Z dr hab. Małgorzatą Żytko, prof. UW, kierownik Katedry Edukacji Szkolnej i Kształcenia Nauczycieli, rozmawiają Małgorzata Pomianowska, redaktor naczelna „Dyrektora Szkoły”, i Małgorzata Stańczyk, dziennikarka.

Czego potrzeba, by taka współpraca się zacieśniała?
Nadrzędną sprawą jest większy poziom zaufania społecznego. Cały czas wzajemnie się kontrolujemy. Dlatego taką rzadkością jest współpraca poszczególnych szkół, tutoring koleżeński. Tymczasem placówki, które robią coś ciekawego, mogłyby otwierać się na inne i pokazywać, jak pracują. Niestety, każde takie wejście kogoś z zewnątrz traktowane jest jako potencjalne zagrożenie. Nauczyciele rzadko dzielą się swoimi pomysłami w obawie, że ktoś inny wykorzysta je do awansu zawodowego, wpisując jako swoje. Cały czas żyją w lęku, niepewności jutra, braku wzajemnego zaufania.

Co by sprzyjało wzrostowi poziomu zaufania?
Zarówno szkoła, jak i nauczyciele powinni mieć większą autonomię. W ewaluacji szkół często mamy do czynienia z sytuacją, że przychodzą osoby z zewnątrz, przynoszą pulę pytań związanych z weryfikowaniem z góry ustalonych standardów jakości i próbują taką ramkę przyczepić do konkretnej szkoły. A ta, choć bardzo dobrze pracuje, nie mieści się w założonych ramach. Powinniśmy dać nauczycielom, szkolnej społeczności szansę, by to oni także wypracowali swoje cele, do których dążą, określali kryteria ich ewaluacji i pokazywali różne perspektywy i interpretacje w procesie ich realizacji. Peter Moss podkreśla konieczność wychodzenia poza tradycyjny dyskurs jakości podporządkowany narzuconym z zewnątrz standardom. Instytucja edukacyjna może stać się forum dyskusji usytuowanym w społeczeństwie obywatelskim (G. Dahlberg, P. Moss, A. Pence, Poza dyskursem jakości w instytucjach wczesnej edukacji i opieki. Języki oceny, Wrocław 2013).

Jedno z drugim zdaje się wiązać. Przy nieograniczonym dostępie do zawodu nie mamy zaufania do tego, jaki poziom reprezentują nauczyciele. W konsekwencji mamy problem z przyznaniem im autonomii.
Tak. Finowie ufają nauczycielom, bo ci są bardzo dobrze wykształceni, stanowią elitę społeczną. Po prostu są na wysokim poziomie przygotowani do zawodu. Kiedy pytałam Finów, jak reagują rodzice na nowe rozwiązania, które chce wprowadzić szkoła, byli zdziwieni. Odpowiadali: Rodzice mają do nas zaufanie. Wyjaśniliśmy im swoje metody pracy i nie kontrolują nas teraz w tym względzie.
Nie ma chyba drugiego zawodu, do którego przychodziłby wykształcony człowiek, a scenariusze lekcji i rozkład materiału pisałoby za niego wydawnictwo. Czy prawnikowi lub lekarzowi ktoś pisze scenariusz rozprawy bądź plan leczenia? Dlaczego nie mamy zaufania do tych ludzi? I dlaczego nauczyciele pozwalają sobie na tak głęboką ingerencję w swój zawód?

Czujemy się bezpiecznie, gdy dostajemy gotowe rozwiązania. Może to także brak wiary w swoje możliwości?
Z pewnością tak. Trudno sobie ufać, gdy inni nam nie ufają i kontrolują na każdym kroku. Poza tym kwestia zróżnicowanego poziomu kwalifikacji odgrywa tutaj niebagatelną rolę.
 

Dyrektor Szkoły. Miesięcznik Kierowniczej Kadry Oświatowej
  • rzetelna i aktualna wiedza
  • darmowa wysyłka od 50 zł