W piątek wiceminister zdrowia Marek Chaber przedstawił posłom informację rządu o realizacji zadań wynikających z Krajowego Programu Przeciwdziałania Narkomanii w 2010 r. Wynika z niej, że nadal utrzymują się poważne trudności w dostępie do programów leczenia substytucyjnego - polega ono na podawaniu substancji o właściwościach podobnych do narkotyku, który spowodował uzależnienie. Obecnie podstawowymi lekami stosowanymi w substytucji są metadon i buprenorfina. Ich podawanie zapobiega występowaniu objawów zespołu abstynencyjnego, redukuje głód psychiczny opiatów oraz skutki zdrowotne i społeczne związane z uzależnieniem.
Chaber poinformował, że w 2010 r. w Polsce było prowadzonych 25 programów leczenia substytucyjnego (w tym siedem prowadzonych przez Służbę Więzienną), korzystało z nich ok. 2,1 tys. pacjentów. Brak było dostępu do leczenia substytucyjnego w województwach: pomorskim, opolskim, podkarpackim, podlaskim oraz warmińsko-mazurskim.
W 2010 r. spadła liczba lekarzy przeszkolonych w zakresie problematyki uzależnień. Według Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w szkoleniach z tego zakresu wzięło udział 42 lekarzy, podczas gdy w poprzednim roku było ich 322.
Jak wynika z informacji, w roku 2010 spadła liczba użytkowników narkotyków w stosunku do roku 2006; w 2010 r. liczba uzależnionych wahała się od 56 do 103 tys. osób, podczas gdy w 2006 r. był to przedział 100-130 tys. osób.
Wśród rekomendacji, które mają być priorytetowe przy realizacji programu na lata 2011-2016, położono nacisk na programy profilaktyczne. Chaber przyznał, że dotychczasowe są mało skuteczne; należy przeznaczyć na nie więcej środków i poprawić ich jakość. Potrzebne są m.in. programy adresowane do gimnazjalistów oraz młodzieży, która miała już pierwsze kontakty z narkotykami.
W informacji zaleca się dalszy rozwój leczenia substytucyjnego, które jest relatywnie tanie i obniża późniejsze koszty leczenia powikłań i inne koszty społeczne, ma też istotny wpływ na poprawę sytuacji epidemiologicznej w zakresie chorób przenoszonych drogą krwiopochodną (HIV, HCV, HBV). Program zakładał zapewnienie dostępu do leczenia substytucyjnego co najmniej 20 proc. uzależnionych, jednak założenia tego nie udało się zrealizować - w 2010 r. leczeniem zastępczym objętych było zaledwie ok. 8 proc. uzależnionych od opioidów.
W informacji znalazły się też rekomendacje dotyczące zwiększenia nakładów finansowych NFZ przeznaczonych na świadczenia zdrowotne w ambulatoryjnych placówkach leczenia uzależnień i poprawa wiedzy lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej w zakresie narkomanii.
Informację pozytywnie zaopiniowały wszystkie kluby poza Ruchem Palikota, który zgłosił wniosek o jej odrzucenie.
Krystyna Kłosin (PO) zwróciła uwagę na spadek dostępności narkotyków w szkołach, co uznała za jeden z sukcesów Programu. Od 1996 r. w ramach badań uczniowie są pytani o sprzedaż narkotyków w szkole. Od tego czasu do 2003 r. na pytanie, czy na terenie ich szkoły można kupić narkotyki, mniej więcej co trzeci badany odpowiadał przecząco, w 2008 r. - co drugi, a w 2010 r. - ponad połowa. Odsetek odpowiedzi twierdzących wynosił natomiast 9 proc. Zwiększyła się też grupa młodzieży, która nie wie, gdzie można kupić narkotyki, coraz więcej uczniów twierdzi, że nie otrzymywało propozycji kupna narkotyków.
Anna Zalewska (PiS) wskazała, że wśród rekomendacji powinno znaleźć się m.in. zwiększenie nakładów na prewencję oraz analizowanie wypadków drogowych pod kątem używania narkotyków przez ich sprawców.
Piotr Chmielowski (RP) ocenił, że informacja jest chaotyczna np. podane są jedynie koszty cząstkowe, a trudno znaleźć dane o całościowym koszcie programu. "Chodzi o to, by nikt się nie doliczył, ile tego tak na prawdę było" - powiedział. Jego zdaniem w Polsce brakuje świadomej polityki narkotykowej.
Marek Gos (PSL), który generalnie pozytywnie ocenił informację, powiedział, że profilaktyka w zakresie przeciwdziałania narkomanii jest prowadzona właściwie. Problemem pozostaje dostępność środków odurzających, po które z ciekawości sięgają młodzi ludzie - dodał.
Jacek Czerniak (SLD) podkreślił, że narkotyki to nie tylko problem młodych, ale także osób dorosłych. Zaapelował też o zwiększenie środków finansowych m.in. na placówki ambulatoryjne.
Andrzej Dera (SP) podkreślił, że nie powinno być żadnej tolerancji dla osób propagujących narkotyki. "Pojawiła się formacja polityczna, która to propaguje i oszukuje młodych ludzi mówiąc, że to jest cool. Nie wolno populistycznie zabiegać o głosy młodych" - mówił.
Głosowanie nad wnioskiem o odrzucenie informacji odbędzie się na kolejnym posiedzeniu Sejmu.(PAP)