Zaznaczył, że resort finansuje ze środków publicznych leczenie czerniaka w drugiej fazie w ramach programu lekowego ipilimumabem. Pierwsza linia – jak wyjaśniał wiceminister - obejmuje pacjentów którzy nie byli wcześniej poddani terapii systemowej (gdzie leki podaje się ogólnoustrojowo), druga linia - tych po nieskutecznym leczeniu terapią systemową.

Czytaj: Pacjenci z czerniakiem czekają na lek >>>

Wiceminister odpowiadał w Sejmie na pytania posłów Beaty Kempy, Jarosława Gowina i Andrzeja Romanka z klubu parlamentarnego Zjednoczona Prawica. Kempa pytała o doniesienia medialne, że z końcem lutego 2015 resort zdrowia przestał chorym na czerniaka w zaawansowanym stadium refundować wemurafenib, lek przedłużający życie.
- Chorzy w celu pokrycia kosztów leczenia będą musieli z własnej kieszeni finansować leczenie wynoszące około 30 tys. zł miesięcznie – mówiła Kempa.

Radziewicz-Winnicki wyjaśniał, że dwa lata temu objęto wemurafenib refundacją w ramach pierwszej i drugiej linii leczenia. Jak dodał, nie było wówczas dla wemurafenibu alternatywy wśród nowoczesnych leków. Ówczesne rekomendacje Agencji Ochrony Technologii Medycznej, jak mówił, wskazywały że nie było wątpliwości co do skuteczności leczenia w pierwszej linii.
- Dane dotyczące skuteczności w drugiej linii, po nieskuteczności pierwszego leczenia, były ograniczone – powiedział.



 

Podkreślił, że obecne wiedza naukowa nie potwierdza wysokiej skuteczności wemurafenibu jako technologii lekowej stosowanej w drugiej linii leczenia. Zaznaczył jednocześnie, że są badania potwierdzające skuteczność innego, alternatywnego leku, w drugiej linii leczenia – ipilimumabu. Leczenie nim jest finansowane ze środków publicznych.

- W perspektywie kilku miesięcy będą nowe leki na czerniaka, jeszcze bardziej skuteczne; one są już przedmiotem analiz – poinformował Radziewicz-Winnicki.
Wiceminister przekonywał, że celem refundacji jest zapewnienie pacjentom dostępu do bezpiecznych i skutecznych terapii.
- Jeżeli jakaś terapia przestaje być skuteczna albo jeśli początkowo mamy nadzieję, że będzie się rozwijała ale okazuje się, że jest mniej skuteczna, to się z niej wycofujemy – powiedział.

Jego zdaniem kontynuowanie leczenia preparatem, o którym wiadomo, że jest coraz mniej danych co do jego skuteczności, jest niezasadne.

Czerniak jest złośliwym nowotworem skóry. Kiedy się pojawi, rośnie szybko, dając wczesne i liczne przerzuty. Ryzyko wystąpienia czerniaka zwiększają przypadki tej choroby w rodzinie, duża liczba znamion barwnikowych na skórze, częste oparzenia słoneczne (szczególnie w dzieciństwie), jak również długotrwałe przebywanie na słońcu i korzystanie z solarium. Na czerniaka szczególnie narażone są osoby o jasnej karnacji, niebieskich tęczówkach i włosach blond lub rudych.

Eksperci podkreślają, że aby zmniejszyć ryzyko zachorowania na czerniaka, należy - oprócz regularnego oglądania skóry - unikać nadmiernego słońca, chronić się przed silnym promieniowaniem UV przy pomocy kosmetyków z filtrami, nakryć głowy i okularów przeciwsłonecznych, nie korzystać z solarium.(pap)