- To, że geriatria jest opłacalna z perspektywy finansowej, to jest udokumentowane. Na jednym pacjencie "zarabiamy", jeżeli trafiłby do geriatry zamiast do internisty, 1320 zł rocznie - powiedziała Bień, powołując się na raport Najwyższej Izby Kontroli z 2015 roku. 

Jak mówiła, wizyta u geriatry to także duże ułatwienie dla pacjentów, którzy zamiast wizyty u kilku specjalistów mogą odwiedzić tylko jeden gabinet. Geriatra weryfikuje też listę leków - najczęściej skracając ją, by pacjenci nie zażywali zbyt dużej ilości lekarstw, które wchodzą w interakcje - tłumaczyła. 

Profesor Barbara Bień jest kierownikiem naukowym III Międzynarodowego Kongresu Medycznego "Kobieta i Mężczyzna 65+. Jak leczyć i pomagać", który w dniach 21-22 października 2016 roku odbędzie się w Józefowie pod Warszawą. W jego trakcie specjaliści będą rozmawiać o miejscu i roli geriatrii w systemie ochrony zdrowia, o tym czy jest ona opłacalna i jak zorganizować opiekę nad pacjentami w podeszłym wieku. 

Swój udział zapowiedziało około 350 osób z kraju i zagranicy. Organizatorem merytorycznym kongresu jest Klinika Geriatrii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. 

Poprzedni taki kongres odbył się w 2014 roku w Białymstoku. Już wówczas wskazywano na konieczność prowadzenia przez lekarzy tzw. całościowej oceny geriatrycznej osób starszych, mówiono o zaniedbaniach w tworzeniu takich oddziałów i fatalnym wyposażeniu nielicznych istniejących, ale też o konieczności kształcenia lekarzy geriatrów. 

 [-OFERTA_HTML-]

W ostatnim czasie widać w tych kwestiach "pewne światełka w tunelu" - mówiła profesor Bień. Przypomniała zarządzenie ministra zdrowia, które wprowadziło obowiązek wykonywania tzw. oceny geriatrycznej starszych pacjentów. Chodzi o ocenę stanu odżywienia, pamięci, funkcji poznawczych, sprawności w poruszaniu się seniora.
- Niestety to zarządzenie jest ciągle troszkę martwe. Dlatego, że szpitale nie do końca wprowadziły to w życie (...) Myślę, że problemem jest wciąż zbyt mała dostępność do geriatrów, bo co z tego, że ktoś zrobi kilka testów. Z tego trzeba wyciągnąć wnioski i przełożyć to na interwencję u pacjenta. To jest na pewno luka w systemie - uważa. 

Dlatego jako pozytywny przykład zmian wymieniła fakt, że od tego roku akademickiego geriatria pojawiła się obowiązkowo na studiach lekarskich.
- Obecnie kolejny rocznik studentów medycyny kierunku lekarskiego zaczyna w tym roku akademickim program z zakresu geriatrii. Jest to po raz pierwszy w całej Polsce, w każdej uczelni, ponieważ zmieniły się standardy nauczania - powiedziała. 

Dodała, że do tej pory geriatria była na zajęciach fakultatywnych i tylko niektóre uczelnie, np. Uniwersytet Medyczny w Białymstoku prowadził takie zajęcia obowiązkowo i to od 1974 roku. Zmiana skutkować więc będzie - jej zdaniem - tym, że kształcący się przyszły lekarz będzie miał na starcie możliwość poznania tej dziedziny.
- Geriatrii uczyli się studenci pielęgniarstwa czy przyszli fizjoterapeuci, a studenci kierunku lekarskiego nie - mówiła profesor Bień. 

Jej zdaniem problemem jest także fakt, że lekarze specjaliści "boją się", że będą mieli mniej pacjentów w podeszłym wieku, gdy senior będzie tylko pod opieką geriatry.
- Tylko, że nie widzą tego, iż pacjent w wieku starszym, który ma pięć przewlekłych chorób, powiedzmy cukrzycę, nadciśnienie, parkinsonizm, jeszcze zaburzenia pamięci, musiałby odwiedzać pięć gabinetów, a my oferujemy ewentualnie jeden. Geriatra weryfikuje też listę leków, najczęściej skraca ją, by nie brać za dużo leków, które wchodzą w interakcje - dodała. 

Z wcześniej prezentowanych przez nią na kongresie w Białymstoku informacji wynika, że w 2050 roku w Polsce odsetek osób po 65. roku życia wzrośnie z 13,5 procent do 31,6 procent.(pap)