Jak poinformowała dziennikarzy w środę 8 lutego 2017 roku Tatiana Paszkiewicz, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, pod której nadzorem gdańska policja prowadzi śledztwo w tej sprawie, do przestępstw miało dochodzić między 2005 a 2015 rokiem, ale większość z nich ma przypadać na lata 2013-2015.

Zdaniem śledczych, ofiarami 65-letniego chirurga onkologa były głównie pacjentki jednej z publicznych poradni onkologicznych w Gdańsku. Jedna z pacjentek w momencie popełnienia przestępstwa miała mniej niż 15 lat. Wobec niektórych z kobiet lekarz miał dopuścić się czynów zabronionych kilkukrotnie. Prokuratura odmówiła odpowiedzi na pytanie, czym w tym przypadku były "inne czynności seksualne".

Paszkiewicz wyjaśniała tylko, że do tych czynów miało dochodzić w trakcie badań onkologicznych.
- Istotne w tej sprawie było ustalenie standardów takich badań – powiedziała rzeczniczka, dodając, że prokuratorzy skontaktowali się z lekarzami specjalistami w tej dziedzinie. Dodała, że z zebranych informacji wynika, iż w trakcie prowadzonych przez podejrzanego badań 25 pokrzywdzonych "standardy te zostały przekroczone".

Rzeczniczka wyjaśniła też, że pokrzywdzone zostały - w obecności psychologów - przesłuchane przed sądem. Z opinii psychologów wynika, że pokrzywdzone "mogą złożyć przed sądem wiarygodne zeznania".

Paszkiewicz dodała, że 65-letni lekarz w trakcie wtorkowego (7 lutego 2017) przesłuchania nie przyznał się do winy. Złożył obszerne wyjaśnienia, których treści prokuratorzy nie ujawniają.

Gdański sąd ma w środę 8 lutego 2017 rozpatrzyć wniosek śledczych o zastosowanie wobec lekarza tymczasowego aresztu. Jak wyjaśniła Paszkiewicz, wniosek był podyktowany głównie "obawą bezprawnego utrudniania postępowania ze strony podejrzanego".

Za czyny, które mu zarzucono, grozi kara do 10 lat więzienia. Aktualne przepisy mówią, że za molestowanie osoby poniżej 15. roku życia grozi do 12 lat więzienia, ale – jak wyjaśniła Paszkiewicz - do tego czynu miało dojść w momencie, gdy przepisy przewidywały maksymalną karę o dwa lata niższą.

Lekarz został zatrzymany we wtorek 7 lutego 2017 roku rano. Niedługo po zatrzymaniu poinformował, że źle się czuje, i trafił do szpitala. Po południu, po wykonaniu badań, lekarze stwierdzili, że mężczyzna może brać udział w czynnościach prokuratorskich. Został przewieziony do prokuratury, gdzie do późnego wieczora był przesłuchiwany.

 [-OFERTA_HTML-]

Po zatrzymaniu mężczyzny przeszukano jego mieszkanie i gabinet. Zabezpieczono dokumentację medyczną i kamerę z rejestratorem, która znajdowała się w gabinecie.
- Będziemy ustalać treść tych zapisów – powiedziała Paszkiewicz, dodając, że ze wstępnych ustaleń wynika, iż rejestrowane były tylko osoby wchodzące do gabinetu, nie utrwalano przebiegu badań.

W gabinecie i mieszkaniu lekarza znaleziono też pistolet typu glock i 500 sztuk amunicji. Paszkiewicz poinformowała w środę, że lekarz miał pozwolenie na posiadanie broni, ale nie dotyczyło ono zabezpieczonego pistoletu. Dodała, że trwa wyjaśnianie tej kwestii.

Postępowanie w tej sprawie wszczęto w 2014 roku, kiedy to do organów ścigania zgłosiła się jedna z pacjentek lekarza. Sprawą zajęli się gdańscy policjanci. Jak dotąd przesłuchali oni ponad 2 tysiące pacjentek lekarza, a w planach mają przesłuchania kolejnych – przynajmniej kilkuset. Paszkiewicz poinformowała w środę 8 lutego 2017 roku, że kolejne kobiety, które mogą być pokrzywdzonymi w tej sprawie, zgłaszają się też same do organów ścigania. (pap)