Zanim jednak dojdzie do zebrania w jednym kodeksie obecnych kilkudziesięciu ustaw regulujących proces inwestycyjny, ma być zmienione prawo budowlane. Jego założenia mają być gotowe po wakacjach, a w marcu przyszłego roku projekt tego prawa trafi do Sejmu.

Propozycje zmian będą radykalne. Ma zniknąć decyzja o warunkach zabudowy, na którą trzeba czekać co najmniej kilka miesięcy. Dla drobnych inwestycji nie będzie potrzebne pozwolenie na budowę, nadal trzeba będzie się o nie starać w przypadku obiektów negatywnie oddziałujących na środowisko.

Z drugiej strony, ma być wprowadzona zasada żółtej kartki. Najpierw nadzór budowlany nakaże usunięcie stwierdzonych nieprawidłowości, a dopiero w przypadku, gdy błędy nie zostaną poprawione, będzie mógł wstrzymać budowę.

Jedną z najbardziej kontrowersyjnych propozycji jest powrót do koncepcji zmniejszenia liczby inspektoratów nadzoru budowlanego. Dziś są one w każdym powiecie, po zmianach jeden inspektorat działałby na terenie trzech lub czterech powiatów. (PAP)