Chodzi o zawarte w Kanadzie w 2016 roku porozumienie w ramach 39. Sesji Zgromadzenia Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego. Jednym z istotnych osiągnieć Zgromadzenia było przyjęcie globalnego porozumienia odnośnie wdrożenia mechanizmu kompensacji i redukcji CO2 w międzynarodowym lotnictwie cywilnym - zwanym CORSIA (Carbon Offset and Reduction Scheme for International Aviation). Przewiduje ono, że po 2020 roku linie lotnicze będą musiały równoważyć wzrost emisji.

"Szefowie linii lotniczych powinni przestrzegać ustaleń z 2016 roku, zwanych jako CORSIA, nawet wtedy, kiedy prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zerwał w ubiegłym tygodniu ustalenia paktu klimatycznego" - powiedział Olumuyiwa Benard Aliu, szef Rady ICAO, podczas jednego z paneli w Cancun.

W ten sposób nawiązał on do wypowiedzi Donalda Trumpa z 1 czerwca br. Prezydent Stanów Zjednoczonych ogłosił w ubiegły czwartek wycofanie USA z paryskiego porozumienia klimatycznego z 2015 roku. Prezydent oświadczył, że decyzja ta "nie będzie miała dużego wpływu" na klimat i ocenił, że koszty tego porozumienia ponosili dotąd amerykańscy podatnicy i firmy w USA.

"Musimy promować realizację tej historycznej umowy" - powiedział Olumuyiwa Benard Aliu.

Dyrektor generalny Zrzeszenia Międzynarodowego Transportu Lotniczego (IATA) Alexandre de Juniac zapewnił, że linie lotnicze będą trzymać się swoich zobowiązań.

"Bardzo rozczarowująca jest decyzja USA o wycofaniu się z ustaleń z Paryża, ale nie jest to przeszkodą w realizacji CORSIA" - powiedział szef IATA. Dodał, że "pozostajemy zjednoczeni w przestrzeganiu CORSIA i naszych celów dotyczących zmian klimatycznych".

Przypomniał, że ustalenia w 2016 r. były "przełomowe" dla redukcji emisji CO2 w międzynarodowym lotnictwie. Jak wskazał, już 70 państw wykazało się dobrowolnym udziałem w programie. Według niego będzie to istotny czynnik zaangażowania przemysłu lotniczego w neutralną redukcję emisji dwutlenku węgla od 2020 r. "Sukces CORSIA nie ma wpływu na decyzję USA o wycofaniu się z paryskich ustaleń" - podkreślił szef IATA.

Prawo ochrony środowiska. Komentarz
Krzysztof Gruszecki
  • rzetelna i aktualna wiedza
  • darmowa wysyłka od 50 zł


Ustalenia ICAO z 2016 r. oznaczają, że w praktyce chodzi o kupowanie przez przewoźników "jednostek emisyjnych", które będą generowane przez projekty mające na celu redukcję CO2 w innych działach gospodarki (np. przez odnawialne źródła energii).

W pierwszej fazie, od 2021 do 2026 roku, 65 krajów generujących łącznie 80 proc. ruchu lotniczego (głównie cały szeroko rozumiany Zachód, w tym cała UE, ale też np. Chiny) będzie uczestniczyło w tym programie na zasadach dobrowolności. Kolejna faza, która obejmie zdecydowaną większość krajów mających znaczących przewoźników, będzie już obowiązkowa.

Branża szacuje, że porozumienie będzie kosztowało linie lotnicze od 1,5 do 6,2 mld dol. w 2025 r., w zależności od cen jednostek dających prawo do emisji. Ogólnie koszty mają oscylować w okolicach 1,8 proc. przychodów linii.

 

W meksykańskim Cancun trwa 73. Walne Zgromadzenie Zrzeszenia Międzynarodowego Transportu Lotniczego, w którym uczestniczy ponad tysiąc osób - przedstawicieli linii lotniczych, producentów samolotów, lotnisk, instytucji lotniczych, a także władz rządowych.

IATA zrzesza 275 linii lotniczych ze 117 krajów, w tym PLL LOT. Firmy te obsługują ponad 83 proc. światowego ruchu lotniczego.

Z Cancun Aneta Oksiuta (PAP)