Do porozumienia jeszcze daleko. Podczas trudnych i momentami napiętych negocjacji w Bonn, tekst urósł z 34 do 55 stron, ponieważ żaden kraj nie chciał zrezygnować ze swoich postulatów.

"To nie jest tekst o jakim marzyłam na początku konferencji w Paryżu - powiedziała na sesji plenarnej francuska negocjatorka Laurence Tubiana. - Nie negocjowaliśmy tak naprawdę podczas tego tygodnia, tylko wyjaśniliśmy, jakie mamy opcje. Ale nie będziemy mogli tego powtórzyć kolejny raz, w Paryżu musicie być gotowi na negocjacje od pierwszego dnia".

Najtrudniej było o postęp w sprawie finansowania polityki klimatycznej w krajach Południa przez bogatsze i odpowiedzialne za więcej emisji CO2 kraje Północy.

Jeśli światowe negocjacje zakończą się sukcesem, w stolicy Francji zostanie zawarte w grudniu najbardziej ambitne porozumienie klimatyczne, które miałoby zacząć obowiązywać po 2020 roku i zastąpić protokół z Kioto. Społeczność międzynarodowa postawiła sobie za cel niedopuszczenie do tego, by średnia temperatura wzrosła o ponad 2 stopnie Celsjusza w stosunku do epoki przedindustrialnej. W obecnym tempie świat zmierza w kierunku wzrostu temperatury o 4 stopnie pod koniec XXI wieku, co według naukowców może mieć niebezpieczne skutki. (PAP)