"Ponad 40 proc. z całkowitej liczby przypadków (zakażeń) odnotowaliśmy w ciągu ostatnich 21 dni. Jednak większość z nich miała miejsce w dosłownie kilku lokalizacjach" - podało WHO w raporcie opublikowanym w Genewie. W najnowszym bilansie nie uwzględniono przypadków zakażeń i zgonów z Demokratycznej Republiki Konga. Wzięto natomiast pod uwagę dane z Gwinei, Liberii, Sierra Leone i Nigerii.

Organizacja planuje w najbliższym czasie ogłosić nową strategię walki z epidemią eboli. Szacuje jednocześnie, że w najbliższym czasie ebolą może się zakazić 20 tysięcy osób.

"Nasze plany zakładają, że w wielu miejscach, gdzie jest duży przepływ ludności może dojść do nagłego zwiększenia liczby zakażeń, nawet czterokrotnych. Liczba zakażonych może sięgnąć 20 tysięcy osób" - podkreśliło WHO.

Organizacja szacuje, że w ciągu najbliższych sześciu miesięcy będzie potrzebować 490 mln dolarów na walkę z epidemią.

Tymczasem nigeryjskie ministerstwo zdrowia poinformowało o śmierci lekarza w mieście w delcie Nigru Port Harcourt. Miał on się zajmować leczeniem pierwszego zakażonego odnotowanego w Nigerii, który przybył do Lagos z Liberii.

WHO wysłała w środę misję do Sierra Leone, by ustalić, w jaki sposób zaraził się specjalista tej organizacji. W kraju tym zmarł trzeci zakażony lekarz. Odrębne ognisko eboli rozprzestrzenia się w Kongu. Afrykański Bank Rozwoju ostrzega przed załamaniem gospodarki.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) postanowiła tymczasowo wycofać personel z laboratorium w Sierra Leone po tym, gdy jeden ze specjalistów zaraził się wirusem eboli. Organizacja w środę poinformowała, że zarażony ekspert został przyjęty do specjalizującego się w leczeniu chorób bardzo zakaźnych szpitala uniwersyteckiego Hamburg-Eppendorf (UKE). Stan pacjenta nie jest znany.(PAP)