Ewa Kopacz przedstawiła nowy rząd 19 września 2014.

Czytaj na ten temat: Ewa Kopacz przedstawiła nowy rząd. Grabarczyk ministrem sprawiedliwości>>>

Bartosz Arłukowicz objął funkcję szefa resortu zdrowia po tym, jak ówczesna minister zdrowia Ewa Kopacz została marszałkiem Sejmu, w listopadzie 2011 roku. Opozycja wielokrotnie domagała się jego odwołania, jednak Sejm odrzucał wnioski o wotum nieufności dla ministra. Był wymieniany przez media jako osoba, która nie znajdzie się w nowym rządzie Ewy Kopacz. Według mediów powodem miałby być konflikt między Kopacz i Arłukowiczem.

Desygnowana na premiera Ewa Kopacz przedstawiła w piątek 19 września 2014 skład rządu i poinformowała, że Arłukowicz pozostanie na stanowisku ministra zdrowia.
- Kilka tygodni temu przedstawił bardzo ważny plan dla Polaków - tych chorych Polaków na najcięższą chorobę, na raka. Dzisiaj ci pacjenci czekają na szybkie działania ministra zdrowia - zauważyła.

Arłukowicz to obecnie polityk PO - w przeszłości lewicy. Lekarz pediatra. W tym roku kończy 43 lata. W 2001 roku był zwycięzcą drugiej edycji popularnego programu telewizyjnego Agent.

Urodził się 30 grudnia 1971 roku w Resku, w województwie zachodniopomorskim. Jest absolwentem Wydziału Lekarskiego Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie (PUM) i studiów MBA na Uniwersytecie Szczecińskim. Uzyskał specjalizację II stopnia w dziedzinie pediatrii. Pracował między innymi w Klinice Pediatrii, Hematologii i Onkologii Dziecięcej PUM, w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego oraz jako wykładowca na PUM.

Od 2007 roku jest posłem na Sejm RP, był członkiem komisji zdrowia i komisji spraw zagranicznych oraz hazardowej komisji śledczej.

Karierę polityczną Arłukowicz rozpoczął w 2002 roku, wtedy uzyskał mandat radnego Szczecina (z listy SLD–Unia Pracy). W 2004 roku przystąpił do Socjaldemokracji Polskiej, z której bezskutecznie kandydował do Sejmu w 2005 roku. Pełnił funkcję przewodniczącego SdPl w województwie zachodniopomorskim.

Do Sejmu VI kadencji Arłukowicz startował ze szczecińskiej listy koalicji Lewica i Demokraci (SLD-SdPl-UP-PD). Kilka miesięcy po wyborach wraz z kilkoma posłami opuścił klub LiD, tworząc koło poselskie SdPl - Nowa Lewica.

Był kandydatem na szefa Socjaldemokracji Polskiej, ale jeszcze przed ostatecznym rozstrzygnięciem wyborów w wyniku konfliktu wewnątrzpartyjnego we wrześniu 2009 roku zdecydował się odejść z tego ugrupowania. Od tego czasu ponownie bliżej współpracował z SLD - aż w marcu 2009 roku wstąpił do klubu Sojuszu.

W listopadzie 2009 roku został wiceszefem sejmowej hazardowej komisji śledczej. Podczas dyskusji przy powoływaniu komisji mówił w Sejmie, że Donald Tusk musi przeprosić Polaków, że dopuścił do tego, iż Polską rządzą ludzie, których trzeba "usuwać" nagle, natychmiastowo, i to w ilości hurtowej. Arłukowicz niejednokrotnie zarzucał PO utrudnianie prowadzenia sejmowego śledztwa.

Jako poseł opozycji krytykował politykę zdrowotną rządu PO-PSL i minister Kopacz. Podkreślał potrzebę całościowej reformy służby zdrowia. Był przeciwny między innymi obligatoryjnemu przekształcaniu szpitali w spółki, co zakładała jedna z ustaw rządowego pakietu zdrowotnego z 2008 roku. Przewidywał, że przesunięcie odpowiedzialności finansowej za szpitale na samorządy niewiele zmieni w kwestii dostępu do lekarzy, ale wpłynie na sytuację finansową lecznic. Nie był też entuzjastą drugiego rządowego pakietu ustaw zdrowotnych, przyjętego w 2011 roku. Ostrzegał przed skutkami ustawy refundacyjnej i wprowadzeniem urzędowych cen i marż leków finansowanych przez NFZ, jak mówił, może to spowodować wzrost ich cen dla pacjentów, ponieważ zlikwiduje promocje i konkurencję cenową między aptekami i hurtowniami. Jednak jako następca Kopacz wdrażał tę ustawę.

W maju 2011 roku Arłukowicz wszedł do rządu Tuska, następnie do klubu PO. O swoim odejściu z klubu SLD powiedział wówczas: "Nie mogę dalej uwiarygodniać projektu, z którego efektów nie będę mógł się wytłumaczyć; wymagano ode mnie głosowania ramię w ramię z Jarosławem Kaczyńskim".

W rządzie pełnił początkowo funkcję sekretarza stanu w KPRM i pełnomocnika premiera ds. przeciwdziałania wykluczeniu społecznemu; zapowiadał, że będzie przekonywał Platformę do ustawy o związkach partnerskich oraz refundacji in vitro. Zapewniał wtedy, że "nie czyha" na stanowisko minister zdrowia Ewy Kopacz.

Ministrem zdrowia został w listopadzie 2011 roku. Pierwszym wyzwaniem na tym stanowisku było załagodzenie sporu z lekarzami, którzy niezadowoleni z wchodzących od 1 stycznia 2012 roku przepisów ustawy refundacyjnej prowadzili tzw. protest pieczątkowy - nie określali na receptach poziomu refundacji leku i stawiali pieczątkę: "Refundacja leku do decyzji NFZ". Jeszcze w styczniu 2012 ustawa została znowelizowana i usunięto zapisy o karaniu lekarzy za błędnie wypisane recepty.

Jednym z wymienianych przez Arłukowicza osiągnięć w roli ministra zdrowia było uruchomienie od 1 lipca 2013 roku programu zdrowotnego refundacji in vitro. Zaplanowano go na trzy lata dla około 15 tysięcy par. Jednocześnie w resorcie prowadzono prace nad przygotowaniem projektu ustawy, która uregulowałaby procedurę in vitro. Projekt przeszedł już konsultacje społeczne.

To za kadencji Arłukowicza od 1 stycznia 2013 roku zaczął funkcjonować elektroniczny systemu potwierdzania ubezpieczenia (eWUŚ) ułatwiający ubezpieczonym pacjentom dostęp do świadczeń. Dzięki systemowi pacjenci zapisując się do lekarza oraz podczas wizyty, nie muszą potwierdzać prawa do leczenia w ramach NFZ, okazując dokumenty ubezpieczenia (np. książeczki ubezpieczeniowe lub druki RMUA). Wystarczy podanie nr PESEL.

System eWUŚ stał się przyczyną konfliktu z byłą prezes NFZ Agnieszką Pachciarz. W grudniu 2013 roku straciła ona stanowisko. Jak wyjaśniał wówczas Arłukowicz, chodziło o niewłaściwą weryfikację osób, które w systemie eWUŚ były wykazywane jako nieubezpieczone i związany z tym wniosek prezes NFZ do MZ o zapłatę za te osoby.

Jak podkreślał minister, eWUŚ to wstęp do informatyzacji ochrony zdrowia. W kolejnych etapach mają zostać wprowadzone elektroniczne karty pacjenta i lekarza. Znajdą się na nich dane dotyczące historii choroby, leków i odbytych wizyt. Karty mają być wprowadzane od 2015 roku.

Na wiosnę 2014 roku, po zobowiązaniu przez premiera do przedstawienia planu działań, które doprowadzą do skrócenia kolejek pacjentów do leczenia, Arłukowicz zaprezentował tzw. pakiet kolejkowy i pakiet onkologiczny. Odpowiednie ustawy zostały już uchwalone i wejdą w życie od stycznia 2015 roku. Chory, który będzie miał Kartę Pacjenta Onkologicznego, powinien rozpocząć terapię w ciągu dwóch tygodni od chwili, gdy trafi na listę oczekujących na dane świadczenie. Zmiany zakładają też zniesienie limitów w onkologii, ale tylko tam, gdzie będą dotrzymane terminy diagnostyki i leczenia oraz zapewniona będzie odpowiednia jakość świadczeń. Wzmocniona ma być rola lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej w kwestii "czujności onkologicznej".

Zmiany mają pozwolić na lepszy dostęp do specjalistów, między innymi poprzez prowadzenie kolejek w systemie informatycznym. Premiowani będą ci specjaliści, którzy po szybkiej diagnozie i ustawieniu leczenia przekażą pacjenta pod opiekę lekarza POZ.

Wśród planów resortu, jakie Arłukowicz zaprezentował na początku września 2014 w Sejmie, jest realizacja zmian w systemie kolejek oraz w systemie onkologicznym oraz utworzenie Instytutu Geriatrii w Polsce.

Arłukowicz po objęciu fotela ministra zapowiadał także przygotowanie ustawy o dodatkowych dobrowolnych ubezpieczeniach zdrowotnych, ustawy o zdrowiu publicznym, o jakości w ochronie zdrowia, a także decentralizację NFZ i stworzenie konkurencji dla publicznego płatnika. Te zapowiedzi nie zostały jednak zrealizowane.

W maju 2013 roku Arłukowicz wystosował poprzez media list "do przyjaciół lekarzy", w którym wezwał środowisko do debaty na temat odpowiedzialności zawodowej i podkreślał, że najłatwiej lekarzowi w przypadku błędu tłumaczyć się wadami systemu, jednak jak podkreślał, to personel medyczny jest odpowiedzialny za decyzje o przyjęciu lub odesłaniu pacjenta, o sposobie jego leczenia. Wezwał do dyskusji nad kształtem kodeksu etyki lekarskiej, za co był krytykowany przez środowisko lekarzy.

Ałukowicz odnosił się też do stosowania klauzuli sumienia przez personel medyczny. Dyskusja ta rozgorzała po tym, jak około 3 tysiące osób związanych ze służbą zdrowia podpisało w maju 2014 roku deklarację wiary, w której zapisano pierwszeństwo prawa bożego nad prawem ludzkim oraz potrzebę "przeciwstawiania się narzuconym antyhumanitarnym ideologiom współczesnej cywilizacji".

W lipcu 2014 prezydent Warszawy odwołała ze stanowiska dyrektora szpitala im. Św. Rodziny prof. Bogdana Chazana po tym, jak powołując się na klauzulę sumienia, odmówił wykonania w szpitalu aborcji, choć były do tego wskazania medyczne ze względu na wady płodu.

Minister zdrowia wyrażał przekonanie, że każdy szpital, który ma podpisaną umowę z NFZ, musi ją realizować "w pełnym zakresie". Jak podkreślał, klauzula sumienia jest opisana w ustawie i dobrze działa. "Nikt nie będzie wyciągał konsekwencji za przekonania religijne, ale będziemy trzymali się litery prawa" - podkreślał.(pap)