Zgodnie z ustawą o systemie oświaty w publicznych gimnazjach obowiązuje zasada rejonizacji. Rada gminy zobowiązana jest do takiego zaplanowania sieci publicznych szkół podstawowych i gimnazjów, aby umożliwić wszystkim dzieciom realizację obowiązku szkolnego w jednej z tych szkół. Odbywa się to przez wyznaczenie obwodów dla szkół podstawowych i gimnazjów oraz organizację dowozów do tych szkół. Szkoła rejonowa ma obowiązek przyjąć dziecko mieszkające w jej obwodzie.
Badacze z IBE zwracają uwagę, że zasada rejonizacji nie jest w Polsce stosowana restrykcyjnie. Rodzice chcący posłać dziecko do szkoły w innym obwodzie mogą to zrobić zgodnie z prawem pod warunkiem uzyskania zgody szkoły docelowej, ta zaś wydawana jest po uwzględnieniu dostępności miejsc oraz ewentualnych dodatkowych kryteriów sformułowanych przez szkołę. Jeśli rodzice zgody takiej nie uzyskają, zdarza się, że podejmują próby ominięcia systemu np. poprzez podanie w procesie naboru do szkoły nieprawdziwego adresu zamieszkania lub przemeldowanie siebie i dziecka na adres w obwodzie pożądanej szkoły.
"Obwody szkolne są zatem możliwe do ominięcia, a rodzice – zwłaszcza w dużych miastach, gdzie sieć szkolna jest najbardziej rozbudowana – wybierają szkoły publiczne dla swoich dzieci. Zjawisko to określa się mianem autoselekcji szkolnej" - zaznaczyli badacze.
Postanowili oni przyjrzeć się działaniom podejmowanym przez rodziców uczniów na progu gimnazjalnym, związanym z wyborem szkoły. W tym celu jesienią 2014 r. w dwóch miastach wojewódzkich przeprowadzili 128 wywiadów pogłębionych z rodzicami uczniów klas II szkół gimnazjalnych. Przeanalizowali nie tylko aktywność rodziców, lecz także kryteria dokonywanych przez nich wyborów szkoły dla dziecka oraz występujące pod tym względem różnice.
Badanie, którego wyniki opublikowano w środę, pokazało, że – wbrew początkowym przypuszczeniom – wybieranie szkoły nie jest charakterystyczne wyłącznie dla rodziców o wyższym statusie społeczno-ekonomicznym. W każdej z omawianych grup rodziców – rodziców omijających obwód, rodziców ze szkół niepublicznych oraz rodziców "obwodowych", czyli posyłających dzieci do szkoły rejonowej – znaleźli się przedstawiciele różnych klas społecznych.
I tak, o ile odbiorcami oferty szkolnictwa niepublicznego są przede wszystkim przedstawiciele klasy średniej i wyższej (status klasowy mierzony pozycją zawodową rozmówcy), to w odniesieniu do gimnazjów publicznych sytuacja jest bardziej złożona. Do szkół znajdujących w obwodzie innym niż zgodny z miejscem zamieszkania posyłają swe dzieci także osoby o niższym statusie społeczno-ekonomicznym, choć robią to zwykle z nieco innych powodów, kierując się nieco innymi kryteriami i prezentując odmienne od rodziców z klasy średniej i wyższej oczekiwania wobec szkoły.
 
Z badania wynika, że przedstawiciele klasy średniej, decydując się na ominięcie obwodu, stawiają na strategię działania wymagającą większego wysiłku. "Mają ewidentnie ścisłe i szczegółowe kryteria optymalnego wyboru szkoły. Ponadto kryteriów tych jest więcej niż w wypadku osób z klasy niższej i są one ściślej określone, co świadczy o bardziej konkretnych wizjach odnośnie do tego, czym jest dobra edukacja. Klasa średnia postrzega zatem wybór szkoły jako większe wyzwanie niż klasa niższa. Świadczy o tym chociażby fakt, że rozmówcy tacy częściej biorą pod uwagę więcej szkół lub więcej czasu poświęcają wyborowi gimnazjum" - napisano w omówieniu wyników badania.
"W wypadku rozmówców o niższym statusie społeczno-ekonomicznym omijanie obwodu szkolnego zazwyczaj nie wiąże się ze szczególnie dużym wysiłkiem lub nakładami czasowymi. Nie uważają oni, aby zapewnienie dziecku dobrej szkoły było zadaniem szczególnie trudnym, wymagającym wysiłku czy skrupulatnego planowania. Rozmówcy z klasy niższej raczej niewiele od szkoły oczekują. Godzą się z faktem, że zapewne nie będzie doskonała, że może jej czegoś brakować, że na jej temat krążą różne opinie, ale nie poszukują +szkoły idealnej+, choć ważne jest, aby zadbać o wyższy poziom i większe bezpieczeństwo niż w szkole rejonowej" - zaznaczyli badacze.
Według nich także w grupie rodziców "obwodowych" ujawnił się podział na rodziców, dla których posłanie dziecka do obwodowej szkoły było oczywiste oraz na rodziców "wybierających obwód". "Okazało się, że posłanie dziecka do szkoły obwodowej również może być więc w opinii rodziców kwestią świadomej, refleksyjnej decyzji, a nie tylko pójściem po linii najmniejszego oporu" - wynika z badania.
Pokazało ono też, że rodzice wybierający gimnazja niepubliczne pragną szkoły albo dopasowanej do dziecka, albo "podnoszącej poprzeczkę". "Rodzice posyłający dzieci do szkół niepublicznych często twierdzą, że starają się wyważyć pomiędzy wyborem na miarę możliwości dziecka a wyborem bardziej kierowanym ich ambicjami, który będzie oznaczał dla dziecka konieczność sprostania wyższym wymaganiom. Typową strategią jest wypośrodkowanie między tymi dwiema skrajnościami. Część rodziców decyduje się na szkołę niepubliczną, gdyż ich dzieci ze względu na rozmaitego rodzaju specjalne potrzeby edukacyjne w placówce niepublicznej dostaną lepszą opiekę i wsparcie" - zaznaczyli badacze. (PAP)


Kluzik-Rostkowska: gimnazja są mocno zakorzenione w systemie edukacji>>