Zarzuty usłyszały osoby, które w latach 2004–2006 w różnych punktach Półwyspu Helskiego prowadziły kempingi na dzierżawionych przez siebie nadmorskich działkach - poinformowała w poniedziałek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk. Kodeks karny przewiduje, że osoby, których działanie przyczynia się do znacznych zniszczeń w świecie roślinnym lub zwierzęcym, mogą być ukarane nawet pięcioma latami więzienia.

Gospodarzom kempingów śledczy zarzucili też, że – prowadząc nielegalne prace - złamali prawo budowlane.

Wawryniuk dodała, że zarzuty były stawiane sukcesywnie od końca ub.r., a ostatni podejrzany usłyszał je w minionym tygodniu.

Jak poinformowała rzecznik, prokuratorzy czekają na kompleksową opinię powołanych przez siebie biegłych, którzy mają dokładnie określić charakter i wielkość zniszczeń, jakie spowodowało powiększenie plaż. „Zarzuty zostały oparte na wstępnej, przekazanej już przez biegłych, opinii potwierdzającej, że doszło do znacznych rozmiarów zniszczeń w świecie roślinnym i zwierzęcym” – wyjaśniła Wawryniuk.

Prokuratura odmawia podawania szczegółów dotyczących sprawy, w tym informacji dotyczącej dokładnej treści zarzutów oraz tego, czy podejrzani złożyli wyjaśnienia, a - jeśli tak - to jakiej treści.

Śledztwo w tej sprawie zostało wszczęte w sierpniu 2011 r. na podstawie materiałów przekazanych przez wydział do spraw przestępczości gospodarczej Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Pismo wskazujące na problem skierowała też do prokuratury Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Gdańsku.

O sprawie nielegalnie powiększanych plaż informowały lokalne media. Pisano, że plaże, które miały być uatrakcyjnieniem dla leżących w ich sąsiedztwie kempingów, powstawały stopniowo poprzez nawożenie – nawet przez kilka kolejnych lat, ziemi. W ten sposób miał zostać zniszczony naturalny brzeg morski oraz porastające go miejscami trzcinowiska. Media podawały też, że wspomniane kempingi leżą na terenie Nadmorskiego Parku Krajobrazowego i są chronione programem Natura 2000. (PAP)