„Chcemy zwrócić uwagę, że pod wpływem emocji, pragnienia obdarowania tych, których kochamy, czymś, co ich ucieszy, podejmujemy nietrafne i nieodpowiedzialne decyzje. Króliki padają ich ofiarą” – powiedziała podczas czwartkowej konferencji prasowej w Katowicach zajmująca się prawami zwierząt dr Agnieszka Bielska–Brodziak z Katedry Teorii i Filozofii Prawa Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego.

„Mało kto o tym wie, że bardzo gwałtownie rośnie w Polsce ilość sprzedawanych królików – znamy je z klatek w sklepach zoologicznych w marketach, gdzie czekają na sprzedaż. Nie jest znany los tych zwierząt – dużo się ich sprzedaje, ale to się nie przekłada na wizyty w gabinetach weterynarzy - dodała.

Środowiska ekologiczne przypominają, że królik to jedno z najbardziej wykorzystywanych i krzywdzonych przez człowieka zwierząt – obok świń, kur, krów czy koni.

Królik domowy jest udomowioną formą królika europejskiego. Od 2 tys. lat jest hodowany dla mięsa i skór, współcześnie coraz częściej pełni funkcję zwierzęcia domowego. Od ok. 10 lat panuje moda na miniaturową grupę jego ras.

Stowarzyszenie Pomocy Królikom informuje, że jako niechciane prezenty z powodu braku czasu, pieniędzy, alergii w rodzinie, wyjazdów, przegryzania kabli czy zniszczenia tapet króliki pojawiają się nieraz krótko po zakupie w schroniskach, śmietnikach, zsypach na śmieci, ulicach i parkach, często ciężko chore i okaleczone. Na wolności są całkowicie bezradne jako zwierzęta domowe. Część z nich ratują organizacje działające na rzecz zwierząt, inne giną.

Ekolodzy zwracają też uwagę na problem sprzedawania w sklepach zoologicznych bardzo młodych, kilkutygodniowych zwierząt, niezdolnych jeszcze do samodzielnej egzystencji, które powinny pić mleko matki. Część ginie jeszcze w hurtowni lub sklepie, inne w ciągu kilku dni po zakupie, przysparzając cierpienia obdarowanym nimi dzieciom.