Grzegorz P. wyłudził 350 tys. zł od przedsiębiorcy spod Olsztyna Krzysztofa B., którego firma odśnieżała miasto i prowadziła wiejski sklep. Aby uzbierać tę kwotę, która miała posłużyć jako wkład drobnego przedsiębiorcy w budowę osiedla domów jednorodzinnych w chińskiej technologii, mężczyzna m.in. sprzedał sklep.

W zamian Grzegorz P. zaprosił go na kilka wystawnych kolacji, a w czasie przekazywania pieniędzy przekazał woreczek, w którym znajdował się błyszczący kamień. Oszust przekonał przedsiębiorcę spod Olsztyna, że to brylant.

Sąd uznał, że Grzegorz P. i jego wspólnicy (nie wszystkich ustalono) "odegrali przed pokrzywdzonym przedstawienie teatralne, a pokrzywdzony uległ mirażom oszustów".

"Mechanizm tego oszustwa był taki sam, jak w przypadku oszustw na wnuczka, czy na policjanta. Niestety, ludzie dają się na te teatralne gesty i wyreżyserowane sytuacje nabrać" - powiedziała uzasadniając wyrok sędzia Agnieszka Śmiecińska.

Pokrzywdzonego nie było we wtorek w sądzie. Grzegorz P., który był aresztowany od sierpnia 2014 roku, we wtorek wyszedł z aresztu. Do czasu uprawomocnienia się wyroku ma się raz w tygodniu stawiać na policji i nałożono na niego zakaz opuszczania kraju.

Prokurator wnosił w tej sprawie o cztery lata więzienia. Nie wiadomo, czy złoży apelację, ponieważ nie było przedstawiciela prokuratury na ogłoszeniu wyroku.(PAP)