenia - od lipca 2006 r., Węgry od lipca 2009 r. i Chorwacja od sierpnia ub. roku.

Według danych przytoczonych przez demografa ogólnie w latach 2006-14 w Czechach i w Słowenii zarejestrowano odpowiednio - 1929 oraz 113 związków osób tej samej płci; na Węgrzech w latach 2009-14 - 301 związków partnerskich. Zdecydowanie przeważały związki mężczyzn, choć – podobnie jak w Europie Zachodniej i Północnej – z biegiem czasu przewaga ta zmniejszała się.

Według demografa w tych trzech krajach można zauważyć wszystkie prawidłowości zaobserwowane w państwach Europy Zachodniej. Po bardzo wysokiej, początkowej liczbie związków w następnych latach wielkość ta się obniżała, zaś po 3-4 latach stagnacji następowało powolne podwyższanie się liczby związków nowo rejestrowanych.

Można też zauważyć - według demografa - wyższy wiek osób rejestrujących związki partnerskie w stosunku do osób zawierających małżeństwa, jak i zdecydowanie wyższą różnicę wieku pomiędzy osobami formalizującymi związki homoseksualne w porównaniu do heteroseksualnych. Dodatkowo rejestrowane związki skupione były w stolicach tych państw.

Jakub Pawliczak
 
Zarejestrowany związek partnerski a małżeństwo>>>

Zdaniem dra Szukalskiego, w trzech analizowanych krajach zwraca uwagę bardzo niska częstotliwość występowania związków jednopłciowych - kilku - a nawet kilkunastokrotnie niższa, niż w krajach Europy Zachodniej czy Północnej. Niski jest ich udział w ogólnej liczbie nowo zarejestrowanych formalnych związków – zazwyczaj w Europie Zachodniej jest to wielkość ok. 2-3 proc., podczas gdy w tych trzech państwach były to wartości od 0,14 proc. na Węgrzech do 0,44 proc. w Czechach.

Jeszcze niższe było natężenie związków jednopłciowych w przeliczeniu na 1000 osób - od 0,03 na Węgrzech do 0,18 w Czechach, co - zdaniem Szukalskiego - wynikało z bardzo niskiej w tej części Europy ogólnej skłonności do legalizowania związków.

Na podstawie tych wskaźników i zakładając, iż sytuacja w Polsce będzie taka jak średnio w tych trzech krajach oraz bazując na liczbie małżeństw i liczbie ludności Polski w 2014 r., demograf oszacował, że potencjalna liczba związków partnerskich w Polsce w ub. r. mogłaby wynieść od 190 (wskaźniki węgierskie) do 830 (wskaźniki czeskie).

Jego zdaniem można podejrzewać, że ich rzeczywista liczba w pierwszych latach po ewentualnym wprowadzeniu instytucji związku partnerskiego, byłaby niższa niż w Czechach, ale wyższa niż na Węgrzech. "Odzwierciedlałoby to pośrednią pozycję Polski notowaną w zakresie np. postaw wobec homoseksualizmu" - uważa demograf.

Dodatkowo - jego zdaniem - liczba kilkuset związków rejestrowanych w Polsce byłaby bardzo nierównomiernie rozłożona na terenie kraj. Zaznaczył, że brak jest danych mówiących o skali homoseksualizmu w układzie przestrzennym w Polsce, ale podejrzewać można, iż wzorem innych państw większa częstość tego zjawiska widoczna jest w największych miastach. Przyciągają one - według niego - anonimowością i większą tolerancją młodych ludzi o nietradycyjnych zachowaniach.

Badacz przeanalizował także częstości występowania profili i ogłoszeń znajdujących się na dwóch najpopularniejszych portalach gejowskich w Polsce.

Według niego regionami o najwyższej intensywności korzystania z tych portali są województwa, których stolice są miastami o ponadregionalnej atrakcyjności imigracyjnej tj. Warszawa, Wrocław, Kraków, Gdańsk czy Poznań. Z kolei tradycjonalistyczne regiony południowo-wschodniej Polski odznaczają się najniższymi wskaźnikami. (PAP)