Kierownictwo Instytutu Reumatologii zapowiadało, że od nowego tygodnia placówka ograniczy planowe przyjęcia pacjentów, a pomoc będzie udzielana wyłącznie w przypadkach zagrażających życiu i zdrowiu. Decyzje tłumaczono brakiem zapłaty ze strony NFZ za nadwykonania za drugie półrocze 2011 roku oraz za ten rok.

Jak mówił dziennikarzom Włodarczyk, w uzasadnieniu odwołania napisano, że chodzi o to, iż podejmowane przez niego "działania i decyzje spowodowały zaburzenia ciągłości Instytutu i nieprzerwanego udzielania świadczeń". "Poinformowałem pana ministra, że odwołam się do sądu pracy, gdyż postawione zarzuty nie są zgodne ze stanem faktycznym" - dodał.

Włodarczyk podkreślił, że kontrakt Instytutu jest o wiele niższy niż innych tego typu szpitali. Ocenił, że przy takim kontrakcie nie da się zbilansować działalności Instytutu, w związku z tym był on zadłużany przez jego poprzedników. Dodał, że wystąpił do NFZ o zwiększenie kontraktu oraz do ministra zdrowia o pomoc w negocjacjach. Podkreślił, że doprowadził Instytutu do "niezłych wyników finansowych. Dodał, że gdyby NFZ zapłacił nadwykonania, to Instytut byłby "na niewielkim plusie".

Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz poinformował w czwartek, że Włodarczyk od kilku miesięcy zwracał się do MZ o przyznanie mu premii za zarządzanie placówką. "Następnie dyrektor ogłasza decyzję o wstrzymaniu przyjęć. Będziemy wyjaśniać tę sytuację" - mówił przed odwołaniem Włodarczyka.

Jak dowiedziała się nieoficjalnie w źródłach zbliżonych do MZ, chodziło o dwa wnioski o przyznanie premii uznaniowej, które Włodarczyk uzasadniał działaniami, podejmowanymi przez niego w celu poprawy sytuacji w Instytucie Reumatologii. Minister nie przychylił się do tych wniosków, uznając - po przeanalizowaniu sytuacji Instytutu – że jego sytuacja finansowa nie daje podstawy do przyznania premii. W tej sytuacji, po zapowiedzi ograniczenia przyjęć pacjentów, Arłukowicz podjął decyzję o odwołaniu Włodarczyka.

"W sprawie premii pisałem trzykrotnie. Raz do minister Ewy Kopacz, która uznała moje argumenty i przywróciła mi premię; dwukrotnie do ministra Arłukowicza. Uważam, że w państwie prawa stosowanie odpowiedzialności zbiorowej jest czymś nie do przyjęcia, a wobec mnie taką zbiorową odpowiedzialność zastosowano" - powiedział dziennikarzom Włodarczyk. Dodał, że odebrano mu premię, bo Instytut miał zadłużenie spowodowane jeszcze przez jego poprzedników.

Rzecznik Instytutu Reumatologii Marek Stankiewicz powiedział, że do lecznicy dotarła decyzja ministra zdrowia. "Nie ma natomiast żadnego odniesienia do bieżących problemów Instytutu i trudnej sytuacji, w której się on znajduje. Jest odwołanie, ale nie ma planów na poprawę sytuacji" - dodał.

Instytut Reumatologii poinformował w czwartek, że od poniedziałku planuje zawieszenie zapisów pacjentów na rok 2013 oraz ograniczenie bieżących przyjęć wyłącznie do przypadków zagrażających życiu i zdrowiu. Jak napisano w komunikacie przyczyną tej decyzji jest brak uregulowania zwrotu środków przez NFZ za nadwykonania za drugie półrocze 2011 r. - 561 tys. zł oraz za pierwsze półrocze 2012 roku ponad 1,3 mln zł i drugie półrocze bieżącego roku ponad 3,3 mln zł.

Instytut podkreślił, że wstrzymanie zapisów pacjentów jest skutkiem propozycji przyszłorocznego kontraktu z NFZ "o dramatycznie niskiej wartości, która prowadzi wprost do bankructwa".

Włodarczyk w latach 2007–2008 i 2011–2012 był podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia. W 2008 r. zrezygnował ze stanowiska, motywując to względami zdrowotnymi. W 2010 powrócił do resortu jako doradca ówczesnej minister zdrowia Ewy Kopacz. W lutym 2012 r. został odwołany ze stanowiska w resorcie.

W ostatnich dniach w niektórych instytutach medycznych były problemy z planowymi zabiegami. Warszawski Instytut Matki i Dziecka w poniedziałek wstrzymał planowe przyjęcia pacjentów, jednak w środę IMiD doszedł do porozumienia z mazowieckim NFZ. Centrum Zdrowia Dziecka jeszcze w październiku ograniczyło planowe przyjęcia pacjentów do czterech klinik.

Minister zdrowia powiedział w czwartek, że instytuty medyczne wymagają zmian w zarządzaniu. "Prowadzimy działania naprawcze, by dostęp do świadczonych przez nie usług nie był zagrożony" - dodał.

"Instytutami muszą zarządzać menedżerowie tak, by dostęp do świadczeń dla pacjentów był zagwarantowany przez cały rok. Konieczne jest odpowiednie planowanie, by działalność instytutów była płynna i całoroczna. Instytuty mają podpisane kontrakty z NFZ i muszą je wypełniać. Nie może być tak, że pod koniec roku ograniczane są przyjęcia pacjentów" - dodał.

Minister powiedział, że MZ przygotowuje zmiany dotyczące zarządzania instytutami, w warszawskim Centrum Zdrowia Dziecka pracuje zespół przygotowujący plan naprawczy, który ma być wzorcowym dla innych instytutów. (PAP)