Uchwałę w tej sprawie podjął zarząd województwa śląskiego, który jest organem założycielskim obu placówek. Poinformował o tym w piątek wicemarszałek województwa Mariusz Kleszczewski. Decyzję musi jeszcze zatwierdzić Sejmik Województwa Śląskiego, a zaopiniować muszą – związki zawodowe i rady społeczne obu szpitali.

Jak zapowiada Kleszczewski, połączenie przyczyni się do rozwoju obu placówek i zapewni pacjentom kompleksową opiekę – od operacji po rehabilitację - ograniczając w ten sposób problem niepełnosprawności po nawet udanych zabiegach operacyjnych.

Podkreślił, że połączenie nie oznacza żadnych zwolnień, poza naturalnymi odejściami pracowników na emeryturę. "Cel tego połączenia to konsolidacja medyczna, nie ekonomiczna. Ma wprowadzić nową cechę – kompleksowość leczenia. Obecnie brakuje ciągłości terapii - pacjent wychodzi ze szpitala po udanej operacji, ale nie wie, co dalej, dokąd się udać na rehabilitację. A wiadomo przecież, że w dziedzinie ortopedii nawet najbardziej udana operacja bez rehabilitacji nie gwarantuje powrotu do pełnej sprawności" – powiedział wicemarszałek podczas konferencji prasowej w Katowicach.

"W efekcie fragmentaryzacji systemu ochrony zdrowia pacjent czuje się zagubiony. My chcemy go poprowadzić za rękę, opracować ścieżkę jego powrotu do zdrowia, do pracy, ograniczyć niepełnosprawność" – dodał.

Jak podkreślił dyrektor piekarskiej "urazówki" dr Bogdan Koczy, który ma stanąć na czele nowej jednostki, taki model leczenia jest standardem w krajach "starej" Unii Europejskiej. "Wiele ośrodków urazowych ma w promieniu 100 km szpital rehabilitacyjny, często położony właśnie w atrakcyjnej turystycznie miejscowości, gdzie pacjenci chcą jeździć. Po połączeniu obie jednostki zachowają swoją tożsamość. Kadra medyczna obu placówek jest kompatybilna, to uzupełniające się specjalności" – powiedział.

Dr Koczy zaznaczył, że dzieląca szpitale odległość – 102 km – nie stanowi problemu w skutecznym zarządzaniu. "To godzina drogi samochodem, poza tym w dobie internetu, rozwiniętej łączności, na pewno damy sobie radę" – ocenił. Piekarski szpital dysponuje 5 sanitarkami, przygotowuje się do budowy lądowiska dla helikopterów.

Oba szpitale mają dobrą sytuację finansową, nie są zadłużone. Piekarska "urazówka" przyjmuje ponad 8 tys. pacjentów rocznie, szpital w Ustroniu – ok. 5,5 tys. Nowa jednostka ma dysponować potencjałem 600 łóżek i 900 pracowników. Wśród specjalności, które mogą być rozwijane w nowym szpitalu, dr Koczy wymienił m.in. pomoc pacjentom po amputacjach kończyn, brakuje bowiem ośrodka, który pomagałby np. w dopasowaniu protez. Możliwe byłoby również zabiegi udrażniania naczyń, zapobiegające konieczności amputacji.

Zarząd województwa liczy też na pozytywny efekt ekonomiczny tych zmian – lepsze planowanie inwestycji, wymianę sprzętu między placówkami. (PAP)

lun/ as/