TK w Karlsruhe orzekł jednomyślnie, że wprowadzenie takiego dodatku znajduje się w gestii władz poszczególnych niemieckich krajów związkowych (landów), a nie rządu centralnego w Berlinie. Sędziowie przychylili się tym samym do wniosku władz Hamburga o uznanie ustawy za nielegalną.
Trybunał nie zajął stanowiska w sprawie treści kontrowersyjnej ustawy.
Dodatek w wysokości 150 euro miesięcznie dla rodziców, którzy opiekują się dzieckiem w domu, zamiast wysłać je do żłobka lub przedszkola, obowiązuje od 2013 roku. Świadczenie w tej formie przeforsowała bawarska CSU. W tym landzie z premii korzysta ponad 70 proc. rodziców uprawnionych do jej pobierania.
Premier Bawarii Horst Seehofer zapowiedział jeszcze przed decyzją TK, że jego kraj związkowy niezależnie od wyroku będzie nadal wspomagać rodziny preferujące wychowywanie dzieci w domu. Zwolennicy tego rozwiązania uważają, że należy zapewnić rodzicom wolność wyboru między placówkami opieki poza domem a opieką w domu.

Coraz więcej osób uczy się w domu>>

Przeciwnicy - SPD, Zieloni i Lewica - krytykują dodatek jako instrument mający zatrzymać kobiety w domu i utrwalić klasyczny podział ról w rodzinie. Wychowywanie w domu utrudnia ponadto - ich zdaniem - integrację dzieci, szczególnie z rodzin imigranckich. Krytycy tego świadczenia nazywają je pogardliwie "premią od stania przy garach".
"Przedmiotem sporu jest przyszły model społeczeństwa" - ocenił komentator telewizji publicznej ARD. Dodatek na wychowywane w domu dziecko pobiera obecnie w Niemczech ponad 400 tys. rodzin. Jak twierdzi ARD, prawdopodobnie zachowają one prawo do świadczenia, natomiast nowe wnioski o wsparcie będą odrzucane.
Przyszłość dodatku stanie się zapewne przedmiotem sporu w koalicji CDU/CSU i SPD. CSU stoi na stanowisku, że rząd powinien przekazać środki finansowe na świadczenia z budżetu centralnego (ok. 1 mld euro) władzom landów, które będą chciały nadal wypłacać premie. SPD uważa, że wyrok TK ostatecznie przekreślił projekt dodatku dla rodziców."Dodatek jest już historią. Patrzmy w przyszłość" - powiedziała wiceszefowa klubu parlamentarnego SPD Carola Reimann. Socjaldemokraci chcą przeznaczyć zwolnione środki finansowe na rozbudowę sieci przedszkoli i żłobków. Z Berlina Jacek Lepiarz (PAP)

Przedszkole bez dotacji na dziecko uczące się w domu>>