- Unia Europejska jest zdeterminowana, by znaleźć rozwiązanie w sprawie epidemii eboli. Zwiększamy unijne fundusze na badania nad tym wirusem o 280 mln euro - podkreślił komisarz UE ds. badań, nauki i innowacji Carlos Moedas.

Połowę tej sumy przekaże Komisja Europejska, a drugie pół - firmy branży farmaceutycznej w postaci czasu swego personelu, produktów i usług.

Pieniądze zostaną przekazane na projekty realizowane w ramach Innovative Medicines Initiative (IMI) - projektu badawczego, który działa na zasadach partnerstwa publiczno-prywatnego zawartego między UE a przemysłem farmaceutycznym. IMI działa od 2008 roku Pod jego egidą realizowanych jest obecnie 46 projektów; część z nich dotyczy konkretnych przypadłości, takich jak choroba Alzheimera, choroby nowotworowe czy otyłość, inne skupiają się na problemach w tworzeniu nowych leków.

W przypadku eboli pięć projektów wskazano jako pilne. Są to: trzy etapy testów klinicznych szczepionek; produkcja szczepionek; ich transport i przechowywanie; sposoby ich wykorzystania; szybkie badania diagnostyczne.

Badania w tych dziedzinach mają pomóc rządom, organizacjom ochrony zdrowia i producentom leków w jak najszybszym znalezieniu szczepionki na ebolę. Chodzi między innymi o znalezienie sposobu na szybką produkcję szczepionek, uzyskiwanie wyników przyspieszonych testów klinicznych oraz szybkich pozwoleń regulacyjnych, stworzenie łańcucha dostaw szczepionek w Afryce i stworzenie odpowiednich warunków ich magazynowania.

Obecnie trwają badania kliniczne w USA, Wielkiej Brytanii i Mali dwóch najbardziej zaawansowanych potencjalnych szczepionek - produkcji GlaxoSmithKline we współpracy z amerykańskim Krajowym Instytutem Zdrowia oraz drugiej, opracowanej przez kanadyjską Agencję Zdrowia Publicznego i firmę NewLinkGenetics.

Dodatkowo na początku 2015 roku mają rozpocząć się testy kolejnych pięciu szczepionek, w tym jedna produkcji firmy Johnson&Johnson.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) podała w ubiegłym tygodniu, że ebolą zaraziło się już ponad 13,7 tysięcy osób, a około 5 tysięcy zmarło. WHO zastrzega, że rzeczywista liczba przypadków najpewniej jest wyższa, ponieważ oficjalny bilans nie uwzględnia nieznanych lub niezgłoszonych przypadków. Większość zachorowań odnotowano w trzech krajach Afryki Zachodniej: Liberii, Sierra Leone i Gwinei.(pap)