Posłowie rozpatrywali cztery projekty dotyczące procedury in vitro: projekt rządowy, dwa przygotowane przez SLD oraz autorstwa PiS - zakazujący in vitro. Podczas debaty zostały zgłoszone wnioski o odrzucenie w pierwszym czytaniu wszystkich rozpatrywanych projektów. Głosowanie nad nimi planowane jest wieczorem.

Czytaj: Arłukowicz: najwyższy czas zamknąć temat in vitro nowoczesną ustawą >>>

Posłowie PiS krytycznie ocenili nie tylko rządowy projekt ustawy i projekty zgłoszone przez SLD, ale też samą metodę in vitro. Małgorzata Sadurska wskazywała, że w myśl rządowego projektu "w momencie zapłodnienia nie powstaje nowy człowiek, tylko grupa komórek, której tak naprawdę nie przysługują żadne prawa".
Jak dodała, zarodek powstały w wyniku in vitro ma być testowany pod kątem zastosowania w procedurze medycznego wspomagania prokreacji.
- To testowanie to nic innego jak selekcja. Te, co się nadają, przechodzą dalej, te, które się nie nadają, mają pecha, giną. To jest eugenika w czystej postaci - mówiła.
Zdaniem Sadurskiej in vitro nie jest metodą leczenia niepłodności, a "sztuczną inżynierią, technologiczną protezą płodności".

Czytaj: Komorowski: uporządkowanie metody in vitro to opowiedzenie się za życiem >>>

Z tą argumentacją nie zgodziła się wicemarszałek Sejmu Wanda Nowicka (niezrzeszona). Przekonywała, że leczenie to także usuwanie skutków - bez likwidowania przyczyn - choroby, a właśnie chorobą jest niepłodność.
Oceniła, że projekt rządowy jest dobry, ale zaapelowała, by w trakcie dalszych prac uwzględnić między innymi możliwość tworzenia więcej niż sześciu zarodków, a także powierzenie nadzoru nad stosowaniem in vitro w Polsce odrębnej instytucji, a nie nadzorowi ministra zdrowia.
W jej ocenie projekt PiS, który zmierza do zakazania in vitro w Polsce, jest "antyspołeczny", bo nie tylko nie odpowiada wyzwaniom związanym z niską dzietnością Polaków, ale też idzie na przekór ich oczekiwaniom. Zgłosiła też wniosek o jego odrzucenie w pierwszym czytaniu.

Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO) podkreślała, że in vitro powinno być dostępne także dla par żyjących w związkach nieformalnych, bo w tych związkach rodzi się ponad 20 procent dzieci w Polsce.
Dodała, że większość Polaków akceptuje metodę in vitro, a skoro tak, należy prawnie i etycznie uregulować kwestie dotyczące jej stosowania. Oceniła, że w wypowiedziach posłów PiS nie znalazła "żadnych racjonalnych wytłumaczeń" ich stanowiska. Także ona wniosła o odrzucenie projektu PiS w pierwszym czytaniu.

Marzena Wróbel (niezrzeszona) wyraziła zdumienie, że "w katolickiej Polsce" powstał projekt rządowy dotyczący zapłodnienia pozaustrojowego, który jest "na wskroś lewicowy". Wskazywała, że przewiduje on, iż z metody in vitro będą mogły korzystać nie tylko pary małżeńskie, ale też osoby, które żyją w związkach nieformalnych i kobiety w związkach tej samej płci. Za niedopuszczalne uznała tworzenie sześciu zarodków, co dopuszcza projekt rządowy.
- Co się będzie działo z tymi nadliczbowymi ludźmi? - pytała. - Projekt rządowy zakłada selekcję zarodków. Rozwijać się mają tylko te, które są zdolne do prawidłowego rozwoju. To jest czysta eugenika i od tego miejsca jest tylko krok od tworzenia nadczłowieka - przekonywała.

Deklarujący konserwatywne poglądy poseł John Godson (PSL) podkreślił, że jest zwolennikiem metody in vitro, bo jako ojciec czworga dzieci uważa, że posiadanie dzieci jest "jednym z najważniejszych pragnień, które jest w nas, jako ludziach".
-  Uważam, że nie należy prawnie zabraniać innym możliwości realizowania się poprzez posiadanie dzieci - powiedział.
Dodał, że głosowanie w sprawie in vitro powinno być kwestią sumienia każdego z posłów i nie powinno być jakiegokolwiek przymusu czy sankcji za głosowanie zgodnie z własnym sumieniem - "ani od klubu partyjnego, ani od Kościołów czy związków wyznaniowych".



 

Tomasz Latos (PiS) wyraził przekonanie, że dopiero po latach będą ujawniały się schorzenia będące wynikiem stosowania metody in vitro.

Jak mówił Krzysztof Szczerski (PiS), rządowy projekt in vitro zakłada swobodny wywóz i przywóz zarodków i komórek rozrodczych bez jakiegokolwiek nadzoru w ramach UE.
- Jakie ma prawa zarodek wywożony z Polski? Jakim prawom podlega? Jakie ma obywatelstwo zarodek wywożony z Polski? - pytał.

Poseł Wincenty Elsner (SLD) wyraził przekonanie, że uzasadnienie autopoprawki zgłoszonej do projektu PiS zmieniającej karę za przeprowadzenie procedury in vitro z 2 lat pozbawienia wolności na co najmniej pięcioletni zakaz wykonywania zawodu nie miało na celu złagodzenia kary. Jak mówił, zdaniem autorów projektu takie sankcje miały być jeszcze dotkliwsze dla lekarzy.

Posłanka Lidia Gądek (PO) mówiła, że około 40 procent przypadków niepłodności może być leczonych jedynie metodą in vitro. Spytała sprawozdawcę projektu PiS, jaką alternatywę leczenia bezpłodności posłowie tej partii zaproponowaliby, gdyby został przegłosowany projekt zakazujący metody in vitro. (pap)