Dzieciom, zwłaszcza tym starszym, trudno sobie wyobrazić życie bez smartfona - w tym również to szkolne. Z drugiej strony pojawiają się głosy, że uczniowie smartfonów nadużywają, nie mogą się przez to skupić na nauce i kontaktach z rówieśnikami. - Moja córka i jej koleżanki, zamiast ze sobą rozmawiać na przerwach, piszą do siebie wiadomości na Whatsappie - mówi matka dziesięciolatki. - Rozumiem, czasy się zmieniły, ale to nie pomaga im specjalnie w socjalizacji, moim zdaniem, w szkole dzieciaki powinny się obyć bez telefonu - podkreśla.

Kalendarz zadań dyrektora - Kwiecień 2023 >>

"Gotowe na wszystko" ratują dziecko przed wieczorem bez telefonu

Ale są rodzice o zgoła innych poglądach na tę kwestie - np. ruszający na pomoc, gdy dziecko choćby na chwile zostanie bez dostępu do smartfona, np. gdy musi go wyłączyć lub odłożyć, bo takie zasady obowiązują w szkole.

- Znam takie przypadki, matka kolegi mojej córki specjalnie "wyrwała" się z pracy, bo jej syn został na chwilę pozbawiony telefonu i była możliwość, że nie zobaczy go przez cały wieczór. Inne nie wyobrażają sobie nawet sekundy bez możliwości kontaktowania się z dzieckiem. No ale rozumiem, w końcu, skąd wiedziałyby, że muszą natychmiast przyjechać do szkoły, by interweniować w jakimś dziecięcym sporze - ironizuje.

Sprawdź w LEX: Czy uczniom nie wolno rejestrować przy pomocy urządzeń technicznych obrazów i dźwięków bez wiedzy i zgody zainteresowanych i dyrektora szkoły? >>

 

Minister rozumie i popiera

Minister Przemysław Czarnek w jednym z ostatnich wywiadów dla PAP przypomina, że każda szkoła może wprowadzić u siebie zakaz używania komórek, wiele szkół w dużych i małych miastach, na wsiach, już to czyni. - I ja to popieram - stwierdził.

- Nie chodzi przy tym o to, że zabrania się uczniom przynoszenia tych urządzeń do szkoły, tylko ich używania – na lekcjach, ale także podczas przerw. Podkreślę: to jest kompetencja szkoły, natomiast trwają debaty nad tym, czy nie pomóc w podjęciu takiej decyzji innym szkołom, które jeszcze tego nie zrobiły, czy to przy pomocy wytycznych, czy to przy pomocy prawa. Pracujemy nad tym, zrobiliśmy konsultacje wśród młodzieży, pewnie niebawem będą jakieś decyzje - wskazał. A wręcz zachęca do podejmowania takich decyzji i uzupełniania statutów o tego rodzaju przepisy.

- Rodzice mogą mieć kontakt z dzieckiem w każdej chwili – wystarczy zadzwonić do sekretariatu szkoły i zapytać, czy dziecko pojawiło się na lekcjach, czy wszystko z nim w porządku, a jeśli jest taka konieczność, można poprosić dziecko do telefonu. Poza tym tam, gdzie wprowadzono zakaz używania telefonów komórkowych na terenie szkoły, dzieci mają je w szafkach, więc w sytuacji alarmowej można wyjąć urządzenie i zadzwonić do rodziców. Jestem przeciwnikiem zabronienia przynoszenia komórek do szkół, choćby z tego powodu, że są programy, które umożliwiają rodzicom chociażby śledzenie drogi dziecka z domu do szkoły i z powrotem, dają możliwość upewnienia się, że jest w miejscu, w którym powinno być, jest bezpieczne. Nikt wiec nie mówi o zakazie przynoszenia smartfonów do szkoły, nikt nie mówi o braku kontaktu z rodzicami, tylko o zakazie używania tego sprzętu na lekcjach i na przerwie - wskazuje minister.

Sprawdź w LEX: Czy szkoła może obniżyć uczniowi ocenę z zachowania za nienoszenie mundurka? >>

 

 

Ogólny zapis pomoże szkołom?

Minister nie wyklucza wprowadzenia przepisów w tym zakresie, obowiązujących na terenie całego kraju. Taki przepis wprowadziła np. Francja, chodziło o to, by, by uczniowie w szkole skupiali się na nauce, a nie całe dnie spędzali ze smartfonem w ręku.

- Całkowity zakaz korzystania z telefonów komórkowych to stawianie sprawy na ostrzu noża - komentował dr Maciej Dębski z Fundacji Dbam o Mój Z@sięg - Tym bardziej że i nauczyciele, i rodzice, chcąc kształtować u dzieci dobre przyzwyczajenia, powinni zacząć od siebieTo głównie rodzice mają wpływ na to, jak ich dzieci korzystają z technologii, a - jak pokazują badania - co trzeci rodzic w Polsce. w ogóle nie ma o tym pojęcia, a  10 proc. w ogóle nie interesuje się żadnym aspektem świata cyfrowego swojego dziecka - tłumaczył. Podkreślał też, że określenie zasad używania telefonów komórkowych powinna zaangażować się cała szkolna społeczność. Dobrym zwyczajem jest - jego zdaniem - wprowadzenie zasady, że na lekcjach nie można korzystać ze smartfona w celach prywatnych.

Czytaj w LEX: Procedury bezpieczeństwa w szkołach - jak skutecznie wdrażać i realizować >>

Całkowity zakaz i konfiskata bezprawne

Obecnie polskie przepisy  pozostawiają regulacje szkołom - zgodnie z  art. 99 PO w statucie szkoły określa się m.in.: "przestrzegania warunków wnoszenia i korzystania z telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych na terenie szkoły"

-  W mojej ocenie obecne sformułowanie zawarte w art. 99 Prawa oświatowego nie pozwala na zastosowanie w szkole całkowitego zakazu wnoszenia i korzystania z urządzeń elektronicznych w szkole. Statut szkoły nie może decydować o zasadzie, a jedynie o warunkach wnoszenia i korzystania z tych urządzeń - tłumaczy radca prawny Maciej Sokołowski. Podobne zdanie na ten temat ma dr hab. Mateusz Pilich, który w komentarzu do art. 99 PO podkreśla, że wprowadzenie całkowitego zakazu przynoszenia urządzeń elektronicznych do szkoły nadmiernie ingerowałoby w prawo własności.

 

A skoro o tym mowa - niezgodna z prawem jest też konfiskata komórki, jeżeli zgody na to nie wyrażą rodzice. - Jak wynika m.in. ze stanowiska rzecznika praw obywatelskich, konfiskata telefonu może odbyć się wyłącznie po uprzednim uzyskaniu przez pedagoga zgody na takie działanie od rodziców ucznia - tłumaczył Prawo.pl Piotr Stankiewicz z Kancelarii Adwokackiej Wachowski. - Jeżeli szkoła wprowadzi obowiązek pozostawienia telefonów komórkowych na czas trwania zajęć w depozycie, ponosi odpowiedzialność za wynikłe z tego szkody (np. kradzież czy uszkodzenie sprzętu) - podkreślał.

Zakaz niepotrzebny

- Nie jestem zwolennikiem zmian tego przepisu - ani pozbawiania szkół samodzielności w określaniu warunków wnoszenia i korzystania z urządzeń elektronicznych, ani tym bardziej odgórnego dopuszczenia do zakazywania wnoszenia tych urządzeń - mówi mec. Sokołowski.  - W obecnych czasach szkoły i ich społeczności doskonale wiedzą, że istnieje możliwość ograniczenia czy rozluźnienia zasad korzystania z telefonów. Wprowadzenie takich zasad czy ich zmiana powinny być pozostawione dyskusji i decyzji tych społeczności, bez ingerencji czy sugestii ze strony państwa - podkreśla.

Podobnego zdania na ten temat jest Marek Pleśniar, dyrektor Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty. - Pozostawiłbym to szkołom. Nie zapominajmy, że smartfony to bardzo pożyteczne narzędzie, mogą pomóc nauczycielowi w przeprowadzeniu ciekawej lekcji, a restrykcyjny, odgórny zakaz uniemożliwiłby ich wykorzystanie w takich celach - wskazuje.