Przyjęty przez rząd w połowie lutego 2017 roku projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej przewiduje między innymi, że antykoncepcyjne pigułki "dzień po" będą sprzedawane jedynie na receptę.

Od początku prac nad projektem najwięcej kontrowersji wzbudzał zapis przewidujący, że hormonalne środki antykoncepcyjne do stosowania wewnętrznego będą wydawane wyłącznie na podstawie recepty wystawionej przez lekarza. Oznacza to, że na receptę będą także pigułki ellaOne (tzw. pigułki "dzień po"), które od 2015 roku osoby powyżej 15. roku życia mogły kupić bez konieczności wizyty u lekarza.

Monika Wielichowska oceniła na czwartkowej konferencji w Sejmie, że "dochodzi do absurdu w polskim prawie". Jak dodała, w środę 19 kwietnia 2017 roku podczas posiedzenia sejmowej komisji zdrowia 13-stu posłów i posłanek z PiS przegłosowało za rozwiązaniem przewidującym, że tabletka ellaOne, która jest dostępna w 24 krajach UE, a tylko w jednym jest dostępna na receptę, w naszym kraju też będzie na receptę. Według posłanki PO są to "opary absurdu".

Wielichowska skrytykowała też ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła. Jak zaznaczyła według niego normalnością jest "likwidacja in-vitro, likwidacja nowoczesnych standardów opieki okołoporodowej, ograniczanie dostępu do antykoncepcji, promocja środków na erekcję, promocja klauzuli sumienia nie tylko w gabinetach lekarskich, ale również w aptekach, wspieranie projektów, które depczą wypracowany przed 23 laty kompromis aborcyjny i promocja chociażby kalendarzyka przedmałżeńskiego, który będzie kosztował polskiego podatnika ponad 3 mln złotych".

- Apelujemy, do posłów PiS aby odrzucili proponowaną przez siebie poprawkę, nie zrzucali polskich kobiet w otchłań średniowiecza i pozwolili im korzystać ze środków medycyny XXI wieku - podkreśliła posłanka.

Senator PO Tomasz Grodzki, minister zdrowia w gabinecie cieni Platformy nawiązał do podpisanej 20 kwietnia 2017 roku przez prezydenta Andrzej Dudę ustawy wprowadzającą tzw. sieć szpitali

Według Grodzkiego "ustawa ta wprowadzi więcej chaosu niż pożytku".

- Dyrektorzy szpitali przygotowując się do tej ustawy, którą parlament uchwalił mimo naszych protestów przeprowadzają symulację - ile to będzie kosztować i ile musi kosztować punkt rozliczeniowy, aby szpitale nie tylko się bilansowały, ale przede wszystkim, aby dalej się nie zadłużały - podkreślił senator.

- Z kalkulacji przeprowadzonych w szpitalach zarówno szczebla powiatowego jak i szczebla wojewódzkiego i szpitalach akademickich oraz szpitalach specjalistycznych wynika dość jednoznacznie: aby szpitale mogły podołać zadaniom nałożonym przez tą nieszczęsną ustawę konieczna jest natychmiastowa podwyżka wyceny punktu rozliczeniowego do około 60 zł za minutę - powiedział.

- Inaczej szpitale wpadną w spiralę zadłużenia i nie tylko nie będą realizowały zapisów ustawowych, ale co ważniejsze nie będą w stanie zapewnić pacjentom należytej jakościowo i ilościowo opieki medycznej - dodał Grodzki.(pap)