Specjalista, który pełni funkcję prezesa Polskiego Towarzystwa Chirurgii Naczyniowej i kieruje Kliniką Chirurgii Naczyniowej w Instytucie Hematologii i Transfuzjologii w Warszawie, jest twórcą protezy wewnątrznaczyniowej - stent-graftu COLT, stosowanej obecnie nie tylko w Polsce, ale też w innych krajach Europy, na przykład w Niemczech, Hiszpanii, we Włoszech.

Stent-graft to rodzaj stentu (metalowego rusztowania w kształcie sprężystej rurki z siatki), który pokryty jest materiałem nieprzepuszczalnym dla płynów. Wszczepia się go w celu uszczelnienia tętnicy, gdy jest ona uszkodzona lub gdy obecny jest w niej tętniak. Umożliwia on poszerzenie światła tętnicy.

- Proteza COLT jest stosowana w leczeniu tętniaków aorty w odcinku piersiowo-brzusznym. Są to jedne z tętniaków najtrudniejszych do operowania. Dotychczas operowano je metodą otwartą, co oznacza, że trzeba było otwierać klatkę piersiową pacjenta i brzuch, używać krążenia pozaustrojowego – powiedział profesor Szopiński.

Zaznaczył, że ze względu na duży stopień trudności jedynie w kilku - kilkunastu bardzo wyspecjalizowanych ośrodkach na świecie wyniki tych operacji są zadowalające pod względem powikłań i śmiertelności (śmiertelność poniżej 10 procent).

- W Polsce nie mamy zbyt wielu doświadczeń w tego typu operacjach, dlatego pojawiła się koncepcja, by wykorzystać technologię do stworzenia protezy wewnątrznaczyniowej (stent-graftu), która u części pacjentów z tętniakiem piersiowo-brzusznego odcinka aorty pozwoli zastosować chirurgię małoinwazyjną – wyjaśnił specjalista.

Profesor Szopiński, który ma 20-letnie doświadczenie w leczeniu pacjentów ze skomplikowanymi schorzeniami aorty w odcinku piersiowo-brzusznym, w 2013 roku rozpoczął prace nad nowym stent-graftem.
- Nazwa COLT wzięła się stąd, że zainspirowałem się ruchomym magazynkiem rewolweru wymyślonego przez Samuela Colta pod koniec XIX wieku – wspominał.

W części umieszczanej w aorcie stent-graft posiada otworki (podobnie jak magazynek kolta), przez które przeprowadzane są mniejsze stent-grafty umieszczane w tętnicach: nerkowych, krezkowej górnej i pniu trzewnym.
- Całość tego systemu tworzy spójną konstrukcję przypominającą - zwłaszcza w tomografii komputerowej – ośmiornicę – powiedział profesor Szopiński. Dodał, że jest to prostszy system od istniejącego na rynku innego stent-graftu stosowanego w tym samym wskazaniu.

Operacje z użyciem protezy COLT przeprowadzane są z bardzo niewielkich dojść chirurgicznych – wymagany jest dostęp poprzez tętnicę pachową i przez tętnice udowe, przez które wprowadza się stent-graft i jego odgałęzienia. Cała operacja przebiega pod kontrolą promieniowania rentgenowskiego i wymaga współpracy całego zespołu przeszkolonych ludzi.

Ponieważ żadna polska firma nie była gotowa podjąć się produkcji tego systemu, profesor Szopiński rozpoczął współpracę z niemiecką firmą JOTEC. Po wykonaniu wielu badań i testów stent-graft COLT został wprowadzony do praktyki klinicznej.
- Jesteśmy po pierwszych 20 implantacjach tej protezy u pacjentów w Polsce i w innych krajach Europy – zaznaczył specjalista. Dodał, że w październiku 2017 roku zostanie zorganizowane międzynarodowe spotkanie omawiające dotychczasowe wyniki operacji i możliwości zastosowania protezy u szerszej grupy pacjentów.

Jak wyjaśnił, COLT nie jest jedyną innowacją stworzoną przez polskich chirurgów naczyniowych. W drugiej połowie czerwca 2017 roku w Warszawie odbyła się IX Międzynarodowa Konferencja Naukowo-Szkoleniowa Polskiego Towarzystwa Chirurgii Naczyniowej, której cała sesja została poświęcona nowym technologiom medycznym i badaniom.
- Nasze środowisko miało po raz pierwszy okazję zaprezentować swoje osiągnięcia w tej dziedzinie. Na przykład profesor Piotr Ciostek zaprezentował urządzenie do małoinwazyjnego zamykania niewydolnych żył o nazwie Flebogrif, w którego konstrukcję sam był zaangażowany – wymieniał profesor Szopiński. Przedstawiono też nowe opatrunki, opracowane przez polskich chirurgów, w tym chirurgów naczyniowych i omówiono osiągnięcia w zastosowaniu stentów biodegradowalnych. Są to stenty, które po kilku - kilkunastu miesiącach od umieszczenia w tętnicy i spełnieniu swojej roli ulegają rozpuszczeniu.

Profesor Szopiński zwrócił uwagę, że dzięki rozwojowi technologicznemu w ciągu ostatnich 20-30 lat chirurgia naczyniowa jest obecnie głównie chirurgią małoinwazyjną.
- W niektórych ośrodkach operacje małoinwazyjne – z bardzo niewielkich nacięć albo wkłuć w tętnice udowe, pachowe, a rzadziej promieniowe - stanowią nawet 70-80 procent wszystkich zabiegów – tłumaczył specjalista.

Przypomniał, że chirurgia naczyniowa zajmuje się chorobami naczyń krwionośnych - zarówno tętnic, jak i żył. Przede wszystkim są to zmiany miażdżycowe. Wyjątkiem są naczynia wieńcowe, którymi zajmuje się kardiochirurgia lub kardiologia inwazyjna oraz naczynia mózgowe, które są domeną neurologii, neurochirurgii i neuroradiologii.
- Niestety, w Polsce ciągle jest bardzo niska świadomość na temat tych schorzeń, a pacjenci mają ogromne trudności z odróżnieniem tętnic od żył. Jeżeli zapytamy przeciętnego przechodnia na ulicy, z czym kojarzy mu się chirurgia naczyniowa to odpowie, że z żylakami – mówił profesor Szopiński. Tymczasem, bardzo wiele chorób naczyń dotyczy tętnic i jest związanych ze zmianami na tle miażdżycowym.

Poza tym chirurgia naczyniowa zajmuje się leczeniem tętniaków, urazów tętnic, do których dochodzi na przykład w wypadkach komunikacyjnych czy podczas uprawiania sportu oraz malformacji naczyniowych i przetok tętniczo-żylnych. (pap)