Jak poinformował w piątek 2 stycznia 2015 na konferencji prasowej dyrektor warmińsko-mazurskiego NFZ Andrzej Zakrzewski, dotychczas aneksy do umów podpisało 151 z 280 świadczeniodawców w regionie. Oznacza to, że umów na 2015 rok nie przedłużyli lekarze rodzinni z 46 procent przychodni POZ.

Według dyrektora pomoc dotychczasowego lekarza rodzinnego ma zapewnionych około 700 tysięcy z ponad 1,3 mln pacjentów w regionie. Jak mówił, nie ma powiatu, w którym chociaż jedna poradnia nie miałaby podpisanej umowy i lekarz pierwszego kontaktu nie przyjmowałby w piątek pacjentów.

Zaznaczył, że w poszczególnych powiatach taką pomocą objętych jest 20-80 procent populacji. Przyznał, że najgorzej pod tym względem jest w największych miastach regionu - Olsztynie i Elblągu, gdzie tylko po 20-30 procent pacjentów może obecnie korzystać z dotychczasowych przychodni.
 

Więcej na temat umów w zakresie POZ na rok 2015 czytaj:  www.zdrowie.abc.com.pl

Zakrzewski powiedział też, że są gminy, w których nie pracował w piątek 2 stycznia 2015 żaden POZ, ale - jak zapewnił - z żadnej z nich nie jest dalej niż kilkanaście kilometrów do czynnej poradni lub szpitala. Ocenił, że pacjenci w takich miejscowościach mogą też liczyć na "wzmożoną aktywność ratownictwa medycznego".

Według dyrektora NFZ zdecydowana większość poradni, które nie podpisały umów, była w piątek nieczynna. Dodał, że jest jednak kilka poradni, które tego dnia pracowały, mimo braku umowy z NFZ.

Umów nie podpisały placówki należące do Porozumienia Zielonogórskiego i Kolegium Lekarzy Rodzinnych, które nie godzą się na warunki proponowane przez Ministerstwo Zdrowia. Według przedstawicieli tych środowisk takie poradnie były w piątek zamknięte.

Prezes warmińsko-mazurskiego oddziału KLR dr Mirona Flisikowska-Wilczek powiedziała, że nie ma sygnału, aby któryś z członków tego towarzystwa "wyłamał się" i otworzył poradnię, mimo braku mowy z NFZ.
- Nie mam informacji, żeby nasi członkowie otwierali poradnie, choć nie mogę tego wykluczyć - powiedział dr Arkadiusz Smolicz z PZ. Decyzję o nieprzyjmowaniu pacjentów określił jako "krzyk rozpaczy" środowiska lekarzy rodzinnych.

Lekarze, którzy nie podpisali umów, zapewnili, że ich pacjenci od kilku dni byli informowani o możliwym zamknięciu przychodni po Nowym Roku. W nieczynnych przychodniach pozostali pracownicy rejestracji, którzy informują przychodzących, gdzie mogą otrzymać pomoc lekarską w nagłych przypadkach. Wywieszono też plakaty z takimi informacjami.

Pacjenci mogą udać się po pomoc na szpitalne oddziały ratunkowe i izby przyjęć, a także do punktów nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej. Mogą też - jak podkreśla NFZ - pójść do innej przychodni POZ, która za przyjęcie pacjenta spoza swojej listy otrzyma dodatkową opłatę. Pacjenci mają również prawo przenosić swoje deklaracje do czynnych przychodni.

W ocenie dyr. Zakrzewskiego dotychczas na Warmii i Mazurach nie zgłoszono do NFZ większych problemów z dostępem do lekarza. Jego zdaniem nie było tłumu pacjentów, zgłaszających się na szpitalne izby przyjęć i SOR-y.

 

Według rzeczniczki NFZ w Olsztynie Magdaleny Mil, liczba placówek POZ z podpisanymi umowami może się jeszcze zwiększyć, bo - jak mówiła - być może część lekarzy wysłała deklaracje 31 grudnia 2014 pocztą, która w Nowy Rok nie pracowała i dostarczy je do NFZ w piątek.
- Wszystkich świadczeniodawców, którzy zdecydują się podpisać umowy, nadal zapraszamy do naszego oddziału - dodała.

NFZ zapowiedział jednak, że "według dzisiejszej interpretacji" przepisów te placówki POZ, które nie pracowały w piątek 2 stycznia 2015, aby podpisać umowę, będą musiały uzyskać ponownie deklaracje od pacjentów.

W piątek w izbach przyjęć i przyszpitalnych poradniach POZ odnotowano zwiększony ruch pacjentów. Przychodziły osoby, których dotychczasowi lekarze rodzinni tego dnia nie przyjmują.

- Przed południem było zarejestrowanych kilkanaście takich osób. Była kolejka, więc dostawiliśmy krzesła w poczekalni, żeby pacjenci mogli czekać w bardziej komfortowych warunkach. Nikogo nie odsyłamy, przyjmujemy wszystkich. Jeśli będzie potrzeba, to uruchomimy dodatkowe siły - powiedziała Agnieszka Deoniziak ze Szpitala Dziecięcego w Olsztynie.

Alfred Wenzlawski z biura prasowego wojewody zapewnił, że urząd monitoruje sytuację pacjentów POZ w regionie. Dodał, że dotąd nie było żadnego sygnału o sytuacjach kryzysowych. (pap)