Senacki projekt, nad którym od początku marca pracują trzy komisje: środowiska, rodziny oraz ustawodawcza, zakłada m.in., że sklepy o powierzchni powyżej 250 metrów kwadratowych będą musiały płacić 10 groszy za każdy kilogram odpadów żywnościowych. Środki te miałyby trafiać do organizacji pozarządowych, które przekazują jedzenie potrzebującym.

Wiceminister Mazurek poinformował, że resort przekaże swoje poprawki precyzujące projekt. Jak mówił, należy zwrócić uwagę na kompetencje różnych inspekcji, m.in. handlowej i precyzyjnie zapisać "co jest jeszcze żywnością, a co już odpadem". "Nasze poprawki idą w tym kierunku. Projekt zbliża nas do wypracowania dobrego i skutecznego prawa" - powiedział.

Wiceminister rolnictwa Rafał Romanowski zwrócił uwagę, że projekt ma zmniejszyć problem marnowania żywności, za bezpieczeństwo której odpowiada inspekcje resortu rolnictwa, a nie odpadów, których obrót nadzorują służby resortu środowiska. "Nie każda żywność trafia do dystrybucji handlowej. Europa Zachodnia podejmuje tą tematykę w aspekcie zachęt a nie karania. Żeby się nie okazało, że handlowcom nie będzie się bardziej opłacało przekazywać żywność gdzie indziej" - powiedział Romanowski.

Maria Kowalewska z Federacji Polskich Banków Żywności przypomniała, że w Polsce nie ma zakazu przekazywania żywności. "Producenci i sprzedawcy mogą z tego korzystać i są zwolnieni z niektórych podatków. "Mimo tych zachęt podatkowych nie decydują się na przekazywanie żywności, bo bardziej opłaca się im traktować to jako odpady" - powiedziała Kowalewska.

Karol Stec z Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji podkreślił, że problem marnowania żywności jest bardzo szeroki. Projektowane rozwiązania zmierzają w dobrym kierunku, ale dotykają tylko handlu, który "odpowiada za najmniejszą część marnowania żywności". Stec zwrócił uwagę, że przedsiębiorcy nie powinni być karani za to, że decydują się w inny sposób zagospodarować żywności niezdatną do jedzenia, przekazując ją np. do biogazowni.

Wojciech Sokół z Tesco Polska podkreślił, że sieci handlowe od lat współpracują z różnymi organizacjami pozarządowymi w zakresie przekazywania nadwyżek żywności. Pozytywnie ocenił intencje projektodawców, które mają mobilizować biznes do jeszcze większych działań zmierzających do minimalizowania marnowania żywności. "Działania biznesu powinny być doceniane, aby mniej żywności lądowało w śmieciach, ale rozwiązania powinny być realistyczne" - powiedział Sokół.

Podkreślił, że marnowanie żywności to bardzo szeroki problem, ale - jak podkreślił - w całym procesie produkcji i dystrybucji, w handlu marnuje się jej najmniej. Jego zdaniem należałoby zastanowić się nad rozwiązaniami prawnymi, które ułatwią przedstawicielom handlu poszukiwania partnerów odbierających żywność.

Z przywołanych w projekcie szacunków Komisji Europejskiej z 2012 r. wynika, że w Unii Europejskiej marnuje się 89 mln ton żywności rocznie, tj. ok. 180 kg na osobę. Koszty związane z marnowaniem żywności w UE oszacowano na ok. 143 mld euro, z tego 10 mld euro dotyczy etapu dystrybucji.

Skala tego zjawiska w przypadku Polski nie jest znana, ponieważ brakuje aktualnych szacunków. Zgodnie z danymi Eurostatu z 2006 r., w Polsce marnuje się ok. 9 mln ton żywności rocznie, ok. 240 kg na osobę. W przeliczeniu na jednego mieszkańca jest to 5. miejsce w UE.

Zarówno w przypadku Polski, jak i wielu innych państw UE, brak jest również danych dotyczących redystrybucji żywności, czyli przekazywania jej na cele charytatywne. Na podstawie badań przeprowadzonych na zlecenie KE oszacowano, że w 2014 r. w UE przekazano za pośrednictwem banków żywności 411 tys. ton żywności. Jednak przekazywanie żywności odbywa się nie tylko za pośrednictwem banków.

Projekt wprowadza obowiązek zawierania umów na przekazywanie żywności pomiędzy sklepami (o powierzchni powyżej 250 m kw.) a organizacjami pożytku publicznego. Senatorowie chcą, aby sklepy te płaciły 10 groszy za każdy kilogram odpadów żywnościowych. Opłata ma być naliczana na podstawie tzw. karty odpadów.

Pozyskane w ten sposób środki miałyby trafiać bezpośrednio do organizacji pożytku publicznego, z którą sklep ma podpisaną umowę o odbiorze żywności. Pieniądze mogłyby być przekazywane wyłącznie na finansowanie publicznych kampanii edukacyjnych dotyczących marnowania żywności (minimum 20 proc.) oraz na "poprawę infrastruktury służącej do obrotu otrzymaną żywnością".

Inspekcja Ochrony Środowiska miałaby kontrolować zawieranie umów pomiędzy sklepami a organizacjami pożytku publicznego oraz wywiązywanie się sklepów z obowiązku uiszczenia opłaty. W myśl nowych przepisów Ministerstwo Środowiska będzie musiało publikować dane dotyczące odpadów żywności.

Grzegorz Dyjak (PAP)