Opozycja popiera zmiany
"Jesteśmy za obywatelskim projektem. Jesteśmy z wami" - tymi słowami Sławomir Kłosowski (PiS) zwrócił się do przedstawicieli komitetu inicjatywy obywatelskiej. Przypomniał, że jego ugrupowanie od początku było przeciwne obniżeniu wieku obowiązku szkolnego z siedmiu do sześciu lat.
"Jesteśmy za wszystkimi propozycjami ze wszystkich obszarów, jakie zostały zaproponowane w projekcie" - oświadczył poseł PiS. W projekcie oprócz powrotu do zasady, że to rodzice będą decydować, w jakim wieku dzieci rozpoczynają naukę zapisano także m.in. zniesienie obowiązku przedszkolnego dla sześciolatków, zakaz tworzenia zespołów szkolno-przedszkolnych, obowiązek organizowania w szkołach podstawowych i gimnazjach stołówek, a na wniosek rady rodziców także kuchni.
"Dzisiejszy projekt jest procedowany w czasie, gdy dziesiątki tysięcy Polaków z wielkim niepokojem oczekuje w kolejkach, by zdążyć z uzyskaniem od poradni psychologiczno-pedagogicznej odroczenia obowiązku szkolnego dla swoich dzieci 6-letnich. Czego trzeba, aby do władzy dotarło, że Polacy reformy nie zaakceptowali" - pytał Kłosowski.
Zadeklarował, że w przypadku odrzucenia przez Sejm projektu, jego ugrupowanie po wygraniu wyborów parlamentarnego i objęciu rządu wszystkie zapisy obywatelskiego projektu wprowadzi w życie.
Za dalszymi pracami nad projektem opowiedział się także Artur Ostrowski (SLD). Jak podkreślił, wszystkie kwestie poruszone w nim są warte dyskusji społecznej.
Rozwiązania zawarte w projekcie chwaliła Beata Kempa (KPSP).

Wizytator nadal uprzedzi, że przyjdzie do szkoły, nie powie tylko, na jaką lekcję>>

"Te wszystkie elementy, o których dzisiaj usłyszeliśmy z ust pani wnioskodawczymi (Karoliny Elbanowskiej) są prawdą. Tak, to jest polska rzeczywistość. Ruszcie się z tych ław i zobaczcie jak wyglądają skutki waszej opłakanej reformy" - zwracała się Kempa do posłów koalicji.
"Rodzice mają mieć wpływ i powinni mieć wpływ. W naszym kraju, czy się to komuś podoba, czy nie, oprócz widzimisię ministra, obowiązuje konstytucja" podkreśliła posłanka. "W tej reformie zapomnieliście (...) o rodzicach. O tym, że to oni mają mieć wpływ na kształt edukacji oraz na wszystkie elementy, które są związane z tą edukacją" - uznała Kempa.@page_break@PO i PSL przeciwko zmianom
Pomysł powrotu do proponowanej w projekcie zasady, że to rodzice mają decydować w jakim wieku dzieci rozpoczną naukę: 6 czy 7 lat, Hall nazwała "zawracaniem kijem Wisły". Odnosząc się zaś do innych zapisów projektu, na przykład obowiązku dowożenia dzieci do przedszkoli, podkreśliła, że są one kosztochłonne.
"Zmiana dotycząca 6-latka w polskim systemie edukacji jest wdrażana z różnymi trudnościami" - przyznała Hall. "Ale zmiana ta spowodowała wielką mobilizację by polska szkoła była miejscem bardziej przyjaznym dla małych dzieci" - podkreśliła posłanka.
"Siedząc jeszcze w ławach rządowych miałam okazję rozmawiać z dzisiejszymi wnioskodawcami - nie jest prawdą, że nie rozmawiałam. Właśnie wtedy, pomimo tego, że opinie były różne, uznałam, że trzeba słuchać i trzeba sprawdzać. Dlatego, przez kolejne lata, ta zmiana była modyfikowana, odraczana, wprowadzano szereg przepisów, aby wyjść na przeciw różnym uzasadnionym postulatom. Prawdą jest, że jednostki samorządu terytorialnego różnie na początku do tej zmiany podeszły" - mówiła b. minister edukacji.

Sześciolatek zapamięta tylko ciekawą lekcję>>

Jak podkreśliła, trzeba pamiętać o tym, że wiele się zmieniło. "Ostatnia zmiana ustawowa dała możliwość wnioskowania rodzicom, po zasięgnięciu opinii specjalistów, aby dzieci wysłać do szkoły później. Ta zmiana już jest wprowadzona i jest również wiele przepisów, związanych z indywidualnego podchodzenia do potrzeb dzieci" - zaznaczyła posłanka.
Zauważyła także, że wprowadzono już zmianę, która naznaczyła górny limit tego, ile dzieci może być w klasie. "Szereg zmian, wychodzących na przeciw potrzebom indywidualnego podejścia do potrzeb dzieci, indywidualnej diagnozy, pomocy dzieciom zostało wprowadzone. Szkoła zmieniła się i miejmy świadomość, że warto do tych szkół iść i zobaczyć jak one naprawdę wyglądają" - podkreśliła Hall.
Obowiązujących rozwiązań ws. 6-latków bronił też poseł koalicyjnego PSL Henryk Smolarz. Jak podkreślił jest zadowolonym rodzicem Piotrusia, który zaczynał szkołę jako 6-latek. "Zadowolonym, że taką szansę dzieciom stworzyliśmy" - dodał. Poseł podkreślił też, że nie usłyszał od prezentującej projekt Karoliny Elbanowskiej wyjaśnień, uzasadnienia i argumentów przemawiających za jego przyjęciem, a jedynie przypomnienie historii i czasów PRL. Poseł opowiedział się w imieniu klubu przeciw projektowi.@page_break@Elbanowska: dajcie wybór rodzicom
"Dajcie mam rodzicom wybór. Nie prosimy o przywileje, nie prosimy o pieniądze. Nie prosimy o nic więcej, tylko o to byście uszanowali nasze konstytucyjne prawo do decydowania o edukacji naszych dzieci" - mówiła Elbanowska.
Powołując się na dane z raportu Eurostatu podała, że obowiązek szkolny dla dzieci 6-letnich jest tylko w 13 z 27 krajów Unii Europejskiej. Podkreśliła, że w pozostałych krajach do szkoły idą siedmiolatki, a w przypadku dzieci młodszych o rozpoczęciu przez nie nauki decydują rodzice.
Przypomniała, że w 1 września tego roku do I klas pójdą w Polsce obowiązkowo dwa roczniki. Chodzi o dzieci 6-letnie z całego rocznika 2009 i dzieci 7-letnie urodzone w drugiej połowie 2008 r. Elbanowska zwróciła też uwagę, że to dwa najliczniejsze roczniki w ostatnich latach. Według niej będzie to skutkować tym, że np. w szkole podstawowej na warszawskiej Białołęce klas pierwszych będzie tak dużo, że oznaczenie ich dojdzie do litery "P".
"W tej jednej szkole na Białołęce dzieci będzie w klasach I tyle ile jest miejsc na tej sali (sejmowej)" - powiedziała wnioskodawczyni projektu. Mówiła, jak niekorzystne jest dla dzieci uczenie się w systemie zmianowym, a do tego - według niej - prowadzi tak duża liczba dzieci z jednego rocznika
Jak zaznaczyła, wie, iż niektórzy posłowie będą mówili, że można odroczyć obowiązek szkolny. Uprzedzając te wypowiedzi, podkreśliła, że rodzice mają problem z uzyskaniem w poradniach psychologiczno-pedagogicznych odroczeń od obowiązku. Według niej, psychologowie boją się wydawać takie odroczenia, gdyż "z góry" i od samorządów są na nich naciski.(PAP)

Sejm przeciwko zniesieniu obowiązku szkolnego sześciolatków>>

Polecamy kwartalnik "Przed Szkołą">>