Senator Waldemar Kraska (PiS), sprawozdawca senackiej komisji zdrowia wskazał, że ustawa wprowadzi w odniesieniu do pracowników wykonujących zawody medyczne przepisy gwarantujące ochronę wynagrodzenia zasadniczego, a dla najmniej zarabiających - także gwarancję stopniowego wzrostu wynagrodzeń.

Celem ustawy – jak zaznaczył – nie jest ustalenie warunków wynagrodzenia za pracę tak, by tworzyć siatkę płac, ale ustalenie najniższych wynagrodzeń zasadniczych, a więc minimalnego poziomu, poniżej którego pracodawca nie może ustalać wynagrodzenia zasadniczego. Przypomniał, że w ustawie nie określa się górnych stawek wynagrodzenia zasadniczego, a jedynie ich dolną granicę. Jak przekonywał, regulacja ma zwiększyć zainteresowanie kształceniem w zawodach medycznych i pozostawaniem w kraju po ukończeniu nauki, a pracującą kadrę zachęcić do podwyższania kwalifikacji zawodowych w drodze specjalizacji.

Kraska wskazał, że w trakcie prac senackiej komisji zdrowia rozpatrywano propozycje poprawek między innymi zwiększających wskaźniki. Nie zyskały akceptacji i komisja zarekomendowała przyjęcie ustawy bez poprawek. Odpowiadając na pytania senatorów Kraska powiedział, że punkt ten został wycofany z porządku obrad poprzedniego posiedzenia izby, po to, by można było określić skutki finansowe propozycji. Dodał, że pokazały one, iż budżet nie byłby w stanie ich udźwignąć.

Wiceminister Szczurek-Żelazko mówiła w Senacie, że ideą rządowego projektu jest "wyrównanie dysproporcji i niesprawiedliwości w wynagrodzeniach, które powstały przez wiele ostatnich lat funkcjonowania systemu". Jak dodała, wynagrodzenia poszczególnych grup zawodowych bardzo się rozwarstwiły, co wywołuje poczucie niesprawiedliwości wielu pracowników służby zdrowia i jest jedną z przyczyn niepodejmowania pracy w deficytowych zawodach.

 [-DOKUMENT_HTML-]

Procedowana ustawa ma zmienić sytuację, ale jak podkreśliła – musi uwzględniać sytuację finansową państwa.
- Łączny skutek proponowanej regulacji do 2021 roku to 16,8 mld zł – podała.

Odpowiadając na pytania wiceminister podała, że ustawa ma wejść w życie 14 dni od dnia opublikowania, z mocą obowiązującą od 1 lipca 2017 roku. Oznacza to, że podwyżki będą naliczane od lipca 2017, nawet jeśli proces legislacyjny zakończy się po tym terminie.

Tomasz Grodzki (PO) mówił w środę 28 czerwca 2017 roku, że presja na podwyżki w sektorze zdrowia – "raz jest ciut mniejsza, raz ciut większa".
- W tej chwili, trzeba powiedzieć, że jest ogromna – powiedział. Jego zdaniem, "rząd rozbudził nadzieję, które nie zostały spełnione". Przypomniał, że w parlamencie jest też projekt obywatelski, który przewiduje wyższe niż rządowe propozycje i zaapelował o poważne pochylenie się nad poprawkami PO.

Leszek Czarnobaj (PO) ocenił, że kwestia wynagrodzeń w ochronie zdrowia jest tematem trudnym i nie da się go szybko rozwiązać.
- Ważne, żeby stworzyć program dotyczący nadziei i pewnej perspektywy – powiedział, wskazując iż perspektywę wzrostu wynagrodzeń należałoby "przybliżyć, biorąc pod uwagę dobra koniunkturę gospodarczą w Europie i w Polsce".

Odnosząc się do wypowiedzi senatorów PO Kraska (PiS) powiedział, że nie da się w izbie wyższej uciec od polityki. Przyznał, że wydatki na służbę zdrowia powinny być większe – dostrzegają to zarówno ci, co rządzą, jak i ci, którzy są w opozycji.
- Trzeba spojrzeć w tył na te osiem lat, kiedy koalicja PO-PSL nie miała woli, by uruchomić taką regulację, jaką przygotował rząd PiS. Dzisiaj państwo płaczecie i rozdzieracie szaty, że polska służba zdrowia wymaga dofinasowania, troszkę to jest hipokryzją z państwa strony – ocenił.

Stanowisko na temat zgłoszonych w środę 28 czerwca 2017 roku poprawek ma wyrazić senacka komisja zdrowia. Prowadzący obrady Bogdan Borusewicz poinformował, że głosowanie ws. rozpatrywanej ustawy planowane jest pod koniec obecnego posiedzenia.

Zgodnie z uchwaloną przez Sejm ustawą najniższe wynagrodzenie zasadnicze ustala się jako iloczyn współczynnika pracy dla danej grupy zawodowej i wysokości przeciętnego wynagrodzenia w roku poprzedzającym (do końca 2019 roku zamiast przeciętnego wynagrodzenia przyjmowana będzie kwota 3,9 tys. zł brutto).

Docelowa wysokość najniższego wynagrodzenia zasadniczego będzie osiągnięta dopiero po upływie okresu przejściowego - do końca 2021 roku. Pierwsze wzrosty - o co najmniej 10 procent różnicy między wynagrodzeniem zasadniczym a minimalnym - zaplanowano od 1 lipca 2017 roku. Następnie będzie ono podwyższane corocznie o co najmniej 20 procent tej różnicy.

Na podstawie prognozy wysokości przeciętnego wynagrodzenia brutto w gospodarce narodowej resort przedstawił szacunkowe wyliczenia docelowej wysokości minimalnego wynagrodzenia (tej, która będzie obowiązywała od 2022 roku).

Wynika z nich, że minimalne wynagrodzenie lekarzy specjalistów będzie wynosiło niecałe 6,4 tys. zł, lekarzy z pierwszym stopniem specjalizacji niecałe 5,9 tys. zł, lekarza bez specjalizacji ok. 5,3 tys. zł, a stażysty prawie 3,7 tys. Farmaceuci, fizjoterapeuci, diagności laboratoryjni i inni pracownicy medyczni z wyższym wykształceniem mają zarabiać minimum 5,3 tys. zł (jeśli mają specjalizację) lub 3,7 tys. zł (jeśli jej nie mają). Pielęgniarka z tytułem magistra i ze specjalizacją ma zarabiać co najmniej 5,3 tys. zł.

Minimalne wynagrodzenie pielęgniarki bez tytułu magistra, ale ze specjalizacją określono na 3,7 tys. zł, a bez specjalizacji - na 3,2 tys. zł. Fizjoterapeuci i inni pracownicy medyczni ze średnim wykształceniem będą zarabiać minimum 3,2 tys. zł.

Najniższe miesięczne wynagrodzenie określone w ustawie dotyczy podstawowego wynagrodzenia brutto, nie obejmuje więc dodatków, np. za pełnione dyżury. Do nowych przepisów będą musiały dostosować się wszystkie placówki medyczne - zarówno publiczne, jak i prywatne. (pap)